Odcinek specjalny: Test kremówek papieskich

O wadowickich kremówkach głośno było dwukrotnie: po raz pierwszy gdy mówił o nich Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Wadowic w 1999 r., a ponownie na jesieni ubiegłego roku, gdy w Wadowicach pojawił się Adam Gessler. W swoim programie Wściekłe Gary rozpruł podszewkę marketingowego sukcesu wadowickiej kremówki i wyciągnął na światło dzienne podłe praktyki nieuczciwych cukierników, dla których cena była ważniejsza, niż jakość.

Adam Gessler odwiedził wówczas cukiernię Mieszczańską w Wadowicach, w której zamówił kremówkę-koszmarek: niedobrą, z twardym ciastem, na margarynie. Spotkał się z właścicielem tej cukierni, który bylejakość swoich kremówek tłumaczył walką o klienta. Miało być tanio, a margaryna jest tańsza niż masło.

W Mieszczańskiej Adam Gessler pojawił się ponownie na wiosnę, w nowej serii Wściekłych Garów. Właściciel zaprosił midasa polskiej gastronomii na całkowicie nowe kremówki wypiekane według tradycyjnej receptury. Adam Gessler przyjął zaproszenie i poddał nową kremówkę degustacji. Na ekranie widać było, jak widelec łatwo kruszy delikatne ciasto, a sam Adam Gessler zapewnił, że ciastko jest dobre i podziękował właścicielowi za to, iż ten zgodził się zawrócić ze złej drogi.

Sprawa kremówek zaintrygowała mnie do tego stopnia, iż zdecydowałem się ją zgłębić. Jak smakują wadowickie kremówki? Czy cukiernicy faktycznie wypiekają je tak, jak przed wojną? Czy te namaszczone przez Papieża ciastka, znane w innych częściach Polski jako napoleonki, są faktycznie smaczne? Postanowiłem to sprawdzić. W tym celu przeprowadziłem degustację czterech kremówek pochodzących z czterech wadowickich cukierni. Obowiązkowo wybrałem uzdrowioną przez Adama Gesslera cukiernię Mieszczańską oraz trzy inne, uznawane w lokalnym środowisku za najlepsze: U Lenia, Galicję i Galeria Cafe.

Wszystkie cztery ciastka na pierwszy rzut oka wyglądały podobnie: dwie warstwy francuskiego ciasta przełożone grubą warstwą kremu. Kremu jest w tych ciastkach dużo, jest bardzo delikatny, dlatego i ciasto francuskie musi być delikatne, w przeciwnym razie przy pierwszym kontakcie ze widelczykiem krem zostanie błyskawicznie wyciśnięty i zapaćka cały talerz. Dwie kremówki miały jednolite nadzienie, dwie miały nadzienie dwuwarstwowe: kremową na spodzie i białą na górze. Poza tym kremy różniły się jeszcze kolorem. Kremówka z Mieszczańskiej miała krem zaskakująco żółty, wręcz kanarkowy, podczas gdy pozostałe trzy prezentowały kolor swoisty, właśnie kremowy.

Kremówka z Mieszczańskiej była najgorsza. Adam Gessler może się gniewać, bo to na pewno nie było takie samo ciastko, jakie mu podano podczas programu. Na ekranie widzimy, jak widelczyk Adama Gesslera z łatwością łamie wierzchnią warstwę i wchodzi w krem. Ja potrzebowałbym młota pneumatycznego, żeby przebić się przez ciasto. Było twarde, kartonowe, a poza tym cuchnęło margaryną i przyklejało się do podniebienia jak towot. Typowa przemysłowa robota. Nie warto tam zamawiać kremówki, bo w Wadowicach są inne, znacznie, znacznie lepsze.

I takim znacznie, znacznie lepszym ciastkiem okazała się kremówka od Lenia. Ciasto wzorowo delikatne, maślane. Słowem prawdziwe własnej roboty ciasto francuskie. Do tego niezły krem, może nieco za słodki, ale pewnie dlatego, że Leń nie dodaje doń spirytusu.

