Hit lata: szybkie czereśniowe wypieki

Czereśni miało być mało, tymczasem obrodziły jak nigdy. Co z nimi począć? Najlepiej zamrozić, a oto dlaczego.

Gdy wczesną wiosną zaniepokojona warunkami atmosferycznymi i responsywnością swojego ogrodu na nie Kasia Bosacka postawiła wróżbę sadowniczą, z której wiało drożyzną czereśni tego lata i ich niedostatkiem, na miłośników owocu padł strach. Czy czereśnie naprawdę będą małe i bez smaku? Czy to możliwe, że owoce będą z importu? Czy rzeczywiście przyjdzie za nie płacić nie mniej niż dwie dyszki za kilo?

Przyroda jak zwykle okazała się bardziej krotochwilna niż śniadaniowy meteorolog i dziś sprawa jest jasna, że czereśnie tego roku nam obrodziły, a ceny grubo poniżej dziesięciu złotych za kilogram to wcale nie rzadkość. Na moim drzewku czereśniowym zrobiło się tak czerwono jak na jarzębinie a może i ogniku, z czego zadowolone – poza mną – okazało się ptactwo i robactwo, które obsiadło dojrzewające naprędce sztuki i jęło pożywiać się tak ostentacyjnie, iż odgłosy pracujących tam żuwaczek, szczękoczułek i nogogłaszczek zakłócały sąsiadowi odbiór TVP Info.

Tymczasem ja zastanawiałem się, co począć z naręczami słodkich, soczystych i dużych owoców. Nie byłem w stanie zjeść ich wszystkich, a na pakowanie czereśni w kompoty nie miałem ani czasu, ani ochoty. Czereśnie zresztą nieszczególnie nadają się na przetwór, bo w słoikach tracą większość swojego powabu. Za to są bardzo wdzięcznym składnikiem wypieków. Piekarnik ich nie niszczy, bo zachowują kształt i jędrność a nawet sporą część smaku. Dlatego miasto iść w konfitury, postawiłem na mrożenie – po to, aby część letnich wypieków z czereśnią w roli głównej przenieść na jesień i zimę, gdy czereśnie znów będą z importu i po te mityczne kilkadziesiąt złotych za kilogram.

Letnie wypieki muszą być odporne na upały, stąd wybierając propozycje na takowe od razu odrzuciłem wszelkie inkarnacje zalewania owoców galaretką oraz biszkoptowe przekładańce z kremami. Do dyspozycji pozostały mi zatem ucierane, drożdżowe i kruche, a po kilku latach prób i błędów w moim kajecie podręcznym uchowały się dwa żelazne przepisy na letnie ciasto podstawowe, które można modyfikować w zależności od potrzeb. Nie trzeba też wykorzystywać do niego wyłącznie czereśni. Ja czereśnie wrzucam wtedy, gdy mogę je zerwać z drzewa. Teraz mam już morele, więc dokładam je do czereśni, a moje letnie ciasto tylko na tym zyskuje. Za chwilę wrzucę wiśnie, potem mirabelki, śliwki i gruszki, a jak obrodzi mi jeżyna albo wybiorę się do lasu, to moje ciasto zamigocze fioletem.

Zazwyczaj korzystam wymiennie z dwóch przepisów – jeden opiera się na maśle i jajach, a drugi na jogurcie i oleju. Oba są świetne i doskonale sprawdzają się jako podłoże dla dowolnych owoców, oba zachowują trwałość przez wiele dni, oba w ciągu tych wielu dni nie tracą też na jakości. To ważne dla tych, którzy za wypieki zabierają się nie częściej jak raz w tygodniu, a więc między innymi dla mnie. Podam wam zatem wskazówki na przygotowanie obu wspomnianych ciast bazowych, zachęcając was do szczodrego okładania ich czereśniami, póki jeszcze są, a następnie wszelkim dobrem, które akurat będzie na podorędziu.

