Cucina by Ernest Jagodziński na jesień

Uznana za najlepszy adres w Poznaniu, Cucina w City Park inauguruje nową jesienno-zimową kartę. Doskonała gra kompozycją, barwą, teksturą, zapachem, smakiem i temperaturą, czyli Ernest Jagodziński w najlepszej formie – warto, żeby do Poznania było wam po drodze.

Kolacja - prezentacja jesiennego menu w restauracji Ernesta Jagodzińskiego, Cucina, Poznań

Kolacja – prezentacja jesiennego menu w restauracji Ernesta Jagodzińskiego, Cucina, Poznań

Na odwiedziny poznańskiego City Park miałem ochotę od dawna i nawet planowałem je przed moją niedawną wizytą w Poznaniu, ale ostatecznie nie starczyło czasu. I proszę, oto w Cucinie zorganizowano oficjalną inaugurację nowej karty menu na jesień i zimę. Wspaniale, wszak poznańscy smakosze już od kilku lat wymieniają ten adres jako jeden z najlepszych w mieście.

Artur Michna i Juliusz Podolski - Cucina, Poznań

Artur Michna i Juliusz Podolski – Cucina, Poznań

Kolacja rozpoczęła się punkt siódma, a przy elegancko nakrytym stole zasiadło doborowe grono smakoszy, wśród których wypatrzyłem organizatora prestiżowej ogólnopolskiej akcji Noc Restauracji oraz znanego wielkopolskiego smakosza Juliusza Podolskiego. Były też wpływowe postaci restauracyjnej blogosfery – jak choćby autorzy Mytujemy.pl oraz Wygrywamzanoreksja.pl

Foie gras - Cucina, Poznań

Foie gras – Cucina, Poznań

Wieczór rozpoczęliśmy kieliszkiem piemonckiego Moscato d’Asti, musującego białego wina, którego słodycz wydała mi się na tym etapie kolacji zaskakująca. Wkrótce jednak okazało się, że pierwszą przystawką będzie foie gras, zatem zasadność słodyczy w lekko musującej odsłonie wyjaśniła się sam.

Ernest Jagodziński przygotował gęsią wątróbkę w formie otoczonego gorzką czekoladą prostopadłościennego bloczka, którego podstawę stanowiły okruchy korzennych herbatników. Dość sporą jak na przystawkę porcję dekorowały rozmieszczone wokół wątróbkowej sztabki krople musu wiśniowego, który, jak miało się okazać już po przekrojeniu tej sztabki, objawił się także w jej środku. Owocowo-czekoladowy anturaż i słodkie wino każą stawiać tę wszak zupełnie niezłą przystawkę w kategorii klasyki gatunku.

Smażony przegrzebek na ponzu z dodatkiem chrupiącego plastra arbuzowej rzodkwi, Cucina, Poznań

Smażony przegrzebek na ponzu z dodatkiem chrupiącego plastra arbuzowej rzodkwi, Cucina, Poznań

Już myśleliśmy, że wieczór podąży w kierunkach bezpiecznych i tradycyjnych, gdy pojawiła się przed nami propozycja zgoła ekscytująca – smażony przegrzebek na ponzu z dodatkiem chrupiącego plastra arbuzowej rzodkwi. Co prawda trudno spodziewać się po przystawce z przegrzebka jakieś zupełnie szalonej ekscytacji, ale w tym przypadku emocji było rzeczywiście sporo. Miękki i słodki przegrzebek zaprezentował się na tle chrupiącego i słono-kwaśno-pikantnego towarzystwa, a białe sycylijskie zgrabnie wykończyło temat. Tak oto ta przepięknie podana przystawka dla wielu biesiadników stała się przebojem wieczoru.

Kawałek pieczonego halibuta w towarzystwie kremowego żółtka, Cucina, Poznań

Kawałek pieczonego halibuta w towarzystwie kremowego żółtka, Cucina, Poznań

Kolorowy i wyraziście przybrany przegrzebek także i mi przypadł do gustu, ale z ostateczną decyzją o hicie postanowiłem poczekać do końca kolacji. Intuicja mnie nie zawiodła, bo danie, do którego będę długo tęsknił pojawiło się dopiero kilka chwil później. Poprzedził je popisowy mariaż delikatności i kremowości z tłustością i chrupkością. Oto na muślinie z zielonego groszku spoczął kawałek pieczonego halibuta w towarzystwie kremowego żółtka. Miękkość i subtelność tej kompozycji łamał doskonale wysmażony i równiusieńki jak stół plaster boczku. Skorzystałem z okazji, że w moim sąsiedztwie zasiadło dwóch wegetarian, więc bez skrępowania pochrupałem sobie dodatkowe dwa plasterki.