Spirytus dodaje natomiast cukiernik z Galicji. Ta kremówka zachwyciła mnie kremem. Fantastycznie zbilansowany, o muślinowej konsystencji i tym tak mile widzianym akcentem alkoholu przełamującym słodycz. Ciasto było tu jednak już o wiele słabsze niż u Lenia, zbyt twarde i suche. Ogólnie wyszła dość dobra kremówka, choć do doskonałości jej daleko. Żeby była doskonała, należałoby połączyć krem z Galicji z ciastem od Lenia, wówczas wyszłaby kremówka absolutnie genialna.

Kremówki z Galicji musiały zasmakować cukiernikowi z Galeria Cafe, który postanowił upiec ciastko łudząco podobne do tego z Galicji, ale mu nie wyszło. Krem wygląda podobnie, ma dwie warstwy, z bitą śmietaną w górnej części, dokładnie, jak kremówka z Galicji. Jednak w smaku ciastko przegrywa z nią z kretesem. Krem jest glutowaty, bez smaku, nie ma w nim ani kropli alkoholu. Ogólnie kiepski egzemplarz i nie pomaga mu elegancki kartonik, który otrzymuje się przy zakupie na wynos.

Gdybym zatem miał znów okazję zjeść kremówkę w Wadowicach, zjadłbym dwie. Najpierw poszedłbym do Lenia, bo ma ciasto o delikatności opłatka, a potem do Galicji, bo ma krem, który szaleje na podniebieniu.

Szkoda, że nie ma ciastka, które łączyłoby te dwie cechy.

, , , ,

18 komentarzy do wpisu Odcinek specjalny: Test kremówek papieskich

  1. Magdalena przez Facebook 6 maja 2011 at 09:16 #

    Często bywam w Wadowicach i kremówki są obowiązkowe, muszę wypróbować te o których piszesz. Ja zawsze kupuję w jednej piekarni, ale nazwy zapomniałam 🙂 Kupowałam już w innych miejscach, ale żałość o nich nawet wspominać.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. Iv 6 maja 2011 at 09:32 #

    Fajnie byłoby się dowiedzieć jak te kremówki naprawdę robiono przed wojną. Czy to był krem budyniowy, czy dodawano do niego też śmietanę, masło, alkohol? A może coś zupełnie innego. Dla mnie kremówka to ciasto francuskie przekładane kremem budyniowym bez śmietany, masła i alkoholu. Takie lubię i robię. Zakładam jednak, że mają one niewiele wspólnego z tymi z papieskich wspomnień.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • olgacecylia 7 maja 2011 at 10:15 #

      Krem budyniowy bez masła i śmietany – czyli czym różni się od budyniu? Bo dla mnie krem budyniowy to budyń utarty z masłem. I takie kremówki lubię najbardziej.

      W kwestii ciasta – zostałam niniejszym przez Krytyka uświadomiona, że zawsze jadłam źle zrobione kremówki! Bo to, że nie lubię jadać kremówek publicznie (gdyż najskuteczniejszym sposobem jest zdjęcie górnej warstwy, wyjedzenie kremu i zjedzenie spodu – co nie wygląda elegancko), wynika tylko z faktu za twardego ciasta! A kupić Prawdziwe Ciasto Francuskie to już sztuka sama w sobie.

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

      • Iv 8 maja 2011 at 13:55 #

        Krem budyniowy w kremówkach dla mnie z kolei to mleko, żółtka, cukier, mąką plus ewentualnie wanilia :). Czyli gęsty budyń domowej roboty. Ciasto francuskie nie jest takie ciężkie do zrobienia. Może to dziwne ale ja jeszcze nigdy gotowego ciasta francuskiego ze sklepu nie próbowałam.
        Taką domową kremówkę łatwo zrobić, pytanie tylko ile ma ona wspólnego z oryginałem właśnie…

        Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

        • olgacecylia 15 maja 2011 at 10:27 #

          Pisząc o cieście francuskim miałam na myśli to, że kremówki w cukierniach raczej nie są robione na 12-godzinnym cieście millefeuille 🙂 Chyba że to cukiernia specjalizująca się w kremówkach, bo nie wyobrażam sobie, że u Bliklego się tak cackają ręcznie z ciastem francuskim przez cały dzień 😉

