Lekcje Smaku: 12. Dopełnianie smaku

Czyli jak podawać dodatki

Lekcje Smaku: 12 Dopełnianie smakuPrzekonanie hrabiego Mary-Jana Puzdro-Puginałła, aby pojawił się u Niny Strych ze swoją przedwojenną butlą z krachlą nie było trudne. Melina doskonale wiedziała, że hrabia przywiązuje ogromną wagę do dbałości o własny wizerunek. Podkreśliła zatem prestiż spotkania i obecność rzecznika prasowego zbliżającej się parafiady, z którym można będzie omówić kwestie związane z dobroczynną licytacją butli podczas imprezy. Obiecała też obecność mediów, wszak dobrze znała nie tylko hrabiego, ale i pozostałych gości i wiedziała, że wszyscy przejawiają silne właściwości ezoteryczne. Dodana przez Melinę niby półgębkiem informacja o mediach tak wzmogła zainteresowanie hrabiego, że bez dodatkowych pytań potwierdził obecność a nawet zarezerwował też miejsce dla barona Eu’Stachego Poćwierć-Póchacza.

paparazzi

fot. GlasgowAmateur

W salonie Niny Strych panował półmrok. Na stole stało kilka metalowych misek o szarawej treści. Nikt z gości nie przejawiał jednak ochoty na poczęstunek. – Śmiało, nie wstydźcie się państwo, częstujcie się puwwe – zachęcała Nina, poruszając krotochwilnie głową, marszcząc nos i wpatrując się w barona Eu’Stachego Poćwierć-Póchacza – z mawmoladą dla łasuchów albo ze smalcem dla pwawdziwych mężczyzn.

Świeczki

fot. ColorfulFoxes

Madame Melina siedziała obok hrabiego i barona, którego krzesło sąsiadowało z ustawionym w świetle drzwi do przedpokoju wózkiem inwalidzkim Reginy Stolec, rzeczniczki imprezy parafialnej. Aby ułatwić komunikację, ustawiono przed nią mały aparat do pisania alfabetem Braille’a, jako że rzeczniczka nie tylko cierpiała na niedowład dolnych kończyn, ale i pozostawała osobą głuchoniemą. Nina Strych zasiadła przy stole jako ostatnia, wybierając miejsce po lewej stronie rzeczniczki. Madame Melina miała ze sobą karty, wahadło, porcelanowy talerzyk oraz świecznik. Wszystkie rekwizyty rozłożyła na jedwabnej serwecie, obok ustawiła pozyskaną od hrabiego Puzdro-Puginałła butlę z krachlą. a gdy świeczki zapłonęły żywym ogniem, zarządziła spokój.

Butelka

fot. modomatic

– Ze względu na obecność mediów proszę wszystkich o skupienie – oświadczyła, czym wywołała nerwowe tiki na twarzy Eu’Stachego. Hrabia uspokoił jednak swojego kompana, przekazując mu szeptem przypuszczenie, że media zapewne dyskretnie kryją się za którąś z zasłoniętych kotar a silny półmrok uniemożliwia dostrzeżenie operatorów kamer, nagłośnienia i oświetlenia. – Oczywiście – głośno rzekł hrabia, upewniając się, że jest dobrze słyszany – już niejednokrotnie miałem przyjemność kontaktu z mediami i zdaję sobie sprawę z konieczności dochowania określonych procedur. Z której strony bierze mnie kamera? – dopytał.

Kamera / aparat

fot. Mark Birkle

– Z lewej – szepnęła madame Melina, wskazując głową na zamontowaną w kącie małą kamerkę-podglądacza, dla celów spotkania grzecznościowo użyczoną przez Reginę Stolec. Hrabia wygiął usta w podkówkę, podparł się dłonią i w wystudiowany sposób ustawił się do kamery, eksponując lewy profil i prezentując świeżo zagęszczone kosztowną metodą włosy.