Warto też pamiętać, że zwarte i gęste ciasta, do grupy których oba tu wzmiankowane należą, są w stanie utrzymać ułożone na ich wierzchu owoce przynajmniej w takim stopniu, iż nie opadną na dno, tworząc tam owocowe bajorko. Jeśli jednak lubicie owoce w miąższu ciasta, wybierajcie owoce małe lub czyńcie z nich małe kawałki i oprószcie je mąką, dzięki czemu łatwo „zawisną” we wnętrzu ciasta. Jeśli chcecie użyć owoców dużych, na przykład połówek gruszek albo brzoskwiń, możecie ułożyć je na dnie i zalać ciastem. Śliwki i im podobne warto układać po rozpołowieniu i usunięciu pestki, skórką do dołu, tak aby pod owocem nie tworzyło się żywione sokiem bagienko. Małe owoce, w tym jagodowe, niech będą nie do końca dojrzałe, wówczas nie rozpłyną się w sobie. Te dojrzałe i pachnące zjedzcie na surowo albo podajcie jako świeże przybranie do ciasta upieczonego z jakimś uniwersalnym dodatkiem, na przykład ze skórką pomarańczy.

Ciasto jogurtowe
Ciasto jogurtowe

Wariant pierwszy to ciasto jogurtowe, które powstaje z dużego kubka jogurtu (400 g), jednego jajka, połowy szklanki oleju i soku z jednej cytryny (wszystkie te „mokre” składniki należy wymieszać) oraz 2/3 szklanki cukru, 2 szklanek mąki i 2 łyżeczek sody oczyszczonej (wszystkie te „suche” składniki należy wymieszać i dodać do „mokrych”). Całość należy lekko przemieszać, tak jak w przypadku ciasta na mufinki. Wyłożyć na blachę, udekorować owocami, piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 170°C przez około 45 minut, aż wierzch się zbrązowi.

Ucierane ciasto maślane
Ucierane ciasto maślane

Wariant drugi to ucierane ciasto maślane, które powstaje z 4 jajek, 150 g miękkiego masła, 200 g cukru, 250 g mąki oraz 2 łyżeczek proszku do pieczenia. Masło uciera się z cukrem na puszystą masę, do której dodaje się jajka – po jednym. Na koniec należy wmieszać mąkę i proszek do pieczenia, ułożyć owoce i piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 170°C przez około 45 minut, aż wierzch się zbrązowi.

W obu przypadkach ciasto przed pieczeniem warto udekorować płatkami lub słupkami migdałów, a po upieczeniu posypać cukrem pudrem. Owoców możecie dodać, ile chcecie ale minimum to jakieś 300 g. Na ciepło obie wersje będą puchate, w skrajnych przypadkach wręcz sufletowe. Po wychłodzeniu ciasto zyska na zwartości i da się schludnie kroić.

Clafoutis
Clafoutis

Czereśnie pełnię swojej doskonałości objawiają we francuskiej słodkiej zapiekance clafoutis, a wspominam tu o tym dlatego, że akurat tego wypieku nie można skategoryzować jako bazowy. Próbowałem clafoutis z innymi owocami i to nigdy nie było to. Jeśli zatem chcecie zjeść clafoutis, musicie mieć czereśnie – jakieś 300 g. Ułóżcie je w naczyniu do zapiekania i zalejcie ciastem, które sporządzicie z 2 jajek, połowy szklanki cukru, połowy szklanki pełnotłustego mleka, 1/3 szklanki mąki i ekstraktu waniliowego. Masło uciera się z cukrem, następnie dodaje się po jednym jaju i naprzemiennie nieco mąki i nieco mleka oraz ekstrakt waniliowy – jeśli ten w tubce wydaje się wam za drogi, możecie posiłkować się cukrem wanilinowym. Na wierzchu ciasta warto ułożyć cienkie plasterki masła oraz płatki lub słupki migdałów i posypać je cukrem. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 170°C przez około 45 minut, aż wierzch się zbrązowi. Najlepsze jest na ciepło z lodami waniliowymi.

Clafoutis
Clafoutis

Zimą trudno o smakowite owoce, dlatego jeśli dziś macie nadmiar czereśni, nie czekajcie, aż wydziobią je szpacy i dzieci sąsiadów. Zbierzcie je sobie, wypestkujcie i zamroźcie. Będą jak znalazł.

W kolejnych odcinkach „Hitów lata” będziemy wspólnie wyczarowywać cuda z najlepszych o tej porze roku warzyw i owoców. Dołączcie do mnie, zapraszam!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Artur Michna
Artur Michnahttp://www.krytykkulinarny.pl
Artur Michna - krytyk kulinarny, publicysta, podróżnik, ekspert i komentator najbardziej prestiżowych wydarzeń kulinarnych, audytor restauracyjny, inspektor hotelowy, konsultant gastronomiczny

Teksty ―