Mediolan – smak, styl i szyk. 3. EXPO 2015

Kluczowym miejscem na mapie Mediolanu jest wystawa światowa Expo, która w centrum światowej mody gości do października. Zorganizowano ją na sąsiadującej z terenami mediolańskich targów działce o powierzchni ok. 110 ha, na której swoją ofertę prezentuje ok. 150 krajów i organizacji z całego świata.

Expo 2015: Wyżywienie planety, energia dla życia.  Wahania cen stanowią zagrożenie dla rynku żywności

Expo 2015: Wyżywienie planety, energia dla życia. Wahania cen stanowią zagrożenie dla rynku żywności – naścienna instalacja do złudzenia przypominała nowoczesną giełdę towarową

Przedsięwzięcie funkcjonuje pod hasłem „Wyżywienie planety, energia dla życia” i generuje olbrzymi ruch zwiedzających, których liczbę wstępnie szacuje się na 20 milionów. Na obejście całej wystawy i zapoznanie się z ofertą wszystkich pawilonów nie starczy dnia. Ja obejrzałem ich zaledwie kilkanaście.

Aby dostać się na mediolańskie Expo najlepiej wsiąść w metro czerwonej linii M1. Do Stacji Rho Fiera, która stanowi potężny węzeł komunikacyjny zintegrowany ze stacją kolejową i oficjalnymi wejściami na wystawę, dociera się z centrum w około pół godziny. Na dotarcie na sam teren wystawy należy zarezerwować sobie kolejny kwadrans lub dwa, bo labirynt korytarzy prowadzący ze stacji metra do Expo zdaje się nie mieć końca, przy samym wejściu stoją specjalne bramki z wykrywaczami metali i strażnikami, którzy rewizji osobistych dokonują równie chętnie, jak służby lotniskowe, a od bramek do terenu wystawy trzeba jeszcze podreptać specjalnie wybudowanym przejściem jakieś dobre pięć minut.

Expo 2015

Expo 2015, Centrum Prasowe

Posiadacze specjalnych wejściówek, w tym prasa, mają oddzielne bramki. Z tej preferencji skorzystałem bez namysłu, zwłaszcza że żar lał się z nieba niemiłosierny, a ja żaru nie znoszę równie szczerze, jak lotniskowych kolejek, kontroli i rewizji. Skąpany w bezlitosnym skwarze, swoje pierwsze kroki skierowałem do klimatyzowanego centrum prasowego, gdzie można było odpocząć, połączyć się ze światem, a przede wszystkim napić się chłodnej Aqua Panna i San Pellegrino. Dopiero wówczas, odświeżony i odprężony, poczułem się gotów na zwiedzanie.

Expo 2015 w Mediolanie

Expo 2015 w Mediolanie, pawilon Kazachstanu – koncert

Na początek zlustrowałem wszystkie pawilony od zewnątrz. Już to stanowiło nie lada wyzwanie, choć dla wygody i bezpieczeństwa zwiedzających wszystkie obiekty ustawiono na planie prostokąta, w środku tworząc olbrzymią przestrzeń spacerową. Ustawione po obu stronach gigantycznego placu obiekty robiły ogromne wrażenie. Każdy był inny i każdy budowano z myślą o jak najskuteczniejszym wyróżnieniu się z tłumu. Pawilon Sudanu przypominał pustynną budowlę, pawilon Rosji doskonale podkreślał jej gigantomanię, przed kazachskim urządzono koncert, a w niderlandzkim pierwsze skrzypce grały foodtrucki z holenderskimi przekąskami i nawiązaniami do ziół, które łatwo się z tym obszarem kojarzą.

Expo 2015 w Mediolanie, foodtrucki

Expo 2015 w Mediolanie, niderlandzkie foodtrucki

Aby zrozumieć myśl przewodnią mediolańskiego Expo, zwiedzanie rozpocząłem od pawilonu zerowego, w którym prezentowano tradycyjne techniki wytwarzania żywności, wystawę rzeźb zwierząt oraz zwracano uwagę na problem głodu i niedożywienia na świecie w kontekście globalnego marnotrawstwa żywności.