          W domu to w domu. Ja nie robię, bo byśmy nie przejedli we dwoje 🙂

          Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. Iwona przez Facebook 6 maja 2011 at 11:19 #

    muszę dodać, że w tarkcie wizji kulinarnej jeden z testerów prawie lewitował, ale nie pamiętam który…

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  4. Muscat 6 maja 2011 at 12:50 #

    Jeśli ktoś ciekawy, to uprzejmie donoszę, że posiadam przepis z 1934 roku na „ciastka francuskie z kremem”, gdzie jako składniki kremu wymienione są: śmietanka, żółtka, mleko, cukier, wanilia i mąka kartoflana.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  5. trzcinowisko 6 maja 2011 at 17:53 #

    Dobrze wiedzieć

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  6. Bogna przez Facebook 6 maja 2011 at 19:43 #

    ja trochę lewitowałam przy kremówce no 3 i upieram się,że ta była najlepsza:)

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  7. Iwona przez Facebook 6 maja 2011 at 20:28 #

    mnie smakowała błonnikowa tekstura dwójki i to ona mi najbardziej pasowała, co do nadzienia wolę MAK a tego tam nie było;-)

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  8. Czytanka 8 maja 2011 at 16:47 #

    Ja zawsze jem kremówki od Lenia! Są najlepsze i tyle! Pozdrawiam z Wadowic!

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  9. tjaryma 15 maja 2011 at 09:38 #

    Ja uważam, że Polacy nie mają gustu, bo tak można wytłumaczyć fakt, że takie kremówki utrzymują się na rynku. Ciekawe jest także to, że kremówka to nic oryginalnego. Na całym świecie znana jako Napoleons. Pozdrawiam.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  10. Alicja 13 czerwca 2013 at 15:14 #

    A ja najlepsze kremówki jadłam i wszystkim polecam w Cafe Filiżanka, kawiarenka w rynku,między kamiennicami, trochę niewidoczna, ale jaka super muzyka i wystrój!!! Kremówka jest spora, krem przepyszny, czuć masełko, budyń i odrobinę alkoholu. Do tego wypiłam capuccino!! z kwiatuszkiem… Kremówki kupilam dla rodziny, byli zachwyceni. Polecam wszystkim, którzy zamierzają tego lata rozkoszować się papieskim ciastkiem.
    Pozrawiam

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  11. A BITE TO EAT 19 lutego 2014 at 10:49 #

    Też robiłam test wadowickich kremówek. Najlepsze są w cukierni Chwila Rozkoszy na Poprzecznej 8.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  12. okor 25 grudnia 2015 at 02:53 #

    Jo urodzilym sie w 1934 roku ,i mieskol w wadowicach,przed wojna robili my krymowki na masle tyko,bylo niebo w gymbie teroz to niedobre strasnie tom sa.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  13. pychotka 29 kwietnia 2017 at 22:04 #

    Każdy ma inny smak. Ostatnio jadłam różne kremówki z kilku miejsc. I szczerze to jest masakra czym karmią ludzi w tych Wadowicach. Proszek rozpuszczany w mleku-porażka. Cukiernie w rynku wyszły najgorzej, jedynie w kosz (potwierdzam bo sprawdziłam osobiście i wypytalam wśród mieszkancow ). Za to bardzo dobra kremówka była za kościołem U Lenia-świeża to po pierwsze, po drugie puszysty bardzo dobry krem waniliowy 😆😆😆😆POLECAM

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Trackbacks/Pingbacks

  1. Marta Grycan i Polski Turniej Wypieków » Krytyk Kulinarny - 15 października 2012

    […] pozostawiono na koniec, ich upieczeniem uczestnicy zajmą się w finale. Będzie też co nieco o papieskich kremówkach. Poszczególnym odcinkom towarzyszą felietony tematyczne, w których zaproszeni goście […]

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Papieskich kremówek czar

O kremówkach błogosławiony Jan Paweł II wspomniał raz, mimochodem, podczas pielgrzymki w 1999 r. To wystarczyło, żeby niepozorne ciastko z...

Zamknij