Cycki siostry Anastazji

Sezon karnawałowy żywi się fajerwerkami, serpentynami i brokatem. Kiedyś wystarczały kolorowe stroje, sztuczne brody i gumowe nosy, ale dziś muszą być cycki. Blogerki kulinarne chwalą się nimi na okładkach pism a na tradycyjnej klasztornej paterze eksponuje je nawet siostra Anastazja.

fot. Amy Samdogs

fot. Amy Samdogs

Jakie czasy, takie cycki, chciałoby się rzec i coś w tym jest, bo wraz z modą na silikonowe piersi nadeszła moda na silikonowe formy do pieczenia. Obie te mody naraz zgrabnie wykorzystała Monika Goździalska, autorka bloga Modelowa Kuchnia, już kilka lat temu uznanego przez TVN za kultowy.

Kultowe blogi kulinarne - Monika Goździalska w DDTVN

Po sukcesach gastro-medialnych Monika postanowiła zadbać o siebie, a w szczególności o swój biust. Informacja o nowym profilu kulinarnej blogerki błyskawicznie obiegła plotkarskie media, a ona sama gorące jeszcze pogłoski potwierdziła osobiście, umieszczając na pierwszej stronie swojego bloga zrzut ekranu jednego z takich serwisów. Obok wisi wzmianka, że autorka bloga 16 lutego wystąpi w programie „Ugotowani”. Oczywiście będę oglądał, ale nie dlatego że, przykro mi bardzo – parafrazując klasyka – nie jestem erotomanem, muszę go zobaczyć ze względów zawodowych.

Ze względów zawodowych przyjrzałem się też cyckowi teściowej, bo do skosztowania takiego właśnie zachęca znana amatorom klasztornych wypieków siostra Anastazja. Należy przypuszczać, że cycek, który w rozmaitych inkarnacjach pyszni się teraz na setkach zdjęć polskich blogów wypiekowych, nie należy do teściowej siostry Anastazji, bo wtedy do dopiero byłaby heca! Póki co heca tkwi w składnikach, bo ćwierć kilo margaryny, które siostra nakazuje umieścić w jednym wszak tylko cycku każe mi natychmiast wręczyć bezwstydnej teściowej pojemny biustonosz z zasłaniającymi tę tłustą obfitość fiszbinami.

Kuchnia Aliny / fot. vod.tvp.pl

KucinAlina / fot. vod.tvp.pl

Żadnych cycków nie pokazała natomiast gospodyni nowego programu kulinarnego KucinAlina, co zdziwi tych, którym jego nazwa skojarzy się z Ciccioliną, znaną onegdaj włoską mistrzynią prowokacyjnych sesji rozbieranych. Na samym wstępie jest za to odwołanie do Jana Pawła II. Autorka stawia na powściągliwość i skromność do tego stopnia, że w programie nie tylko nie ma cycków – tu nie ma prawie nic. No może poza szklanką wody, którą gospodyni wypija rano i kilkoma owocami, które kroi na ekranie. No tak, trzeba oddać, że jest patelnia, na niej nieco wody i makaron oraz łodygi brokuła, które gotują się razem, na oczach zgłodniałego świata Polaka kreując wyjątkową włoską ucztę. Popisowe danie zjada gość specjalny, Jacek Kret, który w całej swej szarmancji przynosi gospodyni doniczkę przywiędłej bazylii.

To wyjątkowy program, nie widziała takiego nawet moja babcia, gdy za czasów kina niemego sztuka filmowa dopiero raczkowała. Obejrzycie go i wy, a niechby obejrzał go też Gracjan Roztocki, na wyrost okrzyczany mianem giganta polskich kulinariów. Smarowanie parówek musztardą i chrzanem to do telewizji jeszcze za mało, panie Gracjanie.

Pan wybaczy, ale brak panu tej włoskiej finezji!

Na większą przekąskę medialną w skandalizującym sosie zapraszam wraz z panem Makarym do mojej audycji w JemRadiu w najbliższą środę od 20.00 do 22.00. Będziemy rozstrząsać, z kim zatańczy Grzegorz Łapanowski i w jakim programie Marcin Czubak z Top Chef będzie żonglował naleśnikami.  Tak, tak, cycki też będą! www.jemradio.pl

, , , , ,

13 komentarzy do wpisu Cycki siostry Anastazji

  1. Jakub.J 2 lutego 2015 at 11:46 #

    Akurat co do Cucinaliny to się nie zgadzam. Lubię oglądać tą babkę, przypomina raczej nie Ciociolinę, ale najpopularniejszą kucharkę we Włoszech, też blondynkę, która prowadzi w Rai Uno (albo Due)stary, nadawany chyba od czasów Andreottiego program „Cuoco…coś tam coś tam”.
    Babka po prostu prezentuje kuchnię włoska w sposób bardzo miły i przystępny, a przy okazji uczy języka włoskiego. Nie jej wina, że Polacy lubią makaroniarzy i pepików (wg. danych CBOS)a, a nie np. żabojadów i madziarów, przez co włoska kuchnia, włoski język czy kultura są w Polsce bardzo popularne (co raczej też nie dziwi, biorąc pod uwagę, polsko-włoskie związki kulturowo-historyczne równie silne co związki polsko-francuskie czy polsko-węgierskie).

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Jakub.J 2 lutego 2015 at 11:50 #

      Chodzi o program „La prova del cuoco”:
      http://www.rai.tv/dl/RaiTV/programmi/media/ContentItem-7808762d-f62c-4fb8-9bd9-b162ec431fc4.html
      Kiedyś to prowadziła matka z córka, obydwie blondyny, raz matka, raz córka, teraz to nie wiem.

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

      • Krytyk Kulinarny 2 lutego 2015 at 18:38 #

        Jednak te dwa programy mocno się różnią – formą przekazu, jakością treści i ogólnie pomysłem (lub brakiem) na pogram. Gotowany na patelni makaron i te łodygi gotowane razem z nim plus przywiędła bazylia – nie wiem, o co chodzi.

        Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

        • Jakub.J 2 lutego 2015 at 20:35 #

          Bo tego porównywać nie można i nie ma po co. Nie rozumiem tego ciągłego porównywania „naszego” do „obcego”. Prowadząca ma po prostu swój, ciekawy, oryginalny pomysł na program. Skoro ktoś to w TVP Polonia zaakceptował, to znaczy, że jest popyt. Jest bardzo wiele programów w telewizji, które puszczają nie wiadomo po co, a których poziom jest żenujący. Ale ktoś to ogląda. Ja oglądałem kilka odcinków i mi ten program podoba, właśnie to, że jest robiony inaczej niż wszystkie inne, nie jest to kolejne małpowanie na obcej licencji. Jak oglądam tą babkę co gotuje to jakbym widział swoją ciotkę, tyle, że ta prowadząca ma więcej lat. No i git, jest w Polsce i na świecie, wśród Polaków popyt na włoszczyznę, wg. mnie za duży, zdecydowanie, ale ja to w pełni akceptuję i nie będę z tym walczył. Jak przeskakuje czasami po włoskich kanałach, to widzę, że poziom większości z nich jest taki sam jak ten program. Jak komuś nie odpowiada, niech ogląda jakieś zagraniczne „na poziomie”.

          Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

          • Jakub.J 2 lutego 2015 at 20:37 #

            To, że ten program „nie ma pomysłu” to i dobrze, mam wrażenie, że to po prostu spontaniczne działanie tej prowadzącej, babka po prostu robi to, co jej akurat wpadnie do głowy. Wolę to 100 razy bardziej, niż tych wszystkich sztywniaków z programów robionych na obcej licencji

            Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

            • Jakub.J 2 lutego 2015 at 20:45 #

              http://www.tvp.info/9051873/opinie/wywiady/trzeba-jesc-kolorowo/
              Tu trochę więcej o autorce. Zdaje się, że to taka „polsko-włoska” Wachowicz, choć ja, nie lubię tak porównywać, każdy robi po swojemu.
              Osobiście to wolę, aby ten program leciał w TVP 2 w niedziele niż puszczane już du znudzenia, kiedyś ciekawe, teraz nudne jak flaki z olejem, „podróze historyka-gawędziarza”.

              Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

        • Jakub.J 3 lutego 2015 at 09:04 #

          Dopowiem, że pani Alina Suder ma ukończone studia i to chyba nawet podyplomowe lub podobne z dziedziny żywienia. Tu można dokładnie przeczytać:
          http://www.kulturalna.warszawa.pl/wydarzenia,1,82978.html?locale=pl_PL
          Cytuję:
          We Włoszech skończyła Gospodarkę Merceologii Produktów Żywności na wydziale Ekonomii i Biznesu na Uniwersytecie w Bolonii, ukończyła też Dietetykę na Akademii Medycyny i Chirurgii w Chieti. Jest dyplomowanym “personal trainer” Wellness Instytut w Cesenie. Od 1985 specjalizuje się w doborze właściwego odżywiania dla sportowców i dzieci, a także dla wszystkich innych osób zainteresowanych dobrym, zdrowym żywieniem.
          Może więc te „łodygi i przywiędła bazylia” to jakiś sposób, który testowała na sobie lub sportowcach.
          W każdym razie, babka, w odróżnieniu od zdecydowanej większości naszych poskich „kucharzy i ekspertów” zna się na jedzeniu i zajmuje tym wystarczająco długo.
          Moim zdaniem, ten program powinien być puszczany na pełnej antenie popularnej stacji, w prime time. Skoro promują Gacę, który jest samoukiem (choć niby coś tam ponoć też ukończył), to niech dadzą się wykazać pani Suder.

          Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

          • Jakub.J 3 lutego 2015 at 09:06 #

            Ten pierwszy kierunek, jak się okazuje to towaroznastwo, tyle, że w krajach romańskich to się nazywa „gospodarka marceologii” (pierwszy raz się spotkałem z tą nazwą, szczerze mówiąc).
            Reasumując tu nie tylko rządzą cycki, ale przede wszystkim mądra głowa.

            Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

            • Krytyk Kulinarny 3 lutego 2015 at 13:17 #

              To wszystko można zrobić z gracją i polotem, lepiej przemyśleć garnitur dobieranych gości., zatrudnić jakąś osobę, która zna się na montażu, bo to mimo wszystko nie jest YouTube tylko TVPolonia, a więc stacja, która pokazuje Polskę na świecie (!!!). Dyplomy nie mają nic do rzeczy, bo nie kwestionuję ogólników, że warto pić wodę, owoce zawierają przeciwutleniacze a warzywa są zdrowe. Naprawdę mamy w naszym kraju ładną i jędrną bazylię a pokrojenie trzech owoców i wrzucenie ich do miski to dla naszych rodaków nic wyjątkowego – kulinarne blogi świadkiem. Świecie, umiemy tak, naprawdę! Ale nie wierzysz – bo jak masz wierzyć, kiedy Polska wygląda w tv jak zapyziały grajdół.

              Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

              • Jakub. 3 lutego 2015 at 14:33 #

                Po pierwsze, to TVP Polonia jest oglądana głównie w Polsce, wg. badań najwięcej osób ogląda ją właśnie w kraju, jedynie mniej niż połowa oglądających przypada na zagranicę. Polacy za granicą chyba nie mają w ogóle zamiaru oglądać tego programu i polskiej telewizji, takie odnoszę wrażenie. Więc ten kanał jest biedny, nic na nim ciekawego nie ma, poza powtórkami i może paroma jakimiś programami, puszczanymi raz na jakiś czas. Nie ma co oczekiwać od baby, żeby robiła programy tak jak robią to profesjonalne firmy, które robią to zresztą za dużą kasę, stąd te wszystkie „sponsoringi”, świadczące także o naszym polskim grajdole.
                Nie wiem czego się można czepiać w tym programie, mi on nie przeszkadza,ten program przecież nie jest o Polsce tylko o kolorowym odżywianiu. Były już programy o polskim jedzeniu, o produktach regionalnych nawet, ale co z tego, skoro nawet Okrasa w swoich programach musi zniżać się do poziomu i używać jakichś produktów z niemieckiego dyskontu.

                Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

                • Jakub. 3 lutego 2015 at 14:38 #

                  A co do telewizji, jakby nie było, to i tak będą pokazywać to jak „karzą”, a nie tak jak jest. Jak ktoś chce wierzyć w to co pokazuje telewizja, to jego problem i jego sprawa. Ja się już dawno nauczyłem, że „prawda telewizyjna/medialna” musi być dzielona przez 10, a czasami i przez 100 lub 1000.

                  Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

                  • Krytyk Kulinarny 3 lutego 2015 at 23:11 #

                    No ba, to święta prawda. Ja dzielę 🙂

                    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

                    • Jakub.J 4 lutego 2015 at 12:32 #

                      Podawałem już kiedyś link do ciekawej przemowy działacza z Lublina, w kontekście rolnictwa. Akurat w telewizji cały czas gadają, że chamy pazerne i wsiury protestują. Bo „karzą” tak pokazywać.
                      A tu komentarz z wczoraj tego samego pana z Lublina:
                      https://www.youtube.com/watch?v=fWmbNgLqjPQ
                      Już nie tak zabawny, jak rok temu, ale sens pozostał ten sam. Widać wyraźnie, że telewizja swoje, media swoje, a rzeczywistość idzie swoją drogą. Cytując pewnego reżysera z filmu „Jest prawda ekranu i jest prawda mówiąca o tym, że….”.

                      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
fot. avlxyz
Poszukiwacze czerwonego rieslinga. 3. Duszpasterz

Co podają w więzieniu na obiad? Dlaczego puree z łojem jest bezpieczniejsze niż kapuśniak? Kto odgryzł pół ekstrawaganckiej kanapki z...

Zamknij