Monachium – Weihnachtsdorf, Krampus i Pink Christmas

W mieście trzynastu jarmarków bożonarodzeniowych jest także miejsce na jarmark różowy!

Jarmark w Monachium, św. Mikołaj

Jarmark w Monachium, św. Mikołaj

Na bożonarodzeniowym jarmarku przed ratuszem w Monachium tłok wydał mi się o wiele mniejszy niż między stoiskami w Norymberdze. To dlatego, że w okresie okołoświątecznym w Monachium działa aż trzynaście różnych jarmarków. Niektóre z nich, jak ten przyratuszowy, centralny i najstarszy – oficjalnie otwiera burmistrz miasta.

Co ciekawe, burmistrz otworzył także Pink Christmas Market, miejsce choć najmniejsze, to najbardziej kontrowersyjne. Organizatorzy chwalą się, że to najweselszy jarmark ze wszystkich i to może być prawda, bo zamiast żłóbka i Świętego Mikołaja po placu kicają skąpo odziane króliczki a zza węgłów chichoczą diabełki. Zieleń świerczyny prawie zupełnie zastąpił tu róż, a grzanym winem na różowym jarmarku chętnie raczą się tu przedstawiciele ruchu LGBT, bardzo często w fantazyjnych przebraniach.

Na postaci w diabelskich szatach można też trafić i na pozostałych monachijskich jarmarkach, zwłaszcza że jednym z elementów adwentowej tradycji jest Przemarsz Krampusa, bajkowej postaci utożsamiającej złe moce, której psoty wielbiciele horrorów mogą teraz podziwiać w kinach.

Swój przemarsz ma także monachijski Święty Mikołaj. Miałem go okazję podejrzeć na żywo podczas spaceru po rozlokowanym w dziedzińcu cesarskiej rezydencji Residenz Kaiserhof najmłodszym monachijskim jarmarku Weihnachtsdorf. Ta Wioska Bożego Narodzenia najbardziej przypadła mi do gustu i właśnie tu zabawiłem na dłużej.

Monachium, stoiska ze słodyczami

Monachium, stoiska ze słodyczami

Na stoiskach królowało Glühwein, destylaty owocowe, pierniki, marcepany i czekolada, także w niecodziennej formie szaszłyków ze świeżych owoców z grubą czekoladową polewą. Co ciekawe, bawarskie wpływy przenikają już do Polski. Na jarmarku bożonarodzeniowym w Gdańsku, o wiele mniej interesującym niż najmniej interesujący monachijski, zauważyłem stoisko z maczanymi w czekoladzie owocami oraz budkę z grzanym winem. Mam wprawne oko, więc w odróżnieniu od kilku osób, które radośnie raczyły się gdańskim specjałem z papierowych kubeczków, dostrzegłem, że za wsad do ustawionego na kuchence garnka posłużył przedsiębiorczym operatorom budki znany z niskich supermarketowych półek grzaniec galicyjski.

Monachium, stoiska z kiełbasami

Monachium, stoiska z kiełbasami

Podawanie gotowców z supermarketów w Monachium nie miałoby sensu nie tylko dlatego, że słabe to z punktu widzenia zasad dobrego gastronoma, ale przede wszystkim dlatego, że na każdym jarmarku działa kilka stoisk z grzanym winem. Wyraźne odróżnienie się od konkurencji jawi się tu więc niezbędne także z ekonomicznego punktu widzenia i jest też z pożytkiem dla gawiedzi.

Monachium - jarmark

Monachium – jarmark

Kosztowałem więc adwentowego Glühwein stąd i zowąd, a humor nie przestawał mi dopisywać. Zdawało mi się, że coraz silniej czuję niosące się zewsząd aromaty. Silne akcenty grzanego wina mieszały się z wyrazistymi zapachami gorących przekąsek i słodyczą pieczonych kasztanów, tworząc razem ów charakterystyczny, ciepły i korzenno-słodki zapach Świąt.

Jarmark w Monachiu, Stollen

Jarmark w Monachium, Stollen

Na stoiskach ze słodyczami zainteresował mnie Stollen, ciężkie bożonarodzeniowe ciasto maślane z dodatkiem rumu, cydru i rodzynek, a czasami marcepanu, formowane w charakterystyczny kształt bochenka i dekorowane na biało. Zabrałem ze sobą kilka takich bochenków, bo po pierwsze stollen doskonale znosi podróż a po drugie uwielbia leżakowanie i dopiero po kilku tygodniach od wypieczenia smakuje najlepiej.

