Hamburski heimat – 2. Lunch w Świecie Miniatur

Gdy leciałem do Hamburga, aby podpatrzeć tamtejsze Hafen City, nie wiedziałem jeszcze, że odrestaurowana dzielnica portowa, poza stylowymi biurowcami i drogimi apartamentowcami, kryje magiczną niespodziankę. O Świecie Miniatur dowiedziałem się dopiero wówczas, gdy okazało się, że właśnie tam zjem lunch.

Wunderland

Wunderland

Hamburskie Hafen City, czyli zrewitalizowaną dzielnicę portową, widziałem dotychczas tylko na ekranie telewizora. Na podobną rewitalizację ma ochotę Gdynia. Rozpisano nawet konkurs, wyłoniono zwycięzców i wskazano konkretne miejsce – obszar portowy na terenie Dalmoru. Zwycięskie projekty nie pozostawiały wątpliwości – zrewitalizowana gdyńska dzielnica portowa ma być nowoczesna.

Hamburg

Hamburg – Restauracja Wasseschloss

Tymczasem Hafen City w Hamburgu wcale nie sprawia wrażenia nowoczesnego. Wprost przeciwnie, usytuowane nad kanałami wielkie budynki z czerwonej cegły noszą daty z początku dwudziestego wieku i przynajmniej z zewnątrz nic nie straciły ze swojego starego uroku. Znajdują się w nich biura znanych międzynarodowych koncernów, apartamenty i lofty dla zamożnych oraz eleganckie restauracje, jak choćby malowniczo wciśnięty między dwa mosty Wasserschloss.

Stacja HafenCity Universität

Stacja HafenCity Universität

Powiew nowoczesności, jakkolwiek wyczuwalny, zupełnie nie zakłóca charakteru odnowionej dzielnicy. Nowoczesne zabudowania są dobrze wkomponowane w architekturę historyczną, a w elegancki klimat wprowadza przyjezdnych już olśniewająca iluminacja końcowej stacji metra HafenCity Universität.

Hafen City

Hafen City

Olśniony zmieniającymi się jak w kalejdoskopie kolorami, ruszyłem na krótki spacer brukowanymi uliczkami Hafen City. Po przejściu kilku wiekowych mostków zatrzymałem się przed długim kompleksem wysokich budynków z czerwonej cegły, na których widniał wielki napis: Miniatur Wunderland. Stałem przed wielkimi, starymi drzwiami do największej na świecie krainy miniatur.

[slideshow id=15 w=500 h=400]

Wrażenie ów Wunderland robi ogromne. Na kilku tysiącach metrów kwadratowych odrestaurowanych zabudowań portowych odtworzono, a właściwie stworzono, miniaturowe miasta i systemy komunikacyjne z różnych części świata. Setki kilometrów linii kolejowych, tysiące samochodów i autobusów, a nawet samoloty, balony, promy i statki UFO – a wszystko hałasuje, świeci się, jeździ, pływa a nawet lata. Tak, miniaturowe samoloty naprawdę latają a małe balony unoszą się w powietrzu! Ba, w miejskiej operze trwa koncert, na hamburskim stadionie toczy się mecz, a w jednym z zaparkowanych na leśnej polanie Transporterze ktoś ewidentnie oddaje się czynnościom intymnym! Dużo by tu opowiadać, więc najlepiej obejrzeć sobie ten świat wygląda z pozycji pilota startującego samolotu i maszynisty pociągu – na załączonym niżej filmie. Gdy to cudo zwiedza się osobiście, miniaturowy świat trzeba już oglądać już z innej, „stojącej” perspektywy.

Po miniaturowych atrakcjach wielkomiejskiego zgiełku udałem się wreszcie na lunch. I tu kolejna niespodzianka, bo salę restauracyjną urządzono w stylistyce przypominającej wnętrza nowoczesnych wagonów kolejowych.

Bistro urządzone jak wagon

Bistro

Z całkiem urozmaiconej oferty tego bistro wybrałem sobie Grünkohl mit Kasseler und Kochwurst, czyli jarmuż ze schabem i kiełbasą, zimowe danie lokalnej kuchni. W Polsce też kiedyś jadało się jarmuż. Teraz już się nie jada, bo wolimy jednak glony nori. Niestety, bo jarmuż to roślina smaczna, a podana z podwędzanym i przesmażanym kawałkiem schabu smakuje naprawdę nieźle.

