Home w mediach Jachty z KPO dla HoReCa – czyli jak łodzie z Łodzi wypłynęły...

Jachty z KPO dla HoReCa – czyli jak łodzie z Łodzi wypłynęły na szerokie mazurskie wody.

1
325

Mapa dotacji Krajowego Planu Odbudowy opublikowana na rządowej stronie i szybko zablokowana, miała pokazywać, jak unijne miliardy ratują doświadczoną pandemią polską gastronomię i hotelarstwo. Zamiast tego wywołała skandal i stała się ekstrawagancką interpretacją pojęcia „dywersyfikacja działalności”.

Relaks na jachcie albo w klubie dla swingersów

Z puli 254 miliardów złotych przeznaczonych ze środków unijnych dla Polski, które mają wesprzeć rozwój infrastruktury, ochrony zdrowia i zielonej energii, sektor HoReCa – czyli hotelarstwo, gastronomia i catering – otrzymał 1,2 miliarda. Te pieniądze miały sfinansować unowocześnienie i rozszerzenie działalności w tej branży, tak aby firmy miały szansę lepiej przetrwać kolejny kryzys. Kryteria formalne były proste: status mikro, małego lub średniego przedsiębiorstwa, spadek obrotów o 20% w określonych latach w czasie pandemii oraz plan na nowy produkt lub usługę.

Brzmiało to rozsądnie, ale w praktyce oznaczało, że pod szyldem „dywersyfikacji” można było sfinansować niemal wszystko – od ekologicznych domków turystycznych, przez wirtualne strzelnice, po… jachty na Mazurach i kluby dla swingersów. Na liście dotacji pojawiły się między innymi mobilne ekspresy do kawy, oranżeria dla baru z kebabem w Myślenicach, platforma e-learningowa do nauki gry w brydża, łodzie czarterowe na Zegrzu, udzielanie chwilówek oraz garderoba na wymiar do mieszkania w Lublinie a nawet montaż kuchenki mikrofalowej i lodówki pod tym samym adresem. Realizacje tych pomysłów zgłaszano w ramach obowiązkowego dla otrzymania dotacji „rozszerzenia działalności gastronomicznej”, a zatem wyjścia poza profil dotychczasowej działalności. To wystarczyło, aby w mediach rozpętała się burza. Niekiedy dosięgła także tych przedsiębiorców, którzy z dotacjami mieli niewiele wspólnego. Było tak w przypadku właścicielki pizzerii z Wielunia, która miała otrzymać dofinansowanie na zorganizowanie w swojej pizzerii solarium. Co prawda przedsiębiorczyni złożyła taki wniosek, ale pół roku temu wycofała się z niego. Mimo że nie otrzymała dofinansowania, w mediach stała się jednym z symboli gastroprzekrętu i odebrała falę hejtu.

Między innowacją a absurdem

Bezzwrotne dotacje z publicznych środków dla hotelarzy i gastronomów na zakup jachtów, stworzenie w kebabowni oranżerii czy organizację klubu dla swingersów opinia publiczna uznała za przejaw patologii.

Typowa polka jedząca kebab (kraftowy)Z kolei przedstawiciele branży stawiali to za przykłady skutecznej dywersyfikacji działalności szczególnie podatnej na ograniczenia powodowane przez pandemie i kryzysy społeczne. Grzegorz Urbaniak, restaurator z Łodzi, który w ramach dotacji z KPO kupił dwa jachty i uruchomił je na mazurskich jeziorach, tłumaczy, że to nie luksusowe jachty a zwykłe łodzie i nie zostały kupione na jego prywatne potrzeby tylko jako narzędzie do zarabiania. Są wynajmowane, mają kasy fiskalne, generują przychody i podatki. Jak powiedział w rozmowie z portalem Money.pl, to inwestycja w odporność firmy, a pandemia dowiodła, że gastronomia może zostać zamknięta z dnia na dzień.

Kto miał, ten przygarniał

Dla opinii publicznej, na którą tak ekstrawaganckie posunięcia gastronomów i hotelarzy spadły jak grom z jasnego nieba, granica między dobrym pomysłem a chytrym nadużyciem okazała się wyjątkowo cienka. Do tego system refundacji faworyzował przedsiębiorców z kapitałem i zdolnością kredytową, bo dofinansowania na dywersyfikację działalności przyznawano dopiero po sfinansowaniu projektu, a zatem należało mieć na niego środki. To oznacza, że przedsiębiorcy zadłużeni lub na granicy bankructwa od czasów pandemii, nie mieli szans, żeby w ogóle wziąć udział w tym programie.

kobieta walczy w hotelu!Zasady oceniania projektów nie premiowały też znaczenia społecznego ani priorytetów publicznych. Liczyło się wypełnienie formalnych kryteriów. Skoro wystarczyło uzasadnić związek z dywersyfikacją działalności, proces weryfikacji przechodziły zarówno remonty mieszkań na wynajem, jak i kursy sztuk walki w hotelu.

W efekcie obok sensownych inwestycji w ekologiczną turystykę czy mobilne punkty gastronomiczne pojawiły się projekty, które trudno obronić w oczach podatników. Trudno się zatem dziwić, że podatnicy bardzo szybko uznali, że mają do czynienia z nie z pomocą potrzebującym, a z przygarnianiem przez i tak już majętnych.

Nowy wątek: czarny rynek

Jakby tego było mało, w sprawie pojawił się bulwersujący wątek spekulacyjny. Reporterzy Polsatu News dotarli do grup społecznościowych, na których zamieszczano oferty kupna przedsiębiorstw i bankrutów z branży HoReCa. Zainteresowani poszukiwali spółek o kiepskiej kondycji finansowej, ale spełniających warunki dotacji, czyli posiadających wymagany kod PKD oraz udokumentowany spadek obrotów w pandemii.

money euroPod tak silną presją opinii publicznej rząd od razu zapowiedział wzmożone kontrole, a w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości doszło do dymisji. Premier zapewnił też o „zerowej tolerancji dla marnotrawstwa”, prokuratura bada sprawę, a podzielona jak nigdy branża czeka na rozstrzygnięcia. Z kolei dla opozycji do paliwo polityczne, które ta wykorzystuje do rozniecania emocji aferą pełną nadużyć i marnowania środków publicznych.

Co nie zadziałało?

Tam, gdzie pojawia się furtka, za chwilę pojawią się chętni, aby przez nią przejść. Nic dziwnego, że przy braku precyzyjnych kryteriów w ocenie projektów doszło do prób przygarnięcia środków w aurze nie do końca etycznej.

pan się zastanawiaBrak wymogu jawnego raportowania wydatków, kontroli efektów po wskazanym czasie od wdrożenia, czy wręcz udostępnienia tworzonej bazy projektów do społecznej kontroli, wyewoluował w huk armaty, który nawet jeśli okaże się wystrzałem z kapiszona, pozostawi niesmak wokół branży i dotacji unijnych jako takich.

I niewiele tu zmienia wędrująca po sieci refleksja, że mądry brał, skoro głupi dawał.

1 COMMENT

  1. To sie nazywa euro-kolchoz a praktyce. Biedny utrzymuje, bogaty dostaje. Czytaj naiwny placi, a cwaniak wykorzystuje.
    To nie sa bezzwrotne granty bo polowa kwoty KPO to.pozyczki, ktore sami bedziemy splacac jako podatnicy.
    Zeby dac, trzeba komus zabrac.
    Kiedy w koncu zrozumiemy jako spoleczenstwo ze UE nas zwyczajnie okrada, jesli nie dzisiaj to jutro.
    Wniosek z tego taki-zmien prace, wez kredyt. No i kupuj to co polskie, popieraj rzadzacych, niewazne z jakiej partii.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.