W Faktach powiedzieli, że Polacy są niezadowoleni z wakacji w Chorwacji. Rzecz przyjąłem z niedowierzaniem i słusznie, bo fakt to nie do końca autentyczny.

Niezadowolenie Polaków z wakacji w Chorwacji w Faktach tylko zapowiedziano. Więcej na ten temat widzowie mieli się dowiedzieć z emitowanej na żywo z jadącego autobusu publicystycznej serii Uwaga Koronawirus, ostatnim bodaj programie telewizyjnym epatującym widza dziennikarzami w maseczkach. Za oglądaniem prezenterów telewizyjnych w maskach nie przepadam, widząc licznych do niedawna pandemicznych dziennikarzy mówiących do kamery z zakrytą twarzą szybko przełączałem kanał, a na widok stojącej w szczerym polu pogodynki w masce dostawałem szału. Ten jeden raz postanowiłem jednak wziąć na wstrzymanie i, uzbroiwszy się w szklaneczkę kojącego dżinu, zasiadłem w fotelu, aby dowiedzieć się w szczegółach, cóż takiego dzieje się w ulubionej przez Polaków Chorwacji, że rodacy na spędzane tam wakacje publicznie się skarżą.

O Chorwacji dotąd Polacy wypowiadali się w superlatywach, co chętnie dokumentowali noszącym cechy nowego sportu narodowego wakacyjnym upublicznianiem paragonów konsumpcyjnych, z których miało wynikać, iż konsumpcja w Chorwacji jest tańsza niż nad Bałtykiem, co po przetłumaczeniu z polskiego na nasze oznacza, że bardzo dobrze, brać! Nad Adriatykiem Polacy są też mile widziani, na co wskazują zaproszenia dotkniętych turystyczną pustością Chorwatów, którzy tak stęsknili się za bratankami spod Serocka i Wąchocka, że przez polskie media zaapelowali do nich o sprawne i tłumne stawiennictwo.

Tymczasem z opublikowanego w koronawirusowej Uwadze materiału dowiedziałem się, że niezadowolona z wakacji w Chorwacji jest zaledwie kilkuosobowa grupa polskich turystów. Pokazano nagrany przez ową ferajnę filmik, dokumentujący nie najszczęśliwsze warunki pobytowe, jakie zastali w chorwackim hotelu. W filmiku turyści zwracali uwagę na nieład wokół hotelu i mało urozmaicone posiłki podawane – inaczej niż w tej chwili u nas – w formie bufetu. Abstrahując od tego, czy z bufetu można było wybrać coś bardziej apetycznego czy nie oraz czy poza nie budzącym radości otoczeniem hotelu warunki noclegowe w pokojach były przyzwoite, trzeba dużej dozy szalbierstwa, aby taką relację opatrzyć stwierdzeniem, iż Polacy (a więc nacja en masse) są niezadowoleni z wakacji w Chorwacji.

Na marginesie zauważę, iż na filmiku widać samych mężczyzn i to w sile kilku, co przywodzi na myśl ubiegłoroczną aferę, jaka rozpętała się po homofobicznym zachowaniu właściciela jednego z hoteli w Zadarze. Ów, dowiedziawszy się, że pokój w jego przybytku zamierza wynająć dwójka mężczyzn z Brazylii, z obawy przed możliwością zorganizowania przez nich gejowskiej orgii anulował rezerwację, informując ich zdawkowo, że jego hotel nie przyjmuje gejów. Sprawa ujrzała światło dzienne i wywołała skandal, a system rezerwacyjny Booking, poprzez który rezerwację założono, bezzwłocznie zakończył z homofobicznym hotelarzem współpracę.

Głośnym echem poniosła się zorganizowana przez grupę polskich turystów impreza na plaży w południowochorwackim miasteczku Srima, w trakcie której nasi zdecydowanie przesadzili z konsumpcją alkoholu. W ruch poszły kamienie, a na falochronie wymalowano napis „J***ć Wisłę”. Mieszkańcy Srimy przez jakiś czas nie byli świadomi wulgarnej wymowy pozostawionej im przez gości w zaskarpecionych sandałach pamiątki. W końcu jednak treść napisu ktoś im przetłumaczył.

O skali ekstraordynarności zachowania polskich turystów niech świadczy niemoc samej Ambasady RP w Zagrzebiu, której urzędnicy wystosowali do naszych rodaków specjalny komunikat, na mocy którego ogłoszono, iż telefonujący do ambasady rodzice przebywających w Chorwacji ich dorosłych dzieci (20-, 30-, 50-letnich) w sprawie nadużywania przez te dzieci alkoholu, zatrzymania ich przez policję lub innych problemów z prawem, nie będą obsługiwani. W takich sprawach zalecono bezpośredni kontakt z konsulem, zastrzegając, że kierowane do ambasady zapytania krewnych lub znajomych polskich turystów w sprawach tychże turystów, o których ci krewni i znajomi mają nikłe lub żadne pojęcie, będą pozostawiane bez odpowiedzi.

Przy okazji wyszło na jaw, w jakich sprawach urlopujący nad Adriatykiem Polacy dzwonią do ambasady. Do najbardziej dziwacznych należy zaliczyć złożone o 3. nad ranem zapytanie, czy następnego dnia będą w Chorwacji pożary. Do pracowników ambasady docierają tez skargi Polaków na komfort w wynajmowanych kwaterach, smak posiłków a nawet na brak znajomości przez chorwackich policjantów języka polskiego oraz mandaty, które policjanci wypisują po chorwacku.

Na koniec kłopotliwa sytuacja z pijanym do nieprzytomności Polakiem na dryfującym jachcie, o której w poprzednim sezonie donosił RMF. Jak czytamy w relacji, ratownicy nie mogli się z prowadzącym jacht Polakiem porozumieć ani ustawić go w pozycji stojącej. Gdy ów wytrzeźwiał, otrzymał mandat za prowadzenie jachtu pod wpływem alkoholu, sprowadzenie zagrożenia na inne osoby oraz za brak pozwolenia na żeglowanie po wodach chorwackich.

Mandat wystawiono w języku chorwackim, ba, w dalszym ciągu wystawia się je w Chorwacji w tym języku. Niewykluczone, że wkrótce w mediach pojawią się kolejni Polacy niezadowoleni z wakacji w Chorwacji.

A Ty co porabiasz? Może jesteś na wakacjach albo biwakujesz i coś byś zjadł? A może siedzisz w domu i masz ochotę na coś dobrego? Wybieraj z ponad tysiąca ofert restauracji z całej Polski na portalu spakowane.pl gotowych bezzwłocznie spakować Twoje zamówienie. Możesz je odebrać po drodze do domu albo zamówić dowóz! Przenieś swój restauracyjny stolik tam, gdzie masz na to ochotę – nad jezioro, do parku, przed namiot albo do własnego pokoju!

Jeśli prowadzisz kawiarnię, restaurację albo hotel i chciałbyś upewnić się, że dobrze dobrze wdrażasz zasady nowego otwarcia, zapraszam do zapoznania się z moją ofertą coachingu, konsultacji i audytu: krytykkulinarny.pl/coaching

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.