…nie będzie taki sam nie dlatego, że odszedł, ale dlatego, że był…

Śmierć wizjonerów zawsze wywołuje osobliwe poczucie zatrzymania czasu. Tak też było tym razem, kiedy nocą, gdzieś po drugiej, może bliżej trzeciej, w moim domu rozległ się dźwięk firmowej poczty przychodzącej, która zazwyczaj o tej porze pozostaje w uśpieniu. Łyk chłodnej herbaty z cytryną, szybki rzut oka na smartfon i ta noc już się dla mnie skończyła. Nie żyje Carlo Petrini, twórca ruchu Slow Food, który od ponad trzech dekad zmienia mentalność konsumencką, uczula na możliwość wyboru i wskazuje lepsze i rozsądniejsze decyzje zakupowe, bliżej człowieka, otoczenia, przyrody.
Prezentacja Terra Madre 2022, Carlo Petrini, fot. Alessandro VargiuCarlo Petrini był nie tylko tylko działaczem, aktywistą i rewolucjonistą, ale przede wszystkim człowiekiem, który potrafił opowiadać o jedzeniu językiem wykraczającym daleko poza jego kulinarny aspekt. Jedzenie było dla niego polityką, kulturą, pamięcią, krajobrazem, relacją między ludźmi, a niekiedy wręcz aktem obywatelskim.

Dziś dyskusje o jakości żywności, o bioróżnorodności, o krótkich łańcuchach dostaw i przemysłowej uniformizacji smaków wydają się oczywiste. Na co dzień rozmawiamy o ochronie małych producentów, tradycyjnych odmian i endemicznych ras, a jedzenie „dobre, czyste i uczciwe”, jak brzmi słynne hasło Slow Food, jest oczywistym elementem stołu świadomych konsumentów. Jednak jeszcze kilka dekad temu idee związane z żywieniem, jedzeniem i kulturą stołu, uchodziły za ekscentryczne fanaberie biesiadników skoncentrowanych na przedłużonej celebracji posiłków.
Wszystko zaczęło się od protestu przeciwko otwarciu restauracji McDonald’s przy Schodach Hiszpańskich w Rzymie w 1986 roku. Z tej symbolicznej niezgody wobec triumfu pośpiechu, standaryzacji i kultury fast food narodził się najpierw włoski ruch Arcigola, a następnie międzynarodowy ruch Slow Food, oficjalnie powołany w 1989 roku w Paryżu. I choć jednym z jego założycieli był Carlo Petrini, to kojarzenie go wyłącznie z walką z kulturą fast food to wielce niesprawiedliwe uproszczenie. W rzeczywistości stworzył on globalną i usieciowioną wspólnotę świadomych tego, że sposób wytwarzania żywności wpływa nie tylko na zdrowie, ale też na relacje społeczne, krajobraz kulturowy i kondycję planety.
Z czasem wokół Slow Food zaczęły powstawać kolejne projekty. Jednym z nich jest Terra Madre Salone del Gusto – organizowane co dwa lata w Turynie gigantyczne spotkania społeczności związanych z kulturą stołu z całego świata. Z inspiracji płynących z tych spotkań powstała Arka Smaku, katalog rzadkich wyrobów zagrożonych wyginięciem. W ocalaniu dawnych tradycji pomagają Prezydia Slow Food, których zadaniem jest wspieranie tradycyjnych wytwórców. Z kolei w Pollenzo, niedaleko Bra, gdzie Petrini żył i pracował, powołano Uniwersytet Nauk Gastronomicznych. Dla wielu osób spoza Włoch jego koncepcja i realizacja jako uczelni postrzegającej gastronomię nie jako szkołę gotowania, ale interdyscyplinarną naukę o jedzeniu i systemach żywnościowych, wciąż brzmi mocno abstrakcyjnie.
Przez ponad dziesięć lat miałem okazję regularnie bywać zarówno w Turynie jak i w Bra, gdzie naprzemiennie z Terra Madre Salone del Gusto organizowane jest biennale Cheese. Dzięki temu mogłem oglądać z bliska coś, co dla osób z zewnątrz może wydawać się równie abstracyjne jak gastronomiczna uczelnia, na której nie uczą, jak przygotowywać jedzenie, tylko jak je rozumieć. Slow Food nie jest wszak organizacją gastronomiczną per se. To ruch, który łączy przekonanie, że globalne systemy żywieniowe mogą działać inaczej, lepiej, bardziej przyjaźnie dla otoczenia i jego mieszkańców.
Petrini często mawiał „Those who sow utopia reap reality”, co na polski można przetłumaczyć „Ci, którzy sieją utopię, zbierają rzeczywistość”. I chyba właśnie ten cytat najlepiej podsumowuje jego życie. Miał w sobie coś z człowieka starej daty i potężną wiarę, że idee naprawdę mogą zmieniać świat. Nie wierzył przy tym w marketingowe slogany, lecz w pracę u podstaw i cierpliwość w dążeniu do celu – przez budowanie wspólnot, relacji i alternatywnych instytucji.
Co ciekawe, jego wpływ wykraczał daleko poza środowisko kulinarne. Postrzegano go jako filozofa współczesnego systemu żywnościowego. W ostatnich latach współpracował między innymi z Papieżem Franciszkiem przy projektach związanych z ekologią integralną i inspirowanych encykliką „Laudato si’”. Był też laureatem programu Champions of the Earth ONZ. I choć z niektórymi tezami Slow Food można dyskutować lub uważać, że działania tego ruchu bywają zbyt idealistyczne albo zanadto zapatrzone ku tradycji, to nie sposób zaprzeczyć, że Carlo Petrini skłonił miliony ludzi na całym świecie do stawiania pytań o pochodzenie jedzenia i o cenę, jaką płacimy za pozorną wygodę współczesnych systemów żywnościowych.
Jego śmierć wydaje się dziś symboliczna, bo przypada w czasach, kiedy jedzenie sprowadzane jest do algorytmów promocji, dyskontowych gazetek i przemysłowej optymalizacji kosztów. Tymczasem Petrini przez całe życie przypominał, że jedzenie nigdy nie jest wyłącznie towarem.
Dziś, kiedy Carla Petriniego już nie ma, wciąż możemy mieć nadzieję, że dzięki temu, że był, świat będzie lepszym miejscem do życia.