 Kawałek mlecznej cielęciny skąpany w grzybowym consomme, Cucina, Poznań

Kawałek mlecznej cielęciny skąpany w grzybowym consomme, Cucina, Poznań

I właśnie wtedy objawił się mój osobisty przebój wieczoru – kawałek mlecznej cielęciny skąpany w grzybowym consomme, przybrany kawałkiem brukwi, maleńkim porem, purée z pasternaku i zwieńczony cudnym faszerowanym groszkową pastą smardzem. Cóż za gra konsystencji! Jaka żonglerka smakami! Ile w tym wszystkim świeżej soczystości! Jakaż elegancja!

 Kawałek mlecznej cielęciny skąpany w grzybowym consomme, Cucina, Poznań

Kawałek mlecznej cielęciny skąpany w grzybowym consomme, Cucina, Poznań

Żeby choć przybliżyć feerię barw i grę odcieni na tym talerzu musiałbym uciec się do poezji, namalować obrazek albo skomponować bagatelę. Ale nie będę nic komponował, zwłaszcza bagateli. Wystosuję za to odezwę: cielęciny jędrnej, soczystej acz miękkiej, stawiajcie mi wszędy i zawżdy obficie, nie poskąpiwszy jej ni pora, ni brukwi, ni smardza! A żywo lejcie mi do niej czerwonego rodańczyka, jako że za nim przepadam! O!

Deser, Cucina, Poznań

Deser, Cucina, Poznań

Tom potworzył! Ha! Ażeby jednak zakończyć na równie wysokim „c”, wspomnę jeszcze tylko deser autorstwa miejscowego cukiernika, Tomasza Adamskiego, który uraczył nas widowiskowym pokazem cukierniczej botaniki w tempie przyspieszonym, zalewając ciepłym sosem angielskim przygotowane wcześniej z pietyzmem zdobione złotem czekoladowe kwiaty, które, poruszone ciepłotą sosu, jęły rozkwitać na naszych oczach. Piękne to, choć słodkie jak jasny gwint, więc poprosiłem o espresso. O tak, teraz doskonałe!

Kolacja, Cucina, Poznań

Prezentacja menu jesiennego, Cucina, Poznań

Na koniec kieliszek różowego Veneto i krótki spacer na Sigaro Toscano, a potem do łóżka, któremu w City Park Residence nie da się zarzucić absolutnie niczego, zwłaszcza że otacza je przepastna kubatura, razem z tym łóżkiem gwarantująca prawdziwie regenerujący sen.

A to ważne, bo trzeba przygotować się na śniadanie!

Wywiad z Ernestem Jagodzińskim, Cucina, Poznań

Wywiad z Ernestem Jagodzińskim, Cucina, Poznań

Najbliższa audycja Krytyk Kulinarny w JemRadio zapowiada się wyjątkowo elegancko. Najpierw odwiedzimy City Park w Poznaniu i najlepszą poznańską restaurację Cucina, a potem przeniesiemy się do Bra w Piemoncie, gdzie porozmawiamy o cygarach. Z szefem kuchni Cuciny, Ernestem Jagodzińskim, zastanowimy się nad współczesnym obrazem polskiej kuchni fine dining, oraz nad coraz bardziej śmiałą promocją margaryny – na przykładzie TopChef. W Piemoncie zaś spotkam się z Terrym Nesti z Sigaro Toscano, z którym porozmawiam o tajnikach włoskich cygar oraz o ich łączeniu z jedzeniem, deserami i alkoholem. Pod koniec audycji pojawi się Pan Makary, z którym wypalę toskańskie cygaro, przysługując się zaskakującym ciekawostkom medialnym ze sceny kulinarnej – o prowadzeniu po dwóch winach i małpce, o handlu w szkolnych toaletach, o zamkniętych szkolnych sklepikach i zielonym kolorze tego, co zostaje po zjedzeniu i przetrawieniu hamburgera. Premiera w środę od 20.00 do 22.00 (powtórki zgodnie z ramówką, którą codziennie można sprawdzić na FB JemRadia). Jak odbierać JemRadio, dowiesz się na www.jemradio.pl

, ,

14 komentarzy do wpisu Cucina by Ernest Jagodziński na jesień

  1. Ma Karo 14 października 2015 at 13:51 #

    tylko mów cucina: „CI” jak angielskie „TH” nie jak polskie „ć”, bo inaczej wyjdzie „prosiak” po hiszpańsku. Już moi przyszli teściowie (Hiszpanie) mieli niezły ubaw ze mnie i z mojej cuciny……

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Jakub.J 15 października 2015 at 10:20 #

      A kto powiedział że to restauracja hiszpańska. Z tego co pisze w tekście to bardziej orientacja włoska. A i Cucina to słowo włoskie i wymawia się po prostu kuczina, nie wiem w ogóle po co w ogóle zaprzątać sobie głowę takimi pierdołami. Niech Hiszpanie sie lepiej sami zaczną uczyć języków, bo oni nawet po angielsku ledwo dukają.

