„Polskie” mięso z… Danii i Holandii? Spójrzmy za kulisy i nauczymy się czytać z etykiet

Jak to możliwe, że schab z polskim znakiem weterynaryjnym i polską firmą na opakowaniu, w pochodzi z Danii, Niemiec czy Holandii?

W najnowszym odcinku „Mowy Strawy” zabieram Was na mięsne śledztwo tropem popularnych dyskontów, by sprawdzić, co naprawdę kupujemy pod hasłem „polskie mięso”. Wyniki mogą Was zaskoczyć.

Wygląda na polskie, a jest…
Klasyczne opakowanie szynki lub schabu ze znajomym logo, polskim kodem kreskowym rozpoczynającym się od 590, niekiedy z napisem wskazującym na rodzime pochodzenie, silnie skłania do zakupu. Wybierając takie opakowanie, jesteśmy głęboko przekonani, że wspieramy polskich rolników.

Niestety dotarcie do prawdziwych źródeł pochodzenia tego mięsa może przynieść równie głębokie rozczarowanie. Podczas mojego testu w Biedronce i analizy ofert innych sieci, niejednokrotnie okazywało się, że polski kod weterynaryjny (PL) oznacza jedynie miejsce… zapakowania lub porcjowania mięsa, a nie miejsce jego pochodzenia. Stąd pytanie, czy możliwe jest ustalenie, skąd pochodzi surowiec, a nie jego zapakowana porcja.

Pułapka „chowu nakładczego”
W filmie wyjaśniam mechanizm chowu nakładczego, o którym rzadko się mówi, a który stosowany jest w aż 1/3 polskich gospodarstw hodowli trzody chlewnej. To system, w którym rolnik staje się umownym wykonawcą zlecenia składanego mu przez korporację. W ramach takiego zlecenia dostaje od korporacji małe zwierzęta, gotowe pasze i ścisłe wytyczne, a jego zadaniem jest tylko wyhodować je tanio i na czas. Pytanie, czy w takim układzie możliwe jest uzyskanie dobrego, polskiego mięsa, którego poszukujemy w sklepach?

chow nakładczyNa co patrzeć, żeby nie dać się nabrać?
Podczas śledztwa tropimy konkretne symbole. Dowiecie się z niego, co oznacza oznaczenie „UE” w miejscu kraju pochodzenia i dlaczego takie oznaczenie to sygnał, że macie w ręku mięso przemysłowe, uzyskane możliwie najniższym kosztem. Pokażę też, dlaczego znak „Produkt Polski” ma znaczenie i jakie kary grożą firmom za jego nadużywanie. Opowiem też, czym jest certyfikat QAFP i dlaczego właśnie on, w połączeniu z oznaczeniem Produkt Polski, daje nam realną gwarancję jakości.

Czy da się kupić dobre mięso w dyskoncie?
Mimo wielu pułapek, których wszakże starałem się unikać, a o których mówię w odcinku, nawet w dyskontach udało mi się znaleźć produkty, które zasługują na uwagę pod względem wysokiej jakości. Pokazuję, jak rozumieć „drobny druk” na spodzie opakowań i na co zwracać uwagę przy mięsie mielonym w promocyjnych cenach.

Ten odcinek to obowiązkowa pozycja dla każdego świadomego konsumenta. Zanim następnym razem wrzucicie do koszyka opakowanie z karkówką z Lidla lub z Biedronki, zobaczcie, jak nie dać się znieczulić marketingowym sztukmistrzom i jak wybrać dobre mięso w atrakcyjnej cenie.

Dajcie znać w komentarzach, czy daliście się skusić na mylące etykiety w swoich ulubionych sklepach!

Obejrzyj film: Dlaczego nie wiesz, że „POLSKIE” MIĘSO jest z DANII i HOLANDII

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Artur Michna
Artur Michnahttps://www.krytykkulinarny.pl
Artur Michna - krytyk kulinarny, publicysta, podróżnik, ekspert i komentator najbardziej prestiżowych wydarzeń kulinarnych, audytor restauracyjny, inspektor hotelowy, konsultant gastronomiczny

Teksty ―