Zwracano przy tym uwagę na żywnościowy paradoks – rosnące wskaźniki nadwagi u mieszkańców krajów rozwiniętych w kontekście głodu wśród mieszkańców krajów trzeciego świata. Wskazywano, że ten problem udałoby się całkowicie wyeliminować, gdyby przekazać potrzebującym ledwie czwartą część marnowanej w zamożnych krajach żywności.

Byłem ciekawy, zresztą dość przekornie, co na temat przyszłości wyżywienia planety mają do powiedzenia Amerykanie. U progu pawilonu USA przywitał mnie Barrack Obama, który z ogromnych ekranów opowiadał wchodzącym, z jaką troską amerykańskie służby dbają o jakość żywności i z jakim pietyzmem budują przyszłość świata. Może to przechwałki wcale nie na wyrost, bo tamtejsze służby zajmujące się bezpieczeństwem żywności (FDA) właśnie ogłosiły, że za 3 lata w USA będzie obowiązywał całkowity zakaz obrotu produktami zawierającymi izomery trans kwasów tłuszczowych, czyli w skrócie twarde margaryny. Prezydenckie powitanie uzupełniały interaktywne ekrany gotowe udzielać gościom szczegółowych informacji o uprawach, hodowlach, produkcji oraz badaniach naukowych nad żywnością w USA. Na dachu pawilonu można było sobie zrobić iście amerykańskie selfie i napić się kawy, a wszystko w rytm przebojów Jasona Derulo, które animował tańczący na scenie młodzieniec.

Expo 2015, wystawa USA

Expo 2015, pawilon USA – gości wita sam prezydent

Zupełnie inna atmosfera panowała w pawilonie Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Żeby wejść, należało się wcześniej wpisać do specjalnej księgi, a wycieczkę po mrocznych zakamarkach pustynnej budowli można było odbyć z oprowadzającymi grupy przewodnikami. Nie lubię grup, więc krnąbrnie oddaliłem się od przewodnika, ale zostałem błyskawicznie otoczony przez w zasadzie miłą panią, która z agenturalnym niepokojem w głosie chciała się upewnić, jak może mi pomóc. Zza węgła wyłonił się po chwili ubrany w ciasny garnitur i przysłonięty słonecznymi okularami krótkowłosy krępy mężczyzna, po czym oboje uprzejmie wskazali mi drogę do wyjścia. W międzyczasie zdążyłem się dowiedzieć nieco o pustynnieniu Abu Dabi i ichnich problemach z wodą pitną, ale niewiele ponadto. Gdyby ktoś był ciekaw szczegółów, donoszę, że jeśli będzie grzecznie słuchał obsługi, to już niedługo uzyska je w samym Dubaju, bo w 2020 roku to właśnie Emiraty organizują u siebie Expo.

Z gorących wnętrz Emiratów przemieściłem się do chłodniejszego budynku Włoch, gdzie prowadzono degustację lombardzkich win parowanych z przekąskami z dyni oraz kawałkami cantucci. Z zaciekawieniem przyjrzałem się dziwacznemu pawilonowi Białorusi, zbudowanemu na wzór przedzielonego kołem młyńskim trawiastego pagórka, we wnętrzu którego w poważnej i doniosłej atmosferze prezentowano zamknięte w przeszklonych szafkach wyroby herbu Aleksandra Łukaszenki. W pawilonie Wietnamu obejrzałem występ śpiewających dzieci, a u Kazachów posiedziałem przy wokalno-smyczkowym koncercie muzyki tradycyjnej w nowoczesnej aranżacji. Ten pawilon generował spore zainteresowanie, być może i dlatego, że kolejne Expo w 2017 roku odbędzie się właśnie w Kazachstanie.