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

      • Jakub.J 15 października 2015 at 10:25 #

        Od siebie dodam, że trochę mnie mierzi na orientacja włoska Polaków. To chyba sprawa hymnu narodowego, że italofilia, zupełnie nieracjonalna rządzi w naszym narodzie, a już w szczególności w kuchnii. Jak już mówiłem, z potęg kulinarnych wolę Francję, choć i Hiszpania wydaje się ciekawa, choć bardzo słabo znana w Polsce, głównie ze względu na geografię i brak większych związków historycznych.
        Może, gdyby w hymnie, zamiast Legionów Dąbrowskiego byli szwoleżerowie spod Samosierry, wówczas w Polsce rządziła by hispanofilia, także kulinarna. Osobiście jednak wolałbym aby hymnem Polski była Rota, z jej podniosłym początkiem, w sam raz na mecze Polska-Niemcy.

        Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

        • Jakub.J 15 października 2015 at 10:30 #

          A Rotę, najlepiej sobie przynucać gdy oglądamy program w TVP pt. „Kuchnia Lidla” i gdy oglądamy pana Okrasę w drugim programie.

          Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

        • Paweł 15 października 2015 at 13:10 #

          Tak to jest, jak się ocenia książkę po okładce Panie Jakubie… Osobiście polecam cucinę – to moja ulubiona restauracja w Poznaniu i aż serce boli jak to czytam.

          Fakt, w cucinie można zjeść bardzo dobrą pizzę, mają prawdziwy piec na drewno i tu racja – jest włoski akcent, ale w karcie menu dominuje zdecydowanie Azja, kuchnia regionalna + odrobina Francji.

          To kuchnia autorska, naprawdę super szefa, którego cenię – Ernesta Jagodzińskiego, nie włoska. To moje skromne zdanie.

          Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

          • Jakub.J 15 października 2015 at 17:08 #

            A ja nigdzie tego nie napisałem. Zresztą w Poznaniu byłem raz w życiu i się tam nie wybieram, póki co, więc nie skorzystam.
            Kuchnia autorska to akurat co, co najbardziej lubię. Ale skoro nazwa jest włoska, a nie polska, to też nie za dobrze świadczy. Za dużo w Polsce tej zagranicczyzny. Jak nie angielski, to niemiecki, włoski, francuski, hiszpański, chiński i nie wiadomo jaki jeszcze.
            Polska to już istnieje tylko na mapie, tylko teoretycznie. Podobnie jak polska kuchnia, mimo rzekomego „wzrostu znaczenia kuchnii regionalnej”.
            Kopiowanie z zagranicy to ślepy zaułek.

            Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

            • Jakub.J 15 października 2015 at 17:11 #

              Sama nazwa mówi wszystko „Cucina by autor w City Park”. A Artur się kiedyś wyśmiewał z „Mozarelli z Bychawy”. Poznań jak widać to taki sam zaścianek jak moja nieszczęsna Lubelszczyzna.

              Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

              • Agnieszka 15 października 2015 at 21:50 #

                Uwielbiam, jak pod dobrym postem, ktoś uskutecznia dyskusję małego polaczka. Pisze Pan (Jakub.J), jakby miał Pan 85 lat i zjadł wszystkie rozumy świata. Proszę pojechać do tej restauracji, umówić się z właścicielem na spotkanie i podzielić się z nim swoim zdaniem, jeżeli ma Pan czas i energię tworzyć takie komentarze. Nie ważne w jakiej „zaściance” jesteśmy, ważne jacy jesteśmy. A czy aspirowanie to coś złego? Ja myślę że warto się uczyć od najlepszych. Miłego wieczoru.

                Uff a teraz czas na właściwą część:
                Czytam dużo o tych nowych miejscach, bawię się w kulinarne podróże…Nigdy nie brałam Poznania pod uwagę, ale widzę, że najwyższy czas – to już trzecia restauracja z Poznania, o której czytam w ostatnim czasie – CUCINA, MUGA, HUGO – tam się wybieram. Jeżeli znacie jeszcze jakieś super miejsca w Poznaniu, dajcie proszę znać!

                Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

                • Jakub.J 15 października 2015 at 23:34 #

                  Bardzo dziękuje, że podsumowała mnie Pani w ten sposób. Tak, jestem mały, bo mam mniej niż 160 cm. wzrostu, to wiadomo, dla kobiet, podczłowiek.
                  Ja jestem jednak zdania, że to ja mam rację, bo świat obserwuje z zupełnie innej perspektywy i nigdy nie miałem czegoś takiego jak „kompleks wyższości” a tym bardziej niż „kompleks niższosci”. A co jest w naszym popapranym, jak żadne inne, społeczeństwie, jest powszechne. Tak Polaczki, lubią lizać obce tyłki, szczególnie te zachodnie.
                  Artur choć chłop jak dąb, zna mnie z komentarzy wystarczająco długo, więc nie sądzę, aby tu stał przeciwko moim poglądom. Moje zdanie jest stałe od samego początku. To skandal, aby Polak podniecał się tym co obce, szczególnie w kwestiach kulinarnych. Bo kwestie kulinarne, to chyba jedyna rzecz, gdzie my Polacy, także my „zakompleksione kurduple ze Wschodu” mamy coś do powiedzenia. Bo w czym niby mamy się w tym świecie wyróżniać jak nie w kuchniach. Cały kraj, wygląda jak jeden wielki burd…znaczy się nora borsucza.
                  Ludzi w tym kraju, naprawdę trudno zrozumieć. Po jaką cholerę promujecie coś, co nie ani w nazwie, ani w treści nie jest „nasze”. No, rozumiem, że volksdeutschyzm, tudzież typowe polskie, „dawanie tyłka”, wzięło górę.
                  Ja wolę obstawac przy polskiej, wschodniopolskiej szczególnie tradycji. Bo to jedyne, co nam w tym kraju zostało. Bo czy kraj, gdzie już nic, poza obozami koncentracyjnymi, nie jest polskei, ma coś innego niż polska kuchnia i polski język?

                  Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

                  • Jakub.J 15 października 2015 at 23:37 #

                    Pytam się wprost, po co ta obca, niepolska nazwa, w niepolsko brzmiącej lokalizacji? Po co ta Azja? Po co te wina z Piemontu?
                    Czy Poznaniacy dawno stracili zmysł samozachowawczy? Kto wam wyrwał, wasze wielkopolskie jaja? Wielkopolska i Poznań to dzisiaj zakała całej Polski, tak kulturowo, jak i politycznie oraz także i niestety, kulinarnie.
                    Sprzedaliści się, niestety, ale to wasza sprawa.

                    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

                • Jakub.J 16 października 2015 at 09:10 #

                  Dodam, że pani chyba nie rozumie podstawowej kwestii. Podpatrywanie, a kopiowanie to zupełnie 2 różne rzeczy. Polacy nie potrafią podpatrywać, potrafią jedynie zrzynać i kopiować. I tak jest w praktycznie wszystkich dziedzinach życia, przede wszystkim gospodarczego.
                  Ta restauracja, z całym szacunkiem do niej i jej właściciela, niech się mu wiedzie, NICZYM SIE NIE WYRÓŻNIA. Równie dobrze, można pojechać na Ukrianę, do Rosji czy na Litwę i coś takiego znaleźć. Albo w innych krajach sąsiednich.
                  No, ale Poznań i Wielkopolska od dawien dawna nie jest już częścią Polski własciwej, tylko jakąś marną karykaturą, promowaną jedynie ze względu na rozwiązania gospodarcze. Gospodarka to nie wszystko, bo kultura mimo wszystko jest ważniejsza. Kraj, miasto czy region bez własnej kultury, nawet z silną gospodarką, będzie niewiele wart.
                  A kultura nie ulega kopiowaniu, nie da się „jej wyuczyć od najlepszych”. Jak ktoś nie ma szacunku do własnej kultury, chociażby języka czy kultury kulinarnej, nie zasługuje na szacunek.
                  No, ale Polacy, czy raczej „małe polaczki”, szczególnie z wielkich miast, lubią kopiować wszystko co zachodnie, nawet nie zagraniczne, ale właśnie zachodnie. Dla mnie, tzw. Zachód już dawno zgnił, przede wszystkim kulturowo.

                  Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

                • VWBeetleBoss 17 października 2015 at 02:49 #

                  Bazar 1838 jest tez spoko. Inna ale naprawde tez dobra

                  Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

              • VWBeetleBoss 17 października 2015 at 02:48 #

                Knajpa super obojetnie czy pizza czy foie gras a na specjalne okazje Cucina zawsze na 1 miescu przy wyborze zawsze u nas wszystkich w firmie. VW rządzi!!!!

                Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. ramzess 17 października 2015 at 22:16 #

    super cielecina i te lody! ekstra!

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Cheese 2015. 2. Toskańskie cygaro

Czy wiedzieliście, że we Włoszech od wieków wytwarza się cygara? Czym te włoskie różnią się od popularnych w świecie cygar...

Zamknij