Spacer po nadwiślańskim stuletnim sadzie i to z kubkiem świeżo wyciskanego soku w ręku – czy nie brzmi to kusząco? Ja miałem okazję się już tak przespacerować, spróbowałem też soku tłoczonego ze starych odmian jabłoni. Zapraszam.

Stuletni sad, Topolinek
Stuletni sad, Topolinek / fot. W. Zieliński

Pięknie tu, cicho, malowniczo i jesiennie, bo to prawdziwy stary sad z duchem i legendą. Nazywają go stuletnim, choć nikt dokładnie nie pamięta, ile lat mają najstarsze rosnące w nim jabłonie. A większość to potężne, wysokie drzewa o grubych konarach, co i bez zbędnych instrukcji wskazuje, że mamy do czynienia z drzewami starych odmian.

Jabłka ze Stuletniego Sadu, Topolinek
Jabłka ze Stuletniego sadu, Topolinek / fot. W. Zieliński

W gęstwinie jesiennych liści moszczą się rumiane owoce. Przyglądam się im, próbuję, staram się zidentyfikować cechy odmian – malinówka, kronselska, złota reneta, bankroft, a może i kantówka, grochówka, reneta kulona i książę Wilhelm? Kto wie, bo niektórych nazw jeszcze nie ustalono – zapomniano je z dawien dawna. Kto by się kiedyś przejmował takimi drobiazgami.

Właściciele Stuletniego Sadu, państwo Zielińscy
Właściciele Stuletniego sadu, państwo Zielińscy

Sad budzi się wczesną wiosną. Wtedy trzeba prześwietlić korony, przyciąć gałęzie. Na początku lata pojawiają się pierwsze owoce papierówki. Reszta owocuje bliżej jesieni, a ponieważ drzewa są wysokie, do zbioru potrzebne są wysokie drabiny. Aż dziw bierze, że wszystkim zajmują się tylko dwie osoby – Wioletta i Wojciech Zielińscy.

Stuletni Sad, Topolinek
Stuletni Sad, Topolinek / fot. W. Zieliński

To właściciele sadu. Otrzymali go w spadku po babce. Rozmyślając, co by tu z takim dwuipółhektarowym podarkiem zrobić, wpadli na pomysł., żeby wprowadzić weń nieco życia. Zorganizowali zatem plenerową imprezę – Piknik w stuletnim sadzie, imponujących rozmiarów przedsięwzięcie, do którego włączyli się sąsiedzi i znajomi. Ustawiono profesjonalną scenę, wokół której rozstawiono stoiska z przekąskami z regionu. U Renaty Osojcy można było spróbować gęsiny, w gospodyń z Jeżewa swojskich wypieków, u Stożków miodów z Pasieki Gucio a na stoisku Malina z Parlina – przetworów z malin. Zauważyłem też kram z syropem z mniszka lekarskiego, stoisko ze smażonymi rybami oraz wystawę wędlin z masarni w Niewieścinie. Gospodarze prezentowali zaś dumę swojego sadu – świeżo wyciskany sok z jabłek. Doskonały!

Wszystko działo się w Topolinku, uroczo położonej nadwiślańskiej wsi, gdzieś między Bydgoszczą a Świeciem. Jest tu kościół, kilka domów, a wrażenie spokoju potęgują przepiękne łąki, na które można popatrzeć z punktu widokowego przy pozostałościach grodziska Talerzyk. Wyborne miejsce na rowerową wycieczkę, spacer po sadzie i chrupanie jabłek prosto z drzewa. Takie są najsmaczniejsze.

Dr Aleksandra Kleśta-Nawrocka na pikniku w Stuletnim Sadzie
Dr Aleksandra Kleśta-Nawrocka na pikniku w Stuletnim sadzie

Piknik w Stuletnim sadzie odbywał się w tym roku po raz drugi. Kolejny planowany jest w przyszłym roku w połowie września.

Więcej na temat Stuletniego sadu z Topolinka opowiedzą sami jego właściciele, Wioletta i Wojciech Zielińscy, których będę gościł w mojej najbliższej audycji w JemRadio. O skarbach tego miejsca – starych odmianach jabłoni z Zakola Dolnej Wisły porozmawiam z dr Aleksandrą Kleśtą-Nawrocką.
Natomiast z Panem Makarym będziemy pospołu przygotowywać plan powstania Państwa Kulinarnego. Na premierę zapraszam w środę od 20.00 do 22.00 – powtórki w kolejnych dniach tygodnia o różnych porach (patrz Facebook JemRadia). Jak odbierać JemRadio, dowiesz się na www.jemradio.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.