Patriotyzm żywnościowy czy marketingowa iluzja? Jak nie dać się oszukać w supermarkecie

Czy wiesz, że nie każdy produkt oznaczony na opakowaniu jako polski jest… polski?

Biało-czerwony kontur naszego kraju, dumny napis „Jestem z Polski” i – pac! – z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wrzucasz do koszyka masło, ser i szynkę. Myślisz, że właśnie wsparłeś lokalnych rolników i zjesz „swoje”. Ale czy na pewno? Ostatnie śledztwo na kanale Mowa Strawa pokazało, że droga od legendy na etykiecie do prawdziwego pochodzenia surowca bywa kręta, a diabeł – jak ten chochlik – tkwi w drobnym druczku.

Polska nazwa, unijne mięso
Magia marki zdaje się wciąż działać. Kultowe produkty, osnute marketingową mgłą, które od dekad kojarzą się z naszą tradycją, czasami wyjawią prawdę o swoim pochodzeniu. Na przykład eksportowa szynka Krakus ma napis na marginesie opakowania maleńką czcionką „mięso wieprzowe z UE”.

KrakusUżycie anonimowego surowca z któregoś z krajów Unii Europejskiej w żadnej mierze nie jest niezgodne z przepisami. Ba, przepisy nawet nie wymagają, żeby w przypadku przetworzonego mięsa, jak w przypadku plastrowanej szynki w bloku, podawać źródło surowca, niemniej producent z dobrej woli podał. Co na to klienci? Widzowie MowyStrawy w komentarzach brutalnie punktują tę rzeczywistość: „Krakus już dawno nie jest polski… zostawili dla zmylenia polską nazwę jak wielu innym produktom” – zauważa jeden z komentujących.

Luka w przepisach: Marynata zmienia wszystko
O ile dobrowolne podanie źródła surowca w przypadku szynki „Krakus” zaskakuje w pozytywnym wymiarze, to niepodanie takiego źródła w przypadku schabu w plastrach marki „Duda” zaskakuje zupełnie odmiennie, wszak pochodzenie surowych wyrobów mięsnych jest jasno wymagane przez prawo. Konfrontacja z opisem produktu na opakowaniu, które głosi „Schab marynowany w plastrach”, przynosi jeszcze większe zaskoczenie. Podczas gdy surowe mięso rzeczywiście musi mieć jasno określone miejsce chowu i uboju, wystarczy dodać do niego nieco solanki z przyprawami i aromatami, aby w kategoriach prawnych stało się „wyrobem mięsnym”.

Wówczas obowiązek precyzyjnego informowania o pochodzeniu surowca znika. To dlatego na opakowaniu z plastrami schabu niepoddanego żadnej obróbce technologicznej znajdujemy informacje o pochodzeniu mięsa, a na opakowaniu z plastrami schabu składającego się z 83% mięsa i 17% dodanego roztworu takich informacji brak. Brak informacji jest także jakąś informacją, co widzowie szybki podchwycili w komentarzach jako wartościową zasadę zakupową.

Znak „Produkt Polski” – Twoja tarcza
Prodkut PolskiIstnieje jednak narzędzie, które pozwala nieco uporządkować marketingową wolną amerykankę. Mowa o urzędowym znaku „Produkt Polski”, którego użycie zostało jasno sprecyzowane w przepisach ustawy o znakowaniu produktów spożywczych. Każdy producent może ten znak umieścić na opakowaniu bez żadnych opłat ani weryfikacji, jednak jeśli się na to zdecyduje, od razu podlega rygorystycznym wymogom. Przepisy mówią, że surowiec musi pochodzić z Polski, a cały proces przetwarzania musi odbywać się w kraju. Choć ten system nie jest idealny, a kontrole wciąż wykazują spory procent nieścisłości, to znak Produkt Polski – obok certyfikatów jakości takich jak QAFP czy Jakość Tradycja – daje konsumentom gwarancję, że trzymają w ręku żywność wytworzoną w Polsce i z polskich surowców.qafp

Głos społeczności: Chcemy wiedzieć więcej!
W filmie wyjaśniam też, czy masło marek własnych trzech wiodących polskich dyskontów jest rzeczywiście z polskiej śmietanki. Sprawdzam, czy kostki oznaczone jako polskie na pewno powstały z polskiego surowca, a nie tylko prawdziwie polskie udają.

Spore emocje budzi temat mięsa oraz autentyczność produktów w polskich dyskontach. Widzowie pytają o Dino i o mięso z zagranicznych hodowli, które po kilku tygodniach w Polsce „zyskuje” polskie obywatelstwo. Padają też konkretne prośby. Jeden z widzów apeluje o odcinek o mięsie sprzedawanym z lady, dopytując, czy flaga polska wbita w mięso oznacza całkowicie polskie mięso?

Śledztwo!
Świadome zakupy zdają się przybierać dziś formę detektywistyki. Warto jednak poświęcić kilka sekund przy sklepowej półce, aby wybrać z niej rzeczywiście wartościowe produkty. Wspieranie polskich producentów to nie tylko kwestia patriotyzmu żywnościowego, ale przede wszystkim inwestycja w jakość tego, co trafia na nasze talerze. Jak to zrobić? Tego dowiesz się w najnowszym odcinku Mowy Strawy!

A co Ty masz w swojej lodówce? Sprawdź kody weterynaryjne i daj znać w komentarzach pod filmem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Artur Michna
Artur Michnahttps://www.krytykkulinarny.pl
Artur Michna - krytyk kulinarny, publicysta, podróżnik, ekspert i komentator najbardziej prestiżowych wydarzeń kulinarnych, audytor restauracyjny, inspektor hotelowy, konsultant gastronomiczny

Teksty ―