Tutej na kaczkę!

Po tegorocznej edycji Ogólnopolskiego Festiwalu Dobrego Smaku w Poznaniu wiadomo, dokąd wybrać się na najprzedniejszą wielkopolską kaczkę

Po siedmioletniej przerwie zebrała się kapituła najprzedniejszej poznańskiej kaczki, przed którą stanęły dwadzieścia trzy dzieła szefów kuchni najlepszych wielopolskich restauracji w ramach gastropotyczki o rekomendacje „Tutej na kaczkę!”. Ostatecznie otrzymało je czternaście restauracji, a sześć zajęło miejsca na podium.

Konkurs odbywał się w ramach Ogólnopolskiego Festiwalu Dobrego Smaku a pomyślano go tak, aby wyróżnić najlepsze dania z kaczką w roli głównej w dwóch stylistykach: klasycznej oraz współczesnej. Stąd też miejsc na podium aż sześć – po trzy w każdej z kategorii. Zwycięskie dania powstały w restauracji 3 Kolory Malta, której przyznano pierwsze miejsce w kategorii klasyków oraz w Cocorico Café & Restaurant, której przypadło pierwsze miejsce w kategorii współczesnej. Na miejscu drugim uplasowała się tradycyjna kaczka z Salonu z ogrodem i współczesna z Republiki Róż, zaś trzecią nagrodę zdobyła tradycyjna kaczka z Maltanki i współczesna z Flavorii. W gronie restauracji rekomendowanych, które mogą od teraz śmiało eksponować znak „Tutej na kaczkę” znalazła się zatem wymieniona szóstka nagrodzonych a ponadto: Monidło, Modra Kuchnia, Hyćka, Pod Niebieniem, Bee Jay’s, P jak Pysznie, Toga, Ratuszova i Bistro Europa.

Tak zapraszają 3kolory Malta na kaczkę laureatkę.

Opublikowany przez Poznański Klub Biesiadników na 19 sierpnia 2017

Konkurs na najprzedniejszą kaczkę to jedno z wielu elementów poznańskiego festiwalu. Liczba wydarzeń i gości specjalnych, którzy ściągnęli na kilka festiwalowych dni do Poznania świadczy o imponującym rozmachu, z jakim festiwal zorganizowano. Między stoiskami z chlebem, serami, wędlinami, winem, cydrem i piwem, dyskretnie przemykał na przykład Gieno Mientkiewicz, z którym podczas wspólnego śniadania pogaworzyłem o dobrociach stołu a podczas warsztatów serowarskich sporządziłem ser na podpuszczce.

Gieno Mientkiewicz - warsztaty serowarskie

Gieno Mientkiewicz – warsztaty serowarskie

Wspominam o tych warsztatach z dumą, bo po raz pierwszy w życiu osobiście, choć przyznam, że jednak rękoma towarzyszącej mi przy stanowisku poznanianki, opracowałem serowy skrzep i wygniotłem zeń piękną gomółkę.

Leżakuje teraz w spokoju, choć czasami niepokojona przewracaniem, w mojej domowej kuchni i oczekuje na tak pożądaną przeze mnie dojrzałość.

 

Znacząca liczba przechadzających się między stoiskami a znanych z gastrobranży postaci czyni festiwal ciekawszym i przydaje mu klasy. Daje też tło do spotkań, których i ja miałem okazję odbyć całkiem sporo a do tego przy szlachetnych trunkach. Oto z Anetą Kuroń wypiłem lekkie prowansalskie rose, z Jasiem Kuroniem dostojne Amarone a z Katją Roman-Trzaską pigwową nalewkę i aroniowy cydr. Wojtek Lewandowski, który z niesłychanym poświęceniem od lat organizuje poznański festiwal, przez całą dobę z nadludzką siłą dbając o jego gości, wprowadził mnie w świat polskiego sektu, który w winnicy Gostchorze wytwarza metodą szampańską Guillaume Dubois.

 

Rzecz to zaskakująca, ale nasz wytrawny sekt okazuje się autentycznym hitem nie tylko wśród znawców zawartości musujących kieliszków, ale też pośród mniej wytrawnej publiczności, czarując perlistością i orzeźwiając kwasowością. Na długo zapamiętam też sobotni wieczór ze Zbigniewem Sierszułą, który na tarasie restauracji Toga barwnie opowiadał o sztuce nalewki, ilustrując rzecz przebogatymi rosolisami własnego autorstwa, z istnie psychodelicznym Absytem na czele.

 

W festiwalowy weekend wkomponowano Poznań Food Days z przeglądem filmów kulinarnych, kolacją filmową oraz akcją „W tytce i na patyku”. Uczestniczące w niej restauracje przygotowały na festiwalowy weekend specjalne karty z menu degustacyjnym oraz małe przekąski, które niekiedy rzeczywiście podawano w tytułowej „tytce” (czyli w torebce) albo na patyku. Na szczególną uwagę zasługuje myśl przewodnia akcji, czyli nadanie współczesnej ulicznej przekąsce lokalnego kolorytu, co wiele z uczestniczących w akcji restauracji zrozumiało nad wyraz dobrze.

Warto przy tej okazji wymienić klopsy z Łazarza na patyku z sosem z wędzonego sera podawane w „Chwili, winie i kuchni”, pyry na patyku z boczkiem, szczypiorkiem i dipem czosnkowym z „Domu”, jeżycką krowę z pyrą z gzikiem ze „Świętej Krowy” oraz klapsztulę (kanapkę) z „Vine Bridge”.

Na koniec rzecz niezwykle istotna – biała parzona wielkopolska została właśnie uhonorowana unijnym znakiem Chronione Oznaczenie Geograficzne. Podczas ostatniego dnia festiwalu przedstawiciele Krajowej Rady Izb Rolniczych i Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej urządzili na poznańskim rynku prawdziwy kiełbasiany piknik stanowiący prześwietne zakończenie festiwalu. Świeżo certyfikowanego wyrobu można było spróbować z wody oraz z ognia. Jak ów wypadł? Skoro mimo wyraźnych przestróg ze sceny, iż na łebka przewidziano po jednym kawałku a repety nie przysługują, a zgromadzona wokół kociołka wiara (poznańska gawiedź) garściami brała świeżo rozkrawane pęta a potem dyskretnie wracała po więcej, to chyba dobrze!

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Jeden komentarz do wpisu Tutej na kaczkę!

  1. Jakub.J 22 sierpnia 2017 at 13:22 #

    Ciekawe tylko, czy ta Biała Parzona Wielkopolska będzie tak łatwo dostępna w sklepach, jak niemieckie odpowiedniki. Nie jestem problemem dzisiaj kupić Thuringer Rotbratwurst (czyli kiełbasę smażoną z Turyngii). Mi osobiście ona nie smakuje i nasze białe kiełbasy uwazam za zdecydowanie lepsze.
    Miejmy nadzieje, że ChOG nie spowoduje wzrostu ceny ani jakichś kombinowań jak w przypadku innych produktów (typu Placek z Cebulą, zamiast Cebularza Lubelskiego, wyglądający niemal identycznie). Zobaczymy. Te certyfikaty to właściwie jedyny element unijnej okupacji, który mi się podoba, oby był w końcu jakiś wymierny z tego pożytek.

    Oceń komentarz Dobre 2 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Katarzyna Bosacka, fot. TVN Style (youtube.com)
Chleb z ludzkich włosów?

Katarzyna Bosacka nigdy nie stroniła od kontrowersji, ale tym razem zdecydowanie przesadziła

Zamknij