Lunch w Hamburgu

Lunch w Hamburgu – Grünkohl mit Kasseler und Kochwurst

Sięgnąłem też po tradycyjny niemiecki deser, Rote Grütze mit Vanillesoße, czyli intensywny w smaku kisiel z dużą ilością czerwonych owoców ogrodowych i sosem waniliowym. Porcja była bardzo duża, a deser bardzo smaczny.

Grünkohl mit Kasseler und Kochwurst

Lunch: Grünkohl mit Kasseler und Kochwurst

Zastanowiwszy się chwilę nad szacunkiem, jaki Niemcy oddają lokalnej kuchni nawet w bistro w Krainie Miniatur, dokończyłem deser i pospieszyłem ku hamburskiej starówce. Za kilka chwil w jednej z najstarszych hamburskich restauracji miałem zjeść kolację.

, , , ,

10 komentarzy do wpisu Hamburski heimat – 2. Lunch w Świecie Miniatur

  1. Iza Smycz 24 lutego 2014 at 09:18 #

    Ten lunch nie wygląda miniaturowo…;)

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. Krytyk Kulinarny 24 lutego 2014 at 10:44 #

    Był pełnowymiarowy! 🙂

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. Jakub.J 24 lutego 2014 at 15:10 #

    Mało to apetyczne, zresztą jadłem i znam trochę północno i środkowoniemieckich dań i produktów, przypominają one kuchnię centralnej Polski, czyli tłusto, gęsto, dużo mięsa. Nie dla mnie. Jak ktoś szuka ciekawych potraw czy produktów kuchni niemieckiej, niech od razu jedzie do Bawarii. Turyngia, Hesja, jeszcze ujdą, ale i tak żadna rewelacja.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 1

  4. Iwona Sodkiewicz 25 lutego 2014 at 12:13 #

    Urocza kiełbasa!

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  5. Krytyk Kulinarny 25 lutego 2014 at 21:47 #

    Kiełbasa jak kiełbasa, przystojna, choć i w smaku niczego jej nie brakowało – ale wrażenia z krainy miniatur, to dopiero! Koniecznie obejrzyj filmik, jest na blogu!

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  6. Iwona Sodkiewicz 27 lutego 2014 at 11:30 #

    ależ opalona, smukła i błyszcząca w porównaniu z niekształtną mięsna szmatą ala pork chop jest BOSKA!

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  7. fromhamburgwithlove 8 lutego 2015 at 16:07 #

    Dzień dobry z Hamburga

    Krótkie sprostowanie, tam gdzie widział Pan budynki z czerwonej cegły to jeszcze nie jest HafenCity, ale Speicherstadt, dzielnica spichlerzy i one rzeczywiście są po, w trakcie lub czekają na rewitalizację, choć w większości raczej po. Natomiast HafenCity jest za Speicherstadt idąc z centrum w kierunku rzeki i nie jest to zrewitalizowana dzielnica, ale wciąż rozbudowywana zupełnie nowa część miasta, ogłoszona największym projektem rozbudowy miasta w Niemczech. Wszystko tam jest nowe, ulice, budynki, place i metro.

    Oceń komentarz Dobre 1 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 8 lutego 2015 at 22:19 #

      Dzień dobry! Słuszna uwaga, obszar ze zrewitalizowanymi spichlerzami to Speicherstadt, a HafenCity to całkiem nowa przestrzeń – co zresztą zapowiada stacja metra z kolorową iluminacją

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Jakub.J 9 lutego 2015 at 09:48 #

      A to jednak nie Stuttgart jest tym „największym placem budowy”? Albo berlińskie lotnisko, którego budowa przypomina coraz bardziej „wielkie budowle socjalizmu”?
      Nie byłem w Hamburgu, Niemcy północne, w ogóle znam słabo, praktycznie wcale, południe za to dość dobrze. I jakoś nigdy nie lubiałem tej północnoniemieckiej, „germańskiej” sterylności, podobnej do tej holenderskiej czy skandynawskiej. Nic mnie do tego nie przekona, bo nawet i kulinarnie, północ, w porównaniu do południa (głównie Bawarii, Turyngii, Hesji czy Badenii)jest do dupy, podobnie jak cała Europa północna (w porównaniu do południowej części kontynentu).
      Ciągnie mnie, żeby tam pojechać, ale jednocześnie coś mnie strasznie odpycha.

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Trackbacks/Pingbacks

  1. Roku ów, czternasty! | Krytyk Kulinarny - certyfikowany przez Harvard (USA) i McGill (Kanada) - 5 stycznia 2015

    […] tