Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Dzik z Podlasia
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Dzik z Podlasia

Czy deser z wiórków kokosowych i anasasa może zająć poczesne miejsce na podium w konkursie polskich potraw regionalnych?

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Kopa Ornonrowska
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Kopa Ornonrowska

Ostatniej mocno słonecznej acz już wrześniowej niedzieli bieg zdarzeń walnie mnie zaskoczył, wszak jeszcze o poranku dałbym głowę, że każdą próbę namaszczania kokosów i ananasów mianem polskich regionalnych smakołyków bezpardonowo storpeduję, a tu proszę – kilka godzin później z całym zaangażowaniem przekonywałem właśnie do kokosów i ananasów moich kolegów jurorów, z którymi obradowałem w podbydgoskim Myślęcinku.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki

Zjechała tam dobra setka gospodyń wiejskich z dziesięciu różnych województw, aby przed między innymi moim surowym okiem zaprezentować swoje najlepsze propozycje na lokalne i tradycyjne polskie potrawy. Wszystko to w ramach ogólnopolskiego finału konkursu Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, któremu patronował obecny też i na scenie minister rolnictwa.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki

Skoro pojawił się minister, sprawa jawiła się poważną, a zatem wymagającą doborowego garnituru jurorów. Obok mnie zasiadł więc przy jurorskim stoliku Grzegorz Łapanowski, Józef Sadkiewicz, Hubert Gonera i Grzegorz Parczewski. Skład to rzadki, wszak uwzględniający tylko jednego praktykującego kucharza, ale to dobrze, a wręcz doskonale, bo dzięki temu uczestnicy mogli liczyć nie na subiektywne opinie budowane na wyemocjonalizowanych szkołach gotowania kuchennych indywiduów a na w pełni obiektywną ocenę merytorycznych wartości prezentowanych dań.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki

Pośród trzydziestu degustacji, do których zaprosiły nas odświętnie wystroje gospodynie, były okazje do zachwytów ale też i do załamywania rąk. Po raz pierwszy miałem okazję bowiem próbować zupę tak gęstą, że dało się ją kroić nożem. Pomstowałem także, że większość dań gorących podawano nam na zimno. Piorunowałem zaś na pierogi z surowym wnętrzem, twarde golonki o zelówkującej skórze i kilka innych propozycji, o których od razu zapomniałem.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Dzik z Podlasia
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Dzik z Podlasia

Ale od tego jest konkurs, aby z nieodgadnionej toni wyławiać najprzedniejsze perełki. Za taką gremialnie uznaliśmy dzika upieczonego przez zespół gospodyń z Podlaskiego szlaku kulinarnego. Z Szepietowa przywiozły ze sobą zjawiskowy kawał udźca, który podały z kawałkami babki ziemniaczanej zwanej na Podlasiu rejbakiem i sosem z leśnych grzybów. Sosy uwielbiam ponad miarę, wszak czymże byłaby bez nich nasza kuchnia? Ten zaś, prawdziwie leśny, bogato grzybowy i ujmująco zawiesisty, był dziełem kompletnym. Wzorowo przygotowany był też udziec, podany na gorąco w towarzystwie równie gorących kawałków rejbaku. Znaczenie właściwej temperatury podawanych dań wzmiankuję tu nie bez przyczyny, bo ma ona znaczenie nie tylko dla smaku ale też dla konkursowego wyniku, a dzik z podlaskich kniei zajął w nim pierwsze miejsce.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Kasla
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Kasla

Na drugim uplasowała się Kasla, danie o nazwie równie nietuzinkowej co enigmatycznej. Kryje się pod nią dobrze znany naszym zachodnim sąsiadom kassler, kawał wędzonej a następnie parzonej wieprzowej karkówki lub schabu. Za sprawą niełatwej acz wspólnej historii, w niektórych częściach Polski kassler znany jest do dziś. Dość powiedzieć, że sam pamiętam jego plastry z mojego własnego domu. Przypomniał mi się też kassler, którego próbowałem w Hamburgu i Berlinie. Wszystkie zapisały mi się w pamięci dobrze, ale ten konkursowy z Kamienia Małego w Lubuskiem, ustanowił nowy, jeszcze doskonalszy wzorzec. Przygotowano go z kawałka zasolonej na sucho swojskiej karkówki, którą uwędzono na zimno, a następnie duszono do miękkości w kiszonej kapuście. Lubuska Kassla była nie tylko krucha, aromatyczna i szlachetna ale odważnie dowodziła wielorakości wpływów w polskiej kuchni i jej wielokulturowego wymiaru. Przyznaliśmy jej zatem zaszczytne drugie miejsce.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Kopa Ornonrowska
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Kopa Ornonrowska

Danie o niemieckim rodowodzie purystów może zaskakiwać a ksenofobów wręcz oburzać. Tymczasem Ornontowicka Kopa, deser skupiający w sobie wszystkie współczesne grzechy złego odżywiania, do tego zuchwale egzotyczny, który uplasował się na trzecim miejscu, zaskoczył mnie samego, choć to przecież właśnie ja głośno optowałem za absolutną koniecznością jego rehabilitacji i nobilitacji. Po prawdzie stało się tak dopiero po moim do końca jeszcze nieuświadomionym widzeniu z księciem pszczyńskim, do którego doszło zupełnie przypadkowo.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Kopa Ornonrowska
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki, Kopa Ornonrowska

Oto gdy wielce jowialna trójka pięknie wystrojonych gospodyń ze śląskich Ornontowic stanęła przede mną z wielką tacą, na której spoczywała kopa bitej śmietany z wetkniętymi weń kawałkami ananasa, ostentacyjnie wydąłem usta w podkówkę, badawczo doszukując się podobnej dezaprobaty na twarzach moich kolegów ze stolika. Rzecz stanowiła absolutne zaprzeczenie współczesnego pojęcia lokalności oraz zdrowotności. Potężna ilość bitej śmietany skrywała okruchy kokosowego placka nasączone śmiałą ilością spirytusu i spojone sporą ilością maślano-jajecznego tortowego kremu. Gdyby siedziała z nami dietetyczka, samodzielnie ułożyłaby się na noszach i zażądała natychmiastowego transportu sanitarnego na plantację jarmużu, gdzie dochodziłaby do siebie przez kolejnych kilka dni.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki

Szczęściem zamiast dietetyczki przy stoliku siedziałem ja, a że wokół srebrnej tacy unosił się zupełnie mi jeszcze wówczas nieuświadomiony i trudno postrzegalny duch, postawioną przede mną porcję jednak poniosłem do ust, zwłaszcza że mych uszu zdążyła się już dotrzeć historia tego zadziwiającego deseru, którą uznałem za co najmniej frapującą. Podczas gdy jedna z gospodyń barwnie opowiadała o tradycjach Ornontowickiej Kopy sięgających stołu księcia pszczyńskiego, do dziś ożywianych podczas przyjęć komunijnych i weselnych, druga z pań – ustawiona przy tacy centralnie i całą sobą zajmująca przy niej najwięcej miejsca – śmiałymi ruchami nożem czyniła w śmietanowej czapie zręczne wyłomy, stawiając przed nami kolejne porcje słodkiego, tłustego i alkoholizowanego deseru.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki

Choć tło historyczne Kopy Ornontowickiej było mi dotąd nieznane, jej śmiała moc i szczodra szczerość z łatwością przeniosła mnie w czasy pszczyńskiego księcia. Jako żyw objawił mi się po drugiej stronie stołu i, założywszy badawczy binokl oraz wzruszywszy napomadowanym wąsem, chwycił wielką srebrną łyżkę, zanurzył ją w maślano-bakaliowej topieli, wyłowił z niej stosownej wielkości kąsek, przełknął, cmokął i rzekł, mlaskając z przekąsem: Donnerwetter! Dajcież mu to trzecie miejsce, bo inaczej niech was wszyscy diabli! Gdy otrząsnąłem się z emocji, błyskawicznie przekazałem polecenie księcia pozostałej części jury. Nikt nie protestował – wszak któż śmiałby wejść w polemikę – i tak oto, dzięki wstawiennictwu pszczyńskiego księcia, Kopa Ornontowicka stanęła na podium jako trzecia.

Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki
Bitwa Regionów – Bitwa na Smaki

Pytanie tylko, który to był z pszczyńskich książąt, bo też wprost zapytać mi raczej nie wypadało. Miarkuję, iż mógł to być żyjący do dziś Bolko Fürst von Hochberg vel von Pless, wszak raczej nie z dawna już nieżyw Alexy Thurzo, szesnastowieczny magnat węgierski, bo choć zdaje się nawet, iż naonczas smak ananasa był stanom lepiej uposażonym już znany, to jednak książęcego zalecenia wygłoszonego po węgiersku jury mogłoby nie przyjąć do wiadomości.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.