Na Święta wracam oczywiście do domu, ale zanim wsiądę do samolotu, pozwólcie, że zabiorę was jeszcze na kolację do jednej z najstarszych monachijskich restauracji, Zum Augustiner. To już za tydzień, tymczasem życzę wszystkim samych smakołyków na wigilijnym stole, tylko wymarzonych prezentów pod choinką i spokojnych Świąt.

Jarmark w Monachium

Jarmark w Monachium

Poza stollenem do domu wiozę ze sobą białą monachijską kiełbasę, kiełbasianą sałatkę oraz całą masę przeróżnych kiełbasek mniejszych i większych. Będę ich próbował w najbliższym, bożonarodzeniowym wydaniu audycji Krytyk Kulinarny w JemRadio w asyście Pana Makarego, który nie omieszka zbulwersować nas także przed samymi Świętami. Będzie opowiadał o hotelarskim skandalu w Olecku z imigrantami w tle, zaś ja opowiem o monachijskim piwie, mało przyjemnych źródłach tradycji Oktoberfest oraz o najsłynniejszym bawarskim domu piwnym Hofbräuhaus, którego tradycje sięgają XVI wieku. Jeśli jesteście ciekawi, jak w tamtych czasach radzono sobie z nierozerwalnie związanym z konsumpcją piwa problemem toaletowym, zapraszam – premiera w środę od 20.00 do 22.00 (powtórki zgodnie z ramówką, którą codziennie można sprawdzić na FB JemRadia). Jak odbierać JemRadio, dowiesz się na www.jemradio.pl

, , , , ,

13 komentarzy do wpisu Monachium – Weihnachtsdorf, Krampus i Pink Christmas

  1. Urszula Piekarska 21 grudnia 2015 at 10:17 #

    Stollen to drożdżowe ciasto z marcepanem i bakaliami, potem grzane wino z przyprawami i wędzona łopatka 🙂

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 21 grudnia 2015 at 10:51 #

      Prawie bez skazy – w nagrodę ogłaszam zatem świątecznie Urszulę Znawczynią Kuchni Bawarii i Frankonii ! 🙂

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

      • Jakub.J 21 grudnia 2015 at 12:26 #

        Mi pozostaje jedynie powtórzyć to co napisałem przy okazji Norymbergii. Polecam jechać w te miejsca w innym sezonie, szczególnie, ze zima to chyba przyjdzie za rok.
        Wszystko co widzę na tych zdjęciach można sobie kupić dużo taniej, poza sezonem, a także i zamówić przez internet, wystarczy znaleźć odpowiedni sklep.
        W czasie gdy handlowałem produktami regionalnymi, produkty z Bawarii były jednymi, na których chciałem się skupić. Tyle, że to była wtopa finansowa, bo nikt w Polsce nie chciał tego kupować, musiałem zjadać sam albo sprzedawać po znajomych i rodzinie, po kosztach lub dopłacać. Osobiście mam więc już awersję do strucli i tych wszystkich pierników, zarówno tych znanych jako Lebkuchen i Printen (z Akwizgranu).
        Najlepiej poczekać do wiosny albo lutego, poszukać w Lidlu i kupić za śmieszne pieniądze. Ja kupowałem ziemniaki marcepanowe, za 99 groszy, rok albo 2 lata tame, choć u producenta były do zamówienia za 70-80 eurocentów+transport, czyli koło 4 złotych za paczkę
        Co do samych strucli, to polecam tą z Saksoni. Z okolic Drezna, Budziszyna, jest sporo firm które to robi lub piecze na zamówienie.
        Ze swej strony mogę także polecić stronę, z której korzystałem kiedyś, niestety kiedyś to dużo lepiej wyglądało:
        http://www.spezialitaetenland-bayern.de/schutz/
        No i stronę turystyczną, są też i przepisy.
        http://www.bayern.by/bayerische-spezialitaeten-1

        Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Urszula Piekarska 21 grudnia 2015 at 11:31 #

      Krytyk Kulinarny, dziękuję za ten znamienity tytuł 🙂

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 21 grudnia 2015 at 13:43 #

      Jeśli należny, to bez wahania nadam! 🙂 Wesołych Świąt 🙂

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. Olga Luterek 21 grudnia 2015 at 10:18 #

    Stollen to taki jakby keks, zwany struclą, Gluhwein to grzane wino, a Schaufele to chyba jakieś mięso, pewności nie mam, nie jadłam 🙂

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Norymberga – Christkindlesmarkt i Schäufele

Doświadczanie klimatu Świąt rozpoczynam na najpiękniejszym jarmarku bożonarodzeniowym w Europie

Zamknij