Kolacja *Michelin dla bezdomnych

Bezdomni w nowojorskiej restauracji z gwiazdką Michelin? To nie żart. Ba, za tym groteskowym z pozoru wydarzeniem kryje się prawdziwa historia, którą ktoś pewnie kiedyś opowie w hollywoodzkim stylu.

fot. http://newyork.junoonrestaurants.com/

fot. http://newyork.junoonrestaurants.com/

Polityka gastronomów wobec bezdomnych jest spójna, jasna i precyzyjna – jeśli nie masz pieniędzy, jesteś źle ubrany, a nadto cuchniesz, trzymaj się z dala od mojej przestrzeni, bo odstraszysz mi gości. Zasada – częściej niepisana, bo jeśli ktoś ją spisze, natychmiast trafia na pierwsze strony gazet jako cham i prostak – obowiązuje i jest przestrzegana, a zgarbione staruszki w geście żebraczym wystawiające rozczapierzone palce, są skutecznie wypraszane, wypychane albo wręcz wynoszone i to nawet z polskich barów mlecznych. Jako postaci niechlujne, niedomyte i cuchnące są niemile widziane – i takie przeświadczenie jest na tyle silne, że choć wielu protestowałoby przeciw wykluczaniu bezdomnych z definicji, niewielu byłoby sobie w stanie wyobrazić bezdomnego w modnej restauracji wyróżnionej gwiazdką Michelin.

Junoon - Kulfi (fot. Garrett Ziegler)

Kulfi, Junoon (fot. Garrett Ziegler)

Tymczasem wcale nie jeden, a spora grupa bezdomnych, zagościła niedawno w Junoon, nowojorskiej restauracji hinduskiej, której kuchnię prowadzi Vikas Khanna. Wydarzenie odnotowano w mediach, dzięki czemu także i ja miałem okazję bliżej zapoznać się z sylwetką nietuzinkowego szefa kuchni.

Chutneys, Junoon (fot. Garrett Ziegler)

Chutneys, Junoon (fot. Garrett Ziegler)

Vikas Khanna to dziś jedna z czołowych postaci amerykańskiej gastronomii, autor kilkunastu książek kucharskich, członek ekipy Hell’s Kitchen, gość programu Masterchef Australia, a przede wszystkim szef kuchni wyróżnionej gwiazdką Michelin modnej nowojorskiej restauracji. Ambitny, lubiany i kreatywny, za cel postawił sobie założenie najlepszej restauracji z hinduską kuchnią i pokazanie światu swojej własnej kuchni domowej zredefiniowanej w stylu fusion. Kucharz z niego zdolny, więc szybko zainteresował smakoszy własnymi interpretacjami na kurczaka tandoori bez tandooi czy wysublimowanych wersji hinduskiego curry. Junoon – restauracja, którą od pięciu lat prowadzi w Nowym Jorku – błyskawicznie ściągnęła inspektorów Michelin i już po kilku miesiącach Khanna zdobył dla niej pierwszą gwiazdkę.

Na tym historię można by zakończyć i, ze zrozumieniem skinąwszy głową, kolację dla grupy bezdomnych z nowojorskiego schroniska uznać za miły gest. Jednak ta kolacja to żaden miły gest. Sam Khanna podkreśla, że wydał ją w dowód wdzięczności za szczęście, jakie dał mu los. Zdradza przy okazji, że piętnaście lat temu on sam zaczynał swoje dorosłe życie od nowojorskiego przytułku dziś nazywanego Rescue Mission.

 Tree of Life cauliflower, Junoon (fot. Garrett Ziegler)

Tree of Life cauliflower, Junoon (fot. Garrett Ziegler)

Kolacja dla bezdomnych jest okazją do poznania historii jej autora. Dość powiedzieć, że jako mieszkający na hinduskiej prowincji nastolatek z biednej rodziny nie miał żadnych szans na społeczny awans. Na domiar złego chorował w dzieciństwie, a drewniaki, które musiał nosić ze względów zdrowotnych utrudniały mu zabawy i kontakt z rówieśnikami. Jednak być może właśnie to przekleństwo z dzieciństwa w przyszłości otworzyło mu drogę do sukcesów, o jakich nawet nie marzył?

Adraki bater (ginger quail), Junoon (fot. Garrett Ziegler)-bater-ginger-quail

Adraki bater (ginger quail), Junoon (fot. Garrett Ziegler)

Większość czasu spędzał w kuchni, podpatrując babcię i próbując naśladować jej umiejętności.
Po pewnym czasie zaczął zdradzać tendencje do eksperymentów z klasycznymi potrawami, ale pracę w kuchni uważano w jego domu raczej za żmudny obowiązek niż sposób na sukces. Dopiero gdy Vikas Khanna trafił do Delhi i poczuł zapach wielkiego miasta, postanowił zawalczyć o siebie. Starał się o przyjęcie do szkoły kucharskiej, ale jego niemal zerowa znajomość angielskiego skutecznie mu to uniemożliwiła. Chłopak był jednak na tyle zdeterminowany, że wpadł na pomysł, iż osobiście uda się do dyrektora i spróbuje go przekonać, że choć nie zna angielskiego, to ma ogromną pasję do gotowania. I dostał się.

Zanim został zaangażowany do prestiżowych nowojorskich kuchni, chwytał się przeróżnych zajęć w gastronomii. Zaczynał od typowego zmywaka, prowadził własny bar i firmę kateringową. Swoje pierwsze tygodnie w Nowym Jorku spędził jednak w schronisku dla bezdomnych, tym samym, z którego przybyła do niego grupa gości na ową kolację, którą wydał jako szef kuchni nowojorskiej gwiazdkowej restauracji, w której kolacja kosztuje z grubsza 100 dolarów.

Gdy tylko ktoś nakręci o tym film – to bez wątpienia tylko kwestia czasu – melduję się pierwszy w kolejce po bilet!

Więcej na temat uroczystej kolacji dla bezdomnych w wyróżnionej gwiazdkę Michelin nowojorskiej restauracji Junoon opowiem w mojej najbliższej audycji. Przekażę też noworoczne pozdrowienia od blogerek prowadzących kameralne blogi kulinarne, które do mnie napisały. Pan Makary przyniesie szokujące doniesienia na temat jesiotra drugiej świeżości Maleńczuka oraz podda pod roztrząsanie zagadnienie wegetarian i cyklistów ministra Waszczykowskiego. Na premierę zapraszam jak zwykle w środę od 20.00 do 22.00, a na powtórki w kolejne dni tygodnia według ramówki JemRadia dostępnej na radiowym Fanpage. Jak odbierać JemRadio, dowiesz się na www.jemradio.pl

, , , , , , ,

Jeden komentarz do wpisu Kolacja *Michelin dla bezdomnych

  1. Aga Wu 22 stycznia 2016 at 20:26 #

    każdy problem ma dwa końce, serce mówi rozdaj wszystko….. a gość wchodzi brudny i pijany, przeklina wszystko i wszystkich i chce jeść i często inni goście wychodzą …

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Redzepi u Jiro – najciekawsze wydarzenie 2015

Jedno z najciekawszych wydarzeń minionego roku, które umknęło mass-mediom, to spotkanie Jiro Ono z René Redzepim

Zamknij