– Przedstawiam wszystkim tę stuletnią butlę z krachlą hrabiego Mary-Jana Puzdro-Puginałła – oświadczyła Melina, unosząc rekwizyt – Wszystkie media proszę o dokładne skupienie się na butli, a w szczególności na krachli! – Bardzo mi miło – skomentował eleganckim tonem hrabia, dyskretnie rozglądając się, czy aby nie zbliża się do niego ukryty w ciemności mikrofon na wysięgniku, do którego mógłby wygłosić choć krótkie oświadczenie. Mikrofon jednak się nie wyłonił, za to Melina kontynuowała wypowiedź – Wszyscy jesteśmy profesjonalistami i zanim obecne tu media aktywują kanał, muszę oczyścić przestrzeń. – Bardzo mi imponuje pani telewizyjny żargon – rzucił hrabia niby od niechcenia, silnie wpatrując się w przeciwległy kąt pokoju, po czym dodał – prawdziwa z pani gwiazda mediów! – Dziękuję – Melina skinęła głową, poczytując sobie komplement za kurtuazyjną formułkę stałego klienta. Ani hrabia, ani baron nie mieli świadomości, że tak naprawdę spotkanie ma na celu wypędzenie ducha z mieszkania Niny Strych. Sądząc, że uczestniczą w spotkaniu oficjalnym, starali się zachowywać zgodnie z etykietą i bez zbędnych dyskusji poddawali się poleceniom Meliny.

Ręce

fot. katerha

Hrabia jednak wolał się upewnić – Rozumiem, że spotkanie jest dyskretnie monitorowane i transmisja ma miejsce? – zapytał. – Oczywiście – odpowiedziała Melina – Transmisję zainicjuję za chwilę osobiście. Dlatego proszę wszystkich, aby chwycili się za ręce i zamknęli oczy. Wszyscy zamykają! – powtórzyła, znacząco wpatrując się w rozglądającą się po pokoju Reginę Stolec, która zamknęła oczy dopiero wówczas, gdy Melina napisała jej stosowne polecenie na podetkniętej pod nos kartce. – A teraz wszyscy powtarzają za mną: słony, słodki i umami, wyjaw się, bycie, jeśliś z nami!

Czarownica

fot. youtube.com

Gdy wybrzmiała ostatnia sylaba magicznej formuły, w salonie zapadła grobowa cisza. Przerwał ją nagły hałas, który dobiegł z bliżej nieokreślonego miejsca ze strony przedpokoju. Trzymający się za ręce goście zgodnie otworzyli oczy, a Nina Strych otworzyła też usta. – Media? – nieśmiało zaindagował hrabia, rozglądając się dyskretnie na boki, niepewny, z której strony może zostać sfilmowany. – Chyba kanalizacyjne – szepnął baron, spoglądając w kierunku łazienki. – Zabrzmiało jak bulgot w wucecie! – Bezcielesny bycie – kontynuowała niewzruszona Melina – czego żądasz ponad życie?

proteza

fot. Sarah G.

– Wódki! – głos z oddali udzielił wypowiedzi równie błyskawicznej, ile zaskakującej. Uczestnicy spotkania, wyjąwszy przysypiającą Reginę Stolec, której zdarzyło się nawet lekko chrapnąć, spojrzeli zaniepokojeni po sobie. Tymczasem pochrapująca Regina Stolec znalazła się wkrótce osobiście w centrum zainteresowania. Ocknąwszy się z półsnu, poczuła nagłą i nieopanowaną chęć podrapania się po wewnętrznej stronie uda. Aby dotrzeć do źródła świądu, ujęła udo ruchem tak zdecydowanym, że cała noga wygięła się pod kątem znacznie przekraczającym tradycyjne dziewięćdziesiąt stopni. Siedzący obok baron żywo zainteresował się niespodziewanym widokiem, który roztoczył się przed jego oczami. Udo Reginy Stolec uniosło się tak wysoko, jakby jego właścicielka miała zamiar wykonać szpagat w powietrzu, przy okazji ujawniając intymne szczegóły, zazwyczaj skrywane pod bielizną. Regina Stolec dostosowała swoją garderobą do wyroków losu, który pozostawił ją z kikutem lewej nogi i skazał na żywiczną protezę. Konwencjonalna bielizna okazała się dla Reginy niepraktyczna, więc postanowiła nie zakładać jej wcale. Eu’Stachy zauważył to bezzwłocznie, gdy tylko żywiczna proteza została radykalnie wyrwana z kikuta. Przez chwilę świsnęła w powietrzu, aby w końcu wylądować z impetem wprost na pochylonej z ciekawości głowie barona. W efekcie baron padł zemdlały na podłogę.