Expo 2015, Chiny

Expo 2015, pawilon Chin

Zresztą to właśnie egzotyka na Expo cieszyła się największym zainteresowaniem. Dostanie się do pawilonu Chin, Malezji czy Japonii graniczyło z cudem. W skwarze i temperaturze sięgającej 35 stopni w cieniu spędzenie kilku kwadransów w kolejce było dla mnie perspektywą nie do przyjęcia, więc poszukałem czegoś alternatywnego. Ukojenie znalazłem w pawilonie austriackim, który zbudowano na wzór tętniącego soczysta zielenią lasu. Miło wspominam kojący i chłodny sektor oazy w pawilonie Maroka, choć poprzedzający go docieplany dmuchawami sektor pustynny przyjąłem jako szaloną męczarnię – i dobrze, bo właśnie o pokazanie takiego kontrastu chodziło autorom.

Zazieleniło się też i w polskim pawilonie, jednym z największych na wystawie. Nasi postawili na jabłka, a sam obiekt przypominał prostopadłościan zbudowany ze skrzynek na jabłka. Po wejściu na sam szczyt tej budowli oczom zwiedzających ukazuje się sugerujące bajkowość przejście do… romantycznego sadu, który rośnie sobie na dachu pawilonu. Przez środek wije się ścieżka, przy której ustawiono rzeźby, a z głośników płynie Chopin. Boki polskiego sadu na dachu okolono połyskliwą blachą, dzięki czemu zwiedzający ma wrażenie, że ten na pozór ogromny sad ciągnie się w nieskończoność. Świetny to pomysł i śliczny ten sad, choć jak dla mnie za gorący – temperatura musiała tam sięgać jakichś pięćdziesięciu stopni.

Expo 2015, konferencja prasowa min. Marka Sawickiego

Expo 2015, konferencja prasowa min. Marka Sawickiego

Z ulgą zasiadłem więc w chłodnej sali konferencyjnej, gdzie przygotowano konferencję prasową Marka Sawickiego. Mówił o szansach producentów polskiej żywności na rynkach światowych, zwracał uwagę na niechęć, z jaką nasi producenci podejmują wspólne działania i podkreślał, że polska żywność ma szansę na zaistnienie w świecie, ale wyłącznie wówczas, gdy jej producenci będą działać razem i we wspólnym interesie, a nie w pojedynkę i przeciwko sobie.

Giovani Galli, Mediolan

Giovani Galli, Mediolan

Po wyczerpującym dniu na Expo wróciłem na mediolańską starówkę i zajrzałem do urokliwego sklepu ze słodyczami Giovanni Galli oraz do delikatesów Peck, gdzie zaopatrzyłem się w masę przysmaków, które zabrałem ze sobą do Polski. Niezbędna jest mi chwila odprężenia i nieco relaksu, więc wybieram się teraz do jednej z najsłynniejszych mediolańskich kawiarni Cova. Jest naprawdę gorąco, więc z ulgą zamówię gelato i espresso z lodem. Zasiądę też na tarasie restauracji Maio, skąd rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na katedrę i plac Duomo, ale o tym już w następnym odcinku.

O przysmakach z Galli i Pecka opowiem w mojej najbliższej audycji w JemRadiu. Z Panem Makarym w roli komentatora będziemy próbować słynnych mediolańskich kandyzowanych kasztanów, daktyli nadziewanych marcepanem, prześlicznych owocowych galaretek w cukrze, rozmaitych czekoladek, ciast i ciasteczek, a przede wszystkim mediolańskiego salami i serów. Moim gościem specjalnym będzie dyrektor polskiego pawilonu na Expo, Marcin Mariański. Premiera audycji w środę od 20.00 do 22.00, a powtórki w kolejne dni tygodnia według ramówki, którą możecie codziennie sprawdzić na Facebooku JemRadia. Zapraszam i polecam – www.jemradio.pl

, , ,

14 komentarzy do wpisu Mediolan – smak, styl i szyk. 3. EXPO 2015

  1. Monika Gorbaczyńska 22 czerwca 2015 at 10:34 #

    a pytanie osobiste – czy gdybyś miał wydać 40 euro(za dzień)za wejście to zapłaciłbyś ??? bo będę za tydzień w Mediolanie i zastanawiam się. bo wejście od 19.00 to tylko 5 euro ;))) czy wieczorem jest coś jeszcze warte uwagi ;)))

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. Krytyk Kulinarny 22 czerwca 2015 at 11:19 #

    To zależy od tego, ile ma się dni, żeby te tanie bilety wykorzystywać. Jeśli jeden dzień to bilet od 19.00 to bardzo mało – naprawdę niewiele się uda obejrzeć – może kilka (na 150) pawilonów. Należy też wątpić, że godzinach wieczornych będą dodatkowe atrakcje – degustacje, pokazy itp. Na dotarcie i powrót z Expo do centrum trzeba liczyć po godzinie w każdą stronę, więc warto dodać te dodatkowe euro, np kosztem pary rękawiczek od Prady 😛 No a oszczędność 3 euro można uzyskać kupując bilet powrotny komunikacji miejskiej za 5 euro zamiast całodzienny za 8, bo nie ma siły, żeby dwa razy w ciągu dnia przemieszczać się na wystawę i z powrotem 🙂

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Monika Gorbaczyńska 22 czerwca 2015 at 11:22 #

      kilka euro – to chyba jeden palec z tej rękawiczki. no ale ja jestem tylko 2 dni w Mediolanie wiec jednak wybiorę opcje po 19 ;)) bo też Mediolan chcę zobaczyć (bo nigdy tam nie byłam) a może i dobrze brak tych degustacji – bo na niedobór kilogramów nie narzekam ;))) dzięki ;))) a jednak 5 euro a 40 euro to różnica ;)) no i znając mój niepohamowany apetyt wróciłabym 5 kilo grubsza ;))

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 22 czerwca 2015 at 11:35 #

      Mediolan sam w sobie – jasna sprawa – polecam jak najbardziej. Koniecznie Cova, koniecznie Maio z tarasem nad Duomo (w następnym odcinku kilka słów o nich będzie) , Zucca w Galerii na placu, sklep Gall na Via Hugo, niedaleko placu Duomo – ze słodyczami (chociaż na jedną owocową galaretkę albo marcepanik) oraz Peck – kilka kroków dalej 🙂

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Monika Gorbaczyńska 22 czerwca 2015 at 11:36 #

      dzięki ;)) na słodycze zawsze zajdę ;)))

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Monika Gorbaczyńska 23 czerwca 2015 at 07:01 #

      choć zobaczyłam, ze to sa drogie miejsce – wiec raczej będę szukać małych lokalnych knajpek na obrzeżach Mediolanu – bo mój portfel raczej tego nie wytrzyma ;))) ale dzięki za propozycje ;;)) poza tym jae dalej do Ligurii i nie będę tachać jedzenia (bo w Paryżu na lotnisku i tak mi sera nie przepuścili (mam tylko bagaż podręczny – a on ma ograniczenia ;)))

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. Jakub.J 22 czerwca 2015 at 14:11 #

    Ciekawe, akurat te pawilony które podałeś, mogły być ciekawe, szczególnie pawilon Białorusi i Kazachstanu, które to kraje akurat z rolnictwem, obok Ukrainy są mocno związane. Łukaszenka sam mówi o sobie z dumną mowić per „wieśniak”, wszak to były dyrektor sowchozu. Akurat Emiraty Arabskie to raczej nie mają czego zaoferować, no chyba, że jakieś ryby, wielbłądy, sokoły czy perły, wszak mieszkańcy tego kraju, jeszcze 50 lat temu, zajmowali się prawie wyłącznie poławianiem ryb, tudzież sokolnictwem.
    Wydaje mi się, na takich imprezach, podobnie jak na targach żywnościowych (typu Zielony Tydzień w Berlinie, SIAL czy też Anuga), najwięcej do zaoferowania mają właśnie takie kraje jak Polska, Białoruś, Kazachstan, Maroko, kraje afrykańskie, azjatyckie (jak Chiny, Iran). Z prostego powodu, Europa Zachodnia/Ameryki/Japonia już miały swój czas, teraz pora na nowych.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Jakub.J 22 czerwca 2015 at 14:15 #

      A Jankesów i ich pomysłów, to nawet nie ma co komentować. Obama i te jego „postępowe” pomysły….., najlepiej zakazać, aby nie było niczego. Akurat nie sądze, by tylko margaryna odpowiadała za te wszystkie choroby i zarazy trapiące amerykańską i generalnie zachodnią populacje. Wystarczyłoby po prostu….mniej się obżerać.

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

      • Jakub.J 22 czerwca 2015 at 14:27 #

        Amerykanie zamiast słuchać Obamy, powinni posłuchać prezydenta Łukaszenki:
        https://www.youtube.com/watch?v=2QQUhXahjEo
        Oto najlepszy sposób na walkę z otyłościa i jej skutkami.

        Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

        • Krytyk Kulinarny 22 czerwca 2015 at 21:18 #

          To przesłanie bardzo mi się podoba :- o ile nie jest to usprawiedliwienie braków towarowych w sklepach, to nic tylko polecać 🙂

          Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 22 czerwca 2015 at 21:25 #

      Bardzo ciekawe są też ekspozycje krajów mało zamożnych – Etiopii, Jemenu, Senegalu czy Nepalu, w których częstują specjałami, gotują na oczach gości miejscowe potrawy i bez skomplikowanych myśli politycznych pokazują, że one też mają coś do zaoferowania

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

      • Jakub.J 23 czerwca 2015 at 09:56 #

        Oczywiście. Właśnie to mi się podoba, że politykę nadmiernie łączy się z kulturą kulinarną, tam gdzie nie powinno tego być. Pisałem, że w polskich warunkach, kulinaria są niejako zakładnikiem polityki. Ale w przypadku świata zewnętrznego, to wcale tak nie jest. Przecież takie kraje jak Etiopia czy Jemen to wielkie stare kultury, nie trzeba być historykiem czy jakimś badaczem, żeby to wiedzieć, wystarczy zwykła wikipedia. Senegal i generalnie czarna Afryka to jedna wielka terra incognita, ludziom kojarzy się pewnie, że tam jedzą tylko banany i antylopy albo kozy. A akurat w takich krajach jak Nigeria, Angola, Kenia, także i Etiopia, rolnictwo staje się podstawą rozwoju gospodarczego. Lubelski Ursus, to właśnie do Kenii i Etiopii wysyła swoje nowe ciągniki. Generalnie rzecz biorąc, to właśnie Afryka oraz Azja Południowa i Zachodnia (Arabowie, Iran, Uzbekistan, Turkmenistan) są przyszłościowe, jeśli chodzi o rolnictwo i wyżywienie. Osobiście powiem, że dużo chętniej zjadłbym bym afrykańskiego fast-fooda, nawet i grillowanego krokodyla niż coś z kuchnii (wschodnio)azjatyckiej, do której zawsze miałem awersję.

        Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

        • Jakub.J 23 czerwca 2015 at 09:57 #

          Poprawka, w pierwszym zdaniu, „nie podoba mi się”.

          Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  4. Monika Gorbaczyńska 2 lipca 2015 at 08:38 #

    Oki ,)

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Mediolan – smak, styl i szyk. 2. Taverna Moriggi

W Mediolanie, mieście obsesji na tle mody, ekstrawagancji i eksperymentów wszelkiego autoramentu, znalezienie tradycyjnej klasycznej restauracji graniczy z cudem. Skoro...

Zamknij