Tanie masło z dyskontu, czyli Polaków obraz własny.

Zaplanowałem odcinek Mowy Strawy o tanim maśle, a on zdobył ponad sto tysięcy wyświetleń i niemal tysiąc komentarzy, stając się pretekstem do dyskusji o zbiorowej pamięci tego, co dobre.

Kiedy kilka tygodni temu zacząłem sprawdzać, kto produkuje masło dla marek własnych Lidla i Biedronki, wydawało mi się, że może to być temat średnio ciekawy lub wręcz niszowy. Ot, taka ciekawostka dla tych, którzy lubią egzaltować się czytaniem etykiet. Wyszedł z tego nawet zajmujący odcinek – tu taki producent, tam inny, lustracja numerów weterynaryjnych, przegląd różnic w wartościach odżywczych, do tego trochę marketingu i nieco tajników handlu. Choć niektórzy na wpół ziewająco komentowali, że nie rozumieją, o co tyle szumu, to jednak sporo widzów reagowało z zaskoczeniem, bo część po raz pierwszy dowiadywała się, jakie mleczarnie stoją za tanimi markami własnymi masła z dyskontów.

Ostatecznie odcinek o tanim maśle doczekał się kontynuacji. O ile w pierwszym rozwikłałem tajniki związane z producentami, o tyle w drugim zbadałem różnice między masłem extra 83% oraz śmietankowym o obniżonej zawartości tłuszczu 61%. Podjąłem też ciekawy wątek sieci Społem, której szefostwo wysłało do UOKiK protest z żądaniem wyjaśnień, dlaczego masło w Lidlu i Biedronce jest takie tanie.

Niektórzy widzowie podchodzili do tematu mocno emocjonalnie, złościli się na prezesa Społem, albo dziękowali mi za wyjaśnienia, chętnie dodając komentarze. Liczba wyświetleń tego odcinka przekroczyła nie tylko próg stu tysięcy ale także wszelkie moje oczekiwania. Co więcej, szybko okazało się, że widzowie de facto nie rozmawiają tylko o maśle.

Byli i tacy, którzy patrzyli na rzecz sceptycznie. „Ważne informacje dietetyczne, że w jednym maśle jest 1 g węglowodanów, a w drugim 0,7 g…” – pisał jeden z komentujących. Inny triumfował: „20 minut o niczym, AI streściło mi to w minutę”. Ten komentarz szczególnie mnie rozbawił, bo skoro film o niczym da się streścić w aż minutę, to musiał zawierać coś więcej niż tylko nic.

Co ciekawe, z czasem w komentarzach zaczęły pojawiać się osobiste wspomnienia widzów. Pani Ewa przypomniała sobie kierzynkę – wysoką drewnianą beczułkę z ubijakiem, w której jej babcia robiła masło. Inny widz wspominał maślankę wypijaną prosto z masielnicy. Jeszcze ktoś opowiadał o wyjątkowej smakowitości dawnego domowego masła. Inni komentujący wracali pamięcią do czasów, gdy masło kupowało się nie w równych kostkach z kolorowym nadrukiem, ale na wagę, w kawałkach niedbale odcinanych przez sklepową z wielkiej bryły. Ktoś wspominał kolejki, a ktoś inny opisywał swoją pierwszą samodzielną dziecięcą wyprawę po masło.

Wówczas zrozumiałem, że choć ja mówiłem o maśle, to widzowie nie dyskutują po prostu o tłuszczu mlecznym, tylko o pamięci. Dlatego też w drugim odcinku o maśle postanowiłem nieco rozświetlić kontekst, przywołując fragmenty kultowego filmu Stanisława Barei „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?” w uroczej satyrze odmalowującego ówczesne realia handlu spożywczego usieciowionego wówczas przez Społem.

Tak oto analiza składu kilku kostek masła i podróż ku źródłom ich wytwarzania doprowadziła temat do osobistych reminiscencji widzów. Okazało się, że masło to wciąż produkt wyjątkowy i to nie tylko ze względu na przyrodzoną mu szlachetność ale też potencjał emocjonalny. Dziś jest obecne niemal w każdym domu i, w przeciwieństwie do wielu innych produktów spożywczych, wciąż nie jest anonimowe. Do tego jest mocno nasze, tym samym znacznie bardziej związane z kulturą stołu niż mogłoby się wydawać. Dla jednych to symbol domowej kuchni, dla innych symbol drożyzny, dla jeszcze innych opłacalna inwestycja ratująca domowy budżet. Tak oto pod niepozornym filmem o maśle rozwinęła się wielowątkowa dyskusja – o dyskontach, o Społem, o gospodarce, o mleczarstwie, o dzieciństwie i o uczciwości producentów.

I o tym, że kiedyś wszystko smakowało.

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o maśle i wiele więcej, jest już na kanale MowaStrawa w dwóch najnowszych odcinkach. W pierwszym przyglądamy się źródłom niskich cen masła marek własnych Lidla i Biedronki, a w drugim analizujemy różne rodzaje masła, a w ramach prostego testu sprawdzamy, jak w kontakcie z tłuszczem mlecznym zachowuje się kawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Artur Michna
Artur Michnahttps://www.krytykkulinarny.pl
Artur Michna - krytyk kulinarny, publicysta, podróżnik, ekspert i komentator najbardziej prestiżowych wydarzeń kulinarnych, audytor restauracyjny, inspektor hotelowy, konsultant gastronomiczny

Teksty ―