Brązowy

fot. quinn.anya

– Ach, panie Bawonie! – wykrzyknęła zaniepokojona Nina Strych, zrywając się z krzesła. – Eu’Stachy, nic ci nie jest? – dopytywał hrabia Puzdro-Puginałł, opukując leżące na podłodze ciało barona, po czym bardziej zdecydowanym głosem dodał – Co tak leżysz? Wstawaj! To jest nagrywane! – Niech się pan nastąpi – rzuciła Nina Strych, rozpychając się między hrabią a Reginą, wymachującą trudną do powtórnego założenia protezą. Usiadła okrakiem na klatce piersiowej Eu’Stachego i, wykorzystując jej mocno wybrzuszony kształt, niepostrzeżenie zsunęła się na twarz leżącego, po czym stwierdziła – On potrzebuje weanimacji! A nie, już nie! Łaskocze mnie nosem, och, hihi! – zachichotała. Zanim zdążyła zachichotać powtórnie, Eu’Stachy podjął żywiołowy kaszel, po czym zdecydowanym ruchem odepchnął na bok spoczywające na nim ciało Niny Strych. – Ble – wymamrotał, potrząsając głową w oszołomieniu, gdy udało mu się usiąść. – Na Boga, Eu’Stachy! – wykrzyknął hrabia Puzdro-Puginałł – co ci się stało? Jesteś cały brązowy!

– Brązowy? – zdziwił się baron Poćwierć-Póchacz. Szybko pociągnął dłonią po twarzy i z łatwością usunął nieco pokrywającej ją warstwy mocnego brązu. – Ale to nic takiego – zabrzmiał głos Niny Strych, która zdążyła się już wygramolić się z podłogi – to mój pudew intymny, to nic gwoźnego, jest łatwozmywalny!

paparazzi

fot. Gribiche

Uniesiona wyraźnie w górę ręka Meliny przywróciła spokój. – To może być stary duch miejsca, bo sprowadza wydarzenia skandaliczne obyczajowo – oświadczyła, po czym wypowiedziała głośno – Duchu, w której części mieszkania się znajdujesz? Daj mi wyraźny sygnał! – W salonie ponownie zapadła cisza, którą przerwało energiczne pukanie do drzwi. – Jednak z łazienki! – wykrzyknęła Melina, ale pukanie zdawało się dochodzić z różnych kierunków, a w końcu zostało uzupełnione energicznym dźwiękiem dzwonka. – Ma pani w łazience dzwonek? – zapytała Melina, spoglądając na Ninę – Błazenada – prychnął hrabia Puzdro-Puginałł – przecież ktoś zwyczajnie puka do drzwi, to na pewno dziennikarze! – dodał, wiercąc się na krześle. – Ojej, panie hwabio, spodziewa się pan dziennikarzy? – zainteresowała się Nina Strych – to ja już lecę otworzyć – rzuciła i czmychnęła z pokoju.

ministarnci

fot. Sue Peacock

Gdy tylko uchyliła drzwi wejściowe na szerokość łańcuszka, mieszkanie błyskawicznie wypełniły gromkie śpiewy – Przybieżeli do Betlejem pasterze!!! – wydarli się dwaj ministranci na progu. Po chwili starszy z nich krótko zapytał – Czy przyjmie pani kolędę? – Oczywiście – odparła Nina Strych, z przerażeniem zdając sobie sprawę, że chyba o czymś zapomniała. – Więc proboszcz jest u sąsiadki i zaraz do pani wejdzie – oświadczył ministrant – i się należy pięć złotych. – Na łebka! – dorzucił młodszy. – Czyli razem piętnaście – wyliczył starszy, dla pewności wstawiając nogę w drzwi. – Macie tu dwie dychy – odparła Nina Strych, sięgając do portfela – tylko zatrzymajcie księdza tak długo, jak się da, bo mam tutaj gości!

