Tydzień cateringu

Każdy z nas bawi się od czasu do czasu w catering, zwłaszcza gdy na kolacji pojawiają się goście albo gdy nadarza się okazja towarzyska. Catering zlecony trafia się jednak nieczęsto, a ponieważ akurat mi się trafił, to postanowiłem o nim co nieco napisać.

Moje zlecenie opiewa na przygotowanie lunchu dla 13 osób przez pięć kolejnych dni, łącznie 65 posiłków składających się z zupy i drugiego dania. Odbiorcami zamówienia będą uczestnicy szkolenia, którego organizatorzy zadbali nie tylko o materiały szkoleniowe ale i o pełne brzuchy swoich klientów.

W pierwszym odruchu pomyślałem, że najprościej będzie zamówić catering z zewnętrznej firmy, doliczyć sobie jakąś prowizję i już. Zacząłem się zastanawiać, która z okolicznych garkuchni zdałaby się najlepiej. Okoliczna stołówka serwuje wszak obfite obiady za niewygórowaną cenę, jednak mimo wysiłków twórców menu, kucharze robią wszystko, żeby produkt końcowy był pozbawiony smaku. Przestronna jadłodajnia nieopodal jest co prawda niedroga, ale to właśnie tam moja znajoma dostrzegła łażącego po ladzie robaka, którego zaalarmowana właścicielka bezceremonialnie rozgniotła laczkiem. Jest jeszcze jedna, ale tam codziennie podają ziemniaczane purree z margaryną, do tego nie zawsze jest smacznie, a poza tym otwierają dopiero o 14.00, a nasz catering ma być gotowy na 12.00. Wyszło więc na to, że najlepiej będzie, jeśli sam wezmę się do roboty, zwłaszcza, że gotowanie dla licznej grupy jest ciekawym wyzwaniem, zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę, że środki na taki catering są mocno ograniczone.

Swojego czasu Robert Makłowicz nakręcił program o kulinariach za więzienną bramą, którego nigdy nie wyemitowano, a w którym dowodził, że za 2 złote na osadzonego można przygotować smaczne i urozmaicone posiłki. Wówczas trudno mi było w to uwierzyć, ale teraz takie zadanie stanęło przede mną. 2-3 złote na składniki na łebka, łącznie ok. 40 zł na jeden lunch, za które mam przygotować ciekawe i urozmaicone menu i to przy zastosowaniu składników wysokiej jakości. Gdy przystąpiłem do wyliczania niezbędnych kosztów, okazało się, że przy założeniu gotowania dla kilkunastu osób naraz, przygotowanie posiłków z takim budżetem nie jest wcale takie trudne.

Moje menu na 5 dni zawiera 5 zup oraz 4 dania główne mięsne i 1 danie główne rybne – to na wypadek, gdyby uczestnicy kursu okazali się przestrzegać piątkowej tradycji niejedzenia mięsa.

Kurczak w potrawce

Pierwszego dnia przygotuję zupę fasolową na wędzonce aromatyzowaną cząbrem. Daniem głównym ma być schab w sosie śmietanowo-grzybowym, ziemniaki z koperkiem i sałatka z kiszonej kapusty. Menu na drugi dzień przewiduje żurek z białą kiełbasą i majerankiem oraz drobiowe pulpeciki w sosie paprykowym z kluskami i sałatką z marchwi. Trzeciego dnia zamierzam podać jarzynową z lubczykiem i gulasz wieprzowy. Na czwarty dzień przewidziałem barszcz ukraiński oraz penne z łososiem duszonym w warzywach. Na ostatni dzień zaplanowałem zupę porowo-serową oraz cevapcici z ryżem i sałatką z białej kapusty.

Sam jestem ciekaw, jak potoczą się losy mojego cateringu i jakie opinie o nim wygłoszą uczestnicy szkolenia. Szczegóły za tydzień.

,

9 komentarzy do wpisu Tydzień cateringu

  1. Muscat 13 marca 2010 at 23:02 #

    Nie mogę się doczekać!

