Jak przeżyć upały – co pić i jak jeść?

Polskie zimne piwo to kiepski pomysł na ochłodę w upalne dni, bo zagraniczna praktyka dowodzi o lepszych.


Przynajmniej póki co Polacy zdają się niewiele przejmować falami upałów. Zalecenia są proste – zostać w domu, włączyć klimatyzator lub wiatrak, pić dużo wody, a w ekstremalnych przypadkach założyć chłodny kompres na kark i wewnętrzną część ud – wiadomo. Tyle że zalecenia ekspertów nadwiślańska rzeczywistość weryfikuje na opak. Z każdą falą nagłego gorąca doniesienia medialne przepełniają tłumy plażowiczów, którzy w pełnym słońcu spacerują po miejskich betonozach albo wylegują się na plażach, z radością opowiadając, jak to dobrze, że w końcu przyszło wytęsknione ciepełko.

Inaczej rzecz wygląda w południowych krajach Europy, w których cieplej jest z racji położenia. Jeśli fala upałów, a więc temperatur ekstremalnych, nadciągnie nad Włochy, Hiszpanię czy Francję, ludzie kryją się w cieniu, korzystają z kurtyn wodnych lub przeczekują najgorsze w pomieszczeniach. Nie bez powodu we wszystkich wzmiankowanych krajach w okolicach południa, kiedy i bez fali upałów bywa tam najgoręcej, obowiązuje dwugodzinna przerwa obiadowa. Co ciekawe, szczególnie skrupulatnie korzysta z niej sektor gastronomiczny. Kiedy w Polsce wygłodniałe rodziny na wakacjach gremialnie poszukują miejscówki obiadowej, na południu w najlepsze trwa sjesta. Nie oznaczy to wcale, że jesteśmy bardziej od południowców odporni na upały. U nas wciąż bywa on mniej dolegliwy i jak na razie przynajmniej dla sporej grupy stanowi swoistą atrakcję.

Do upałów należy podchodzić jednak ostrożnie, a zalecenia ekspertów traktować poważnie, szczególnie jeśli w pełnym słońcu znajdą się seniorzy, małe dzieci i domowy drobiazg. Przedstawiciele tych grup, a poza nimi także ci o kiepskim krążeniu, nadto otyli oraz dolegliwie chromi miast tłoczyć się na plaży, powinni pozostać z dala od pełnego słońca, w szczególności w okresie jego najwyższej aktywaności, czyli między 10:00 a 16:00. Warto też wiedzieć, co pić i jak jeść, aby komfortowo i w dobrym zdrowiu przetrwać najbardziej dolegliwe epizody ponadnormatywnych upałów.

Po pierwsze należy pić dużo, co zdaje się zaleceniem na tyle oczywistym, że dotkniętemu upałem Polakowi w pierwszej kolejności na myśl przychodzi zimne piwo, którego rzeczywiście pije dużo. To jednak nie najszczęśliwsze rozwiązanie, bo środek zaradczy na upały nie powinien być ani chłodny, ani bogaty w procenty. Jeśli już jednak jest, to nie powinno się go pić dużo. Ekstremalne temperatury sprzyjają szybszemu odwodnieniu, a alkohol tylko je intensyfikuje. Do tego pragnienie nie zawsze pojawia się w porę, a u osób starszych i małych dzieci może nie występować w ogóle. Gdy już się pojawi, stanowi już sygnał znaczącego i postępującego odwodnienia. Rzecz można potwierdzić, lustrując kolor moczu. Jeśli ów ma barwę jasnożółtą, wszystko jest jeszcze w porządku. Jeśli jednak przybiera barwę bursztynową, jest już źle.

Skoro zimne piwo nie jest wskazane, to co jest? Wystarczy podpatrzeć, czym gasi się pragnienie w krajach, w których wysokie temperatury są na porządku dziennym. Jednym ze sprawdzonych w gorących obszarach rozwiązań jest czarna herbata pita wręcz na gorąco, niekiedy z dodatkiem mięty. Ciepłe napoje w ostatecznym rozrachunku przyczyniają się skuteczniejszego chłodzenia ciała, które, pocąc się wydajniej, pozbywa się nadmiaru ciepła. Dobra będzie też zielona herbata, może z niewielkim dodatkiem soli, która poprawi nadwyrężoną nadprogramowym poceniem gospodarkę elektrolitową.

Ostre papryczkiPodobne działanie wykazują ostre potrawy, nie bez przyczyny chętnie jadane na przykład w Indiach czy w Meksyku, gdzie temperatury u nas uznawane za objaw fali upałów, stanowią normę. Ciepły posiłek ze sporym dodatkiem ostrych papryczek pomoże skuteczniej pozbyć się ciepła tym, którzy mimo upałów wciąż mają na jedzenie ochotę. Ci zaś, którzy w upalne dni od jedzenia stronią, mogą skupić uwagę na świeżych owocach, koktajlach owocowych z dodatkiem kefiru, maślanki lub jogurt oraz na surowych warzywach i warzywnych sałatkach. W ten sposób dodatkowo się nawodnią oraz zapewnią sobie dowóz niezbędnych soli mineralnych, których w gorące dni w szybkim tempie pozbywamy się wraz z potem.

Na koniec miła porada, wszakże kierowana tylko do tych czytelników, którzy stosują się do zaleceń, w gorące dni chronią się w zacienionym miejscu i są przepełnionymi szlachetnością winofilami, mającymi przy tym na tyle sił, by postawić sobie skuteczną granicę objętościową. Oni mogą ugasić w pragnienie elegancki sposób kapką rosé. Jak radzi właściciel gdańskiej restauracji Winne Grono, do kieliszka wystarczy dodać dużą ilość lodu i szlachetne chłodziwo już gotowe!

Mogę tylko polecić, byle z umiarem!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Artur Michna
Artur Michnahttp://www.krytykkulinarny.pl
Artur Michna - krytyk kulinarny, publicysta, podróżnik, ekspert i komentator najbardziej prestiżowych wydarzeń kulinarnych, audytor restauracyjny, inspektor hotelowy, konsultant gastronomiczny

Teksty ―