Gotówka

fot. 401(K) 2012

Gdy zamknęła drzwi, starszy ministrant zwrócił się do młodszego – Za dwie dychy będziemy zatrzymywać? – No ja tam nie wiem – odparł młodszy – chciałeś pięć. – Jakie pięć? – oburzył się starszy – chyba pięć dych! Idź i pospiesz księdza, jeszcze dziś chcę w Diablo pograć!

Ksiądz

fot. Alexandre Dulaunoy

Nina Strych odetchnęła, oparta o drzwi. Jednak nie na długo, bo ledwo otworzyła oczy, wstrząsnęło nią energiczne szarpnięcie za klamkę. – Pochwalony! – wykrzyknął radośnie proboszcz, wchodząc do środka i żwawym krokiem zmierzając do salonu – a tu widzę już ładnie przygotowane, tylko chyba kamer brak! – uśmiechnął się złowieszczo. – Kamery są! – podchwycił hrabia. – O, to świetnie – odparł proboszcz, unosząc brwi i odnotowując fakt w brewiarzu – Już 65 procent naszych parafian ma w salonach kamery parafialnego Systemu Otwartych Serc – wyjaśnił – W naszej parafii nikt nie może mieć nic do ukrycia, bo wszyscy grają w otwarte karty – dodał, zatrzymując wzrok na rozkładzie Meliny. Jego uwagę przykuła jednak leżąca obok pękata koperta. – Krzywdy nie będzie? – zapytał, otworzywszy kopertę i zerknąwszy do środka. – Ksiądz wybaczy, ale to jest moje – odważnie ogłosiła Melina, z gracją wyciągając proboszczowi kopertę z ręki. – Jak to? – zdziwił się proboszcz. – Ja wszystko wyjaśnię – obwieściła Nina Strych – ale może najpieww ksiądz coś przekąsi? Mam w kuchni świeżutkie fwytki, wobiłam dziś wano! – A wiecie – stwierdził proboszcz, moszcząc się w fotelu i częstując się obficie nienaruszonym puree ze smalcem – domowych rarytasów moich parafian nie odmówię. A póki pani Nina jest w kuchni,  skorzystam z toalety. Cały dzień dziś chodzę, wybaczcie mi, moi mili – powiedział, po czym odstawił pusty talerzyk i wyszedł z pokoju.

Kamera

fot. kafka4prez

Gdy tylko nacisnął na klamkę drzwi toalety, te otworzyły się z takim hukiem, jakby z futryny wyrwała je eksplozja. Porażony uderzeniem proboszcz runął na podłogę. Wszyscy migiem zerwali się na równe nogi i pobiegli do przedpokoju. Zastali w nim proboszcza leżącego w półotwartych drzwiach do toalety. – Tam, pobiegł tam! – ministranci, przekrzykując jeden drugiego, wskazywali na otwarte drzwi wejściowe. – Ojej! – przeraziła się Nina Strych, pojawiwszy się w przedpokoju z miską frytek. – Jak to pobiegł? Kto? Dokąd? – wykrzyknął Eu’Stachy, gotów uwierzyć, że zaraz stanie się bohaterem wieczoru. – Nagi facet, tam, na dół! – wykrzyknął młodszy ministrant, pociągając Eu’Stachego za marynarkę. Ten jednak stracił nagle ochotę na pościg za zbiegiem z łazienki i oparł się uściskowi ministranta tak zdecydowanie, że siłą bezwładności wylądował na stojącym w progu wózku z Renatą Stolec. W geście rozpaczliwego poszukiwania oparcia, chwycił tkwiącą w dłoniach Meliny butlę z krachlą, co spowodowało, że także Melina utraciła równowagę i runęła na leżącego na Reginie Eu’Stachego, po czym sama upadła na podłogę. Tymczasem wózek, odebrawszy nadany mu pęd, z ogromnym impetem wyjechał przez otwarte drzwi mieszkania na korytarz, staczając się po schodach na sam parter. – Ty zdziwo! – wykrzyknęła Nina Strych, uznawszy widocznie, że Regina Stolec postanowiła niecnie uprowadzić barona i błyskawicznie ruszyła w pościg za uciekającym wózkiem.

aston-martin

fot. JD Hancock

– Czy to element scenariusza? – zapytał hrabia Puzdro-Puginałł badawczo przyglądając się sytuacji. – Bo jeśli nie, to należy wezwać policję! – oświadczył, podnosząc z podłogi madame Melinę. Gdy ta otrzepywała się z kurzu, hrabia spojrzał na leżącego w drzwiach łazienki duchownego, po czym skierował wzrok na skamieniałych ze strachu ministrantów, zwracając się co starszego – Biegnij na dół do mojego samochodu. Rozpoznasz, to złoty Aston Martin. Siedzi w nim mój kamerdyner, Pascal. Powiedz mu, że pan hrabia prosi, aby natychmiast wezwał do kamienicy policję. – No słyszałeś, co pan hrabia powiedział? – starszy ministrant wykrzyknął do młodszego – Co tak stoisz? Leć!

***

Ziemniaczane puree ze smalcem albo z dżemem? Co to za pomysł? Czy to przejaw nowoczesnej kuchni? A może nie powinno podawać się tak puree, a jeśli nie, to jak je podawać?

puree

fot. erecepti.com

Puree to bardzo wdzięczna forma podawania ziemniaków. Z jednej strony jest elegancka, a z drugiej praktyczna, bowiem można je przygotować nawet z zimnych ziemniaków, które rozgrzeje gorące mleko. Puree ze smalcem do osobliwy wynalazek, czasami spotykany w garkuchniach PRLu. Wówczas ziemniaczane puree było po prostu sposobem na wykorzystanie dawno wychłodzonych ziemniaków z wody. Dodawano do nich margaryny i dżemu albo polewano smalcem. Takie puree należy uznać za niezgodne ze sztuką. Prawdziwe szlachetne puree powstaje przeciśniętych przez praskę ziemniaków, do których dodaje się gorącego mleka, soli, pieprzu, gałki muszkatołowej i masła. Powstaje konsystencja muślinowa o szlachetnym maślanym smaku przełamanym akcentem korzennym – świetny uniwersalny dodatek do niemal każdego dania, doskonale zastępujący tradycyjne ziemniaki z koperkiem, ziemniaki pieczone czy po prostu frytki.

Krytyk Kulinarny Artur Michna podczas kolacji w Chrystkowie (klub kolacyjny)Krytyk kulinarny radzi

Innym eleganckim sposobem na ziemniaki są klasyczne zapiekanki, z których najbardziej znane to pommes duchesse, czyli wzbogacone jajem i zapiekane rozetki a także upieczone w piekarniku plastry ziemniaków zalane masą śmietanowo-jajeczną.

Równie nietuzinkowo można podać warzywa. Zamiast wszechobecnej kapuścianej surówki, spróbujcie ugotować ósemki główki kapusty na parze a potem przesmażyć je na maśle. W takiej formie kapusta świetnie sprawia się wiosną i latem, gdy jest jeszcze młoda. Jesienią, gdy główki są bardziej zwarte, można spróbować innego sposobu – grubo pokrojoną kapustę należy zbrązowić na maśle a potem dusić ją pod przykryciem na bardzo małym ogniu bez wody przez około kwadrans z dodatkiem soli i pieprzu. Przed podaniem można ją posypać siekanym koperkiem. Tak przygotowana kapusta, ale i podzielony na różyczki kalafior albo pokrojona na plastry marchew, stanowi elegancki i smaczny dodatek do pieczeni, może też być samodzielnym daniem.

Przy tej okazji warto przypomnieć, że jarzynowych dodatków nie podaje się na talerzu głównym. Powinny one towarzyszyć daniu w oddzielnych naczyniach.

, , , , , , , ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Klub kolacyjny w Chrystkowie - gęsina
Gęsia kolacja w Chrystkowie

Jeszcze dwa lata temu polską gęsinę najłatwiej było kupić w Niemczech, dziś jest dostępna także u nas i to na...

Zamknij