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. dart 15 marca 2010 at 11:55 #

    Survival? 🙂
    Znałem takiego jednego, co opracował teorię: „Jak za 20 złotych przeżyć tydzień?”. ale to było dawno. 40 zł na 13 osób? Trzymaj się! 🙂

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 15 marca 2010 at 14:37 #

      No pewnie będzie nielekko. Wrażenia z frontu przedstawię dopiero za dwa tygodnie, bo okazało się właśnie, że szkolenie opóźnia się o tydzień, więc musimy poczekać 🙂

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. miss 2 lutego 2011 at 17:51 #

    na co powinno się zwracać uwagę przy dobieraniu firmy cateringowej na przyjęcie? na zachodzi korzystają z tego od lat a my ciągle wszystko staramy się przygotowywać sami, pomóżcie szukam profesjonalnej firmy, która nie puści mnie z torbami.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • niewsciekly 2 lutego 2011 at 20:27 #

      Nie sądzę, żeby KK prowadził taką firmę sam, ale pewnie coś doradzi 😉 Doradzaj Krytyku! 🙂

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 2 lutego 2011 at 23:59 #

      Dobrej firmy cateringowej należy szukać przez polecenie. To najlepszy gwarant jakości – o ile polecający sami znają się na rzeczy i nie zadowalają się odmrażanymi frytkami z panierowanym kotletem i zestawem surówek.

      Jeśli takich polecających nie znajdziesz, pozostaje szukanie na własną rękę. Pomocny może być internet, warto sprawdzić portfolio takiej firmy – jakie mają doświadczenie, jakiego typu przyjęcia organizowali, jakie menu przygotowywali. Warto wybrać kilka takich firm i umówić się w każdej z nich na rozmowę. Podczas rozmowy pytać, pytać i pytać. Zadawać trudne pytania: kto u nich gotuje, gdzie zaopatrują się w surowce, czy przygotowują posiłki ze świeżych składników, czy z mrożonych (minus), jakie proponują przystawki i przekąski (tu dobra firma może pozytywnie zaskoczyć), co proponują na danie główne (jeśli dewolaj z surówką z kapusty pekińskiej to od razu należy ich skreślić), co na deser (jeśli będzie lekki i finezyjny – owoce w sosie, panna cotta, mus czekoladowy – dobry zwiastun, jeśli torcik przekładany margaryną – będzie bardzo źle), co do picia, jaka kawa, kto będzie obsługiwał, w jakiej kolejności zamierzają podawać posiłki i czy są w stanie zapewnić płynność oraz jednoczesność ich podawania – słowem: pytać, pytać, pytać.

      Do tego na rozmowę zamówić sobie lunch od tej firmy. Zapłacić za niego, nie skąpić, nie liczyć na gratisy – to się opłaci, to będzie dobra inwestycja, bo trzy kęsy takiego lunchu i już będziesz wiedziała, czy w tej firmie umieją gotować.

      Tyle mogę doradzić. Oczywiście rozmowy i przykładowy lunch nie muszą przełożyć się na stuprocentowe zadowolenie podczas imprezy, ale znacząco mogą pomóc w wyborze.

      Poza tym ważne: sporządzić umowę, wpłacić zaliczkę, ale resztę płatności uiścić PO imprezie (ewentualnie pod sam koniec). Dobra firma na to pójdzie, kiepska będzie kręcić nosem – bo prawdziwa cnota krytyk się nie boi, a słabizna śmierdzi tchórzem na kilometr.

      Życzę Ci powodzenia, chętnie dowiem się, jak Ci poszło!

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  4. fisch 12 kwietnia 2011 at 17:32 #

    No dobrze a jak z cenami firmy Cateringowej bo czy np. firma X zaproponuje mi to to przykładowo catering gessler będzie na takim samym poziomie?

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  5. atopos 20 maja 2011 at 16:41 #

    Panie Krytyku, pamięć spłatała Panu figla albo Pan politycznie poprawny.
    Program o posiłkach w więzieniu za 2 zł to nie Makłowicz a Cejrowski. Dokładnie w krakowskim więzieniu Montelupich rzecz miała miejsce.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Trackbacks/Pingbacks

  1. Wygrał naleśnik i porowa » Krytyk Kulinarny - 29 marca 2010

    […] tygodnie temu, gdy pisałem na blogu o przygotowaniach, wspomniałem o wstępnym menu. W toku realizacji zadania okazało się, że […]

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler
Rewolucja Magdy Gessler

Z mieszanymi uczuciami oczekiwałem pierwszego odcinka polskiego klona amerykańskiej serii pararkulinarnej „Kitchen Nightmares”, którą u nas nazwano „Kuchenne Rewolucje”. W...

Zamknij