Smardz, czarka austriacka, ciemnobiałka i piestrzenica
Smardz, czarka austriacka, ciemnobiałka i piestrzenica

Odnośnik do komentowanego artykułu: “Jadłem w Wilanowie – jak Olęder!”.

6 KOMENTARZE

  1. Nie za bardzo rozumiem, o co autorowi chodzi z tymi „wypędzeniami”. Komuniści chcieli stworzyć państwa mono-narodowe, bo wiedzieli, że tylko w ten sposób da się wprowadzić ustrój „demokracji ludowej”. I mimo, mojego antymarksizmu, ja ten projekt popieram.
    Holendrów, Olędrów czy jak ich zwali, wypędzono, podobnie jak i Niemców. Nie widzę w tym problemu. Potrawy zostały i to jest najważniejsze, jak Holendrzy zechcą tu przyjechać jako turyści czy jacyś uchodźcy, uciekający przed perspektywą kalifatu w Holandii, z chęcią ich przywitam, podobnie jak i Niemców czy Anglików, chociaż oni wszyscy, nigdy dobrze do Polski i Polaków nastawieni dobrze nie byli.

  2. Sam Wilanów to na pewno dobre miejsce na prezentację kuchnii dworskiej, szlacheckiej i ogólnie kuchnii okresu XVII-XVIII wiecznego. Bardzo przyjemny okres, o ile zna się historię i kulturę tego okresu. Sarmatyzm, czyli ciekawe powiązanie wpływów Wschodu i Zachodu, coś, do czego Polska powinna wrócić, a czego, w artykule w ogóle się nie wspomina, wręcz przeciwnie.
    Ówczesna Polska była krajem multinarodowym, multi-kulturowym, ale faktycznie to ją właśnie pociągnęło na dno. Czytałem ostatnio, że to Francja stała za pomysłem rozbiorów Polski. Bardzo możliwe, każdy kto czytał dzieła Telleyranda czy wypowiedzi Napoleona, wie, że Francja od zawsze, byli podłymi, antypolskimi kanaliami, podobnie jak i Anglia, Holandia czy szerzej, Europa Zachodnia.
    Dlatego Wilanów, jeśli chce przypominać pewne elementy kultury kulinarnej, powinien postawić na reprezentację Sarmatyzmu. Tj. Polski, gdzie Zachód, łączy się ze Wschodem. Gdzie elementy zachodniego liberalizmu i demokracji, przeplatają się z elementami wschodniego konserwatyzmu i zamordyzmu. To jest właśnie to, na co powinniśmy postawić, zarówno w kuchnii, jak i w życiu.
    Skądinąd produkt o nazwie „Prawdziwy kebab dla prawdziwego Polaka”, niesie za sobą taką nutkę Sarmatyzmu. Produkt Wschodu, Orientu, Turcji, Persji, krajów arabskich przeplata się z polskością. To jest ciekawy powód do zastanowienia się nad perspektywami dla Polski, jej społeczeństwa (bo o Narodzie dzisiaj nie może być mowy)oraz przede wszystkim jej kultury w tym i kulinarnej.
    Zawsze miałem w sobie Sarmacką mentalność, szkoda tylko, że Wilanów jej nie ma.

  3. Choć w Wilanowie byłem wieki temu, to zajrzałem na ich stronę, tj. Muzeum, gdzie warto sobie poczytać sam rodowód kulturowy Sarmatyzmu:
    http://www.wilanow-palac.art.pl/sarmatyzm_a_kultura_europejska.html
    http://www.wilanow-palac.pl/sarmaci_pytanie_o_rodowod.html
    Jak się to czyta, to ja nie widzę tu żadnego elementu, zbieżnego z tym o co chodzi w artykule. Wręcz przeciwnie, to raczej anty-sarmatyzm, opcja XV-XVI wiecznego proto-liberalnego, humanizmu polskiego, a nie XVII-XVIII wiecznego, konserwatywno-polskocentrycznego Sarmatyzmu. To są 2 kompletnie różne twarze Polski,które nastąpiły, jedna, po sobie, w 2 bliskich sobie epokach. Ja popieram obydwie, choć ze względu na czasy, w których żyjemy, stawiam na drugą, czyli oświecony zaścianek, polonocentryzm, nacjonalizm, anty-demokratyzm itd, itp.
    Wielce boleję na tym, że Polska jedynie „skłania się” ku drugiej opcji, a nie idzie w tym kierunku. W przeciwieństwie chociażby do Węgier czy Turcji, w mniejszym stopniu Rosji. Ta opcja wydaje się być schizofreniczna, bo łączy zaściankowośc, opcję na zamykanie się do siebie, z jednoczesnym otwarciem. To właśnie to, co od zawsze popieram i co, wbrew pozorom, mogło nas, uratować od zagłady i to wielokrotnie, z rozbiorami na czele.
    Warto pamiętać, że ten okres, tj. pierwsza połowa 18 wieku i druga połowa 17 wieku, cały czas ma skrajnie negatywny obraz w polskiej historiografii. Uważa się to za „wieki ciemne”. Ale to przecież za Króla Sasa, popuszczało się pasa, a Polska, dryfowała, w swoich zaścianku i rzekomym „zacofaniu”, podczas gdy rzekomo „nowoczesne” monarchie absolutne, głęboko się reformowały. W Polsce Sarmackiej, w przeciwieństwie do Prus Króla Fryderyka czy Rosji Piotra Wielkiego albo Austrii Cesarzowej Marii Teresy, była wolność, ale już nie liberalno-humanistyczna, ale konserwatywno-sarmacka. Dopóki te liberalno-prozachodnie małpy, nazywane przez dzisiejszych „prawicowców” Targowicą, nie zaczęły się reformami, kraj istniał i dryfował w pożodze dziejów. Tak, to nie źli sąsiedzi nas rozwalili, ale ci zdrajcy, co nie chcieli by Polska dalej dryfowała w swoich sarmackim zaścianku.
    To jest zresztą chyba najbardziej niewygodny fakt historyczny w naszych dziejach, podobnie jak ten, że to pijak i chory psychicznie debil, Beck, a nie sąsiedni wąsacze, doprowadzili do wybuchu drugiej wojny światowej w teatrze europejskim.
    To jest właśnie Sarmatyzm, czyli ultra-prawicowe, reakcjonistyczne przeświadczenie o „wyższości” starożytnych Lachów i Sarmatów, nad wszelką „postepową” zgnilizną.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.