Wpadka niemieckiej sieci dyskontów. Dostali dwóję za oliwę pod marką własną!

Oliwa marki własnej sieci Aldi uzyskała w niedawnym teście organizacji konsumenckiej ocenę niedostateczną, choć w podobnym teście przeprowadzonym w ubiegłym roku oliwa tej samej marki została wyróżniona za korzystny stosunek jakości do ceny. Jak to możliwe?

Przeprowadzony w styczniu przez niemiecki instytut konsumencki Stiftung Warentest test dwudziestu pięciu różnych oliw dostępnych na niemieckim rynku przyniósł zaskakujące wyniki. Spośród przebadanych próbek tylko cztery otrzymały ocenę „dobrą”, a aż osiem zdyskwalifikowano z powodu poważnych wad sensorycznych lub obecności niepożądanych substancji. Badano oliwy typu „extra virgin”, które z definicji powinny odznaczać się ponadprzeciętną jakością. Zgodnie z przepisami unijnymi oliwa tej klasy nie może mieć żadnych wad sensorycznych. Tymczasem w tej z Aldi inspektorzy doszukali się stęchlizny, jełczenia i szlamu.

Komentujący te wyniki eksperci starają się ustalać, czy problem leży w feralnych partiach, czy w konstrukcji testów, czy może w całym systemie handlowym, który premiuje niską cenę ponad stabilność jakości. Ekspertka w zakresie oliwy, Nadja Liebmann, wskazuje na poważny problem, o którym w branży mówi się od dawna. To częste i wynikające z presji cenowej zmiany dostawców produktów sprzedawanych pod markami własnymi sieci handlowych. Marki własne funkcjonują w logice przetargu, a to oznacza, że towary pod nimi sprzedawane kupuje się od tego, kto zaoferuje cenę najniższą przy zachowaniu akceptowalnej jakości. Potężną rolę odgrywa tu zatem przypadek, bo jeśli w jednym roku dostawcą jest producent bardziej rygorystyczny, handlowcy notują sukcesy w testach. Jeśli w kolejnym wygra producent, który operuje na granicy norm, handlowcy muszą liczyć się z odpowiednio niższymi wynikami testów jakości. Tymczasem konsument wciąż widzi na butelce tę samą etykietę niezależnie od tego, jaki producent i czym tę butelkę wypełnił. Jakość przestaje być zatem cechą produktu a staje się cechą partii.

oliwki - zbioryWyniki Stiftung Warentest z roku na rok wskazują, że jakość dostępnej w handlu oliwy może być skrajnie zmienna. Produkt tej samej marki, która we wcześniejszych testach została oceniona jako niedostateczna, w kolejnych edycjach testów może wygrać ranking i odwrotnie. Dla konsumenta oznacza to tyle, że nie powinno się brać wyników rankingu sprzed roku za pewnik tu i teraz, bo to tylko uchwycony w czasie obraz pewnego wycinka rzeczywistości.

Co więcej, przeprowadzony przeze mnie test oliw sprzedawanych pod marką Bellasan w Polsce doprowadził do zupełnie innych konkluzji. Po pierwsze okazało się, że w podobnej butelce marki własnej w polskim sklepie Aldi nie tylko znajduje się oliwa od innego producenta ale też pochodzi z zupełnie innych obszarów. Niemiecka Bellasan 750 ml zawierała mieszankę oliw extra vergine z różnych krajów Unii Europejskiej, podczas gdy polska Bellasan 750 ml zawierała oliwę pochodzącą od jednego wytwórcy z Hiszpanii. Niewykluczone, że to właśnie ta różnica stała za wynikiem mojego testu, który z racji możliwości ograniczyłem do organoleptycznego, a który nie potwierdził nut jełczenia czy butwy, których doszukali się inspektorzy z Niemiec.

Dalsze poszukiwania na półce w polskim sklepie Aldi doprowadziły mnie do butelki oliwy marki Bellasan o pojemności 500 ml, w której – podobnie jak w Niemczech – także deklarowano mieszankę oliw extra vergine z różnych krajów Unii Europejskiej. Niemniej także i w tym przypadku nie potwierdziłem obecności nieapetycznych nut rejestrowanych w ramach testu niemieckiego. Potwierdziłem za to dojmującą gorycz, której bliżej do zdecydowanie niepożądanego tu piołunu niż zdecydowanie oczekiwanych aromatów trawy czy szlachetnych akcentów ziołowych.

Wszystkie te ustalenia prowadzą do wniosku, że stałość jakości produktów sprzedawanych pod marką własną, przynajmniej w przypadku oliwy extra vergine, jest iluzją. Poza czynnikami czysto ekonomicznymi i arbitralnymi decyzjami zespołów zakupowych reprezentujących sieci handlowe, wpływ na to ma szereg czynników przyrodniczych. Oliwa to produkt rolny, który zależy od pogody i innych parametrów klimatu, ale też sposobu tłoczenia czy przechowywania. To sok z owocu, który dojrzewa w konkretnym klimacie, w konkretnym roku, bywa że pod presją suszy, albo nadmiaru deszczu. Do tego dochodzi globalizacja łańcucha dostaw, logistyka, mieszanie oliw z różnych krajów, czy interesy pośredników.

Dobra oliwa powinna pachnąć zielonością, liściem, niekiedy pomidorem czy migdałem. Ma przyrodzoną sobie gorycz, bo zawiera polifenole. Ma też pikantność, choć nie powinna być ani zdecydowanie gorzka na podniebieniu ani silnie piekąca w gardle. Te cechy, wespół w zespół z odorami jełczenia, gnijących liści czy butwy, stanowią znaczące wady i są powodem do co najmniej odebrania oliwie takimi cechami dotkniętej kategorii „extra vergine”. Jak pokazują wyniki testów konsumenckich, taka procedura pozostaje w sferze teorii.

Konsumentowi pozostaje zatem własna intuicja, drożny nos i sprawne podniebienie. Jednak zanim zdecyduje się on oliwę kupić, warto, aby na podstawie nawet pobieżnej lustracji etykiety ustalił, skąd interesująca go oliwa pochodzi, czy podano bardziej szczegółowe dane, na przykład konkretny obszar geograficzny i odmiany oliwek wykorzystywane przy tłoczeniu. Jakimś kryterium wstępnej selekcji mogą też być znaki jakości, w tym któryś z unijnych Trzech Znaków Smaku, które przyznawane są produktom o ustalonej renomie.

Wszak producenci oliw odznaczonych czy wyróżnionych uznawanymi znakami jakości powinni przynajmniej z założenia dbać o utrzymanie tej renomy.

Na odcinek poświęcony testowi oliw marki Bellasan z polskich sklepów sieci Aldi zapraszam na kanał Mowa Strawa.

  1. Ja kupuje tylko oliwy ChNP i ChOG i do tej pory nie zanotowalem wpadki. Mimo ze czasem kupuje w dyskoncie, najczesciej portugalskim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Artur Michna
Artur Michnahttps://www.krytykkulinarny.pl
Artur Michna - krytyk kulinarny, publicysta, podróżnik, ekspert i komentator najbardziej prestiżowych wydarzeń kulinarnych, audytor restauracyjny, inspektor hotelowy, konsultant gastronomiczny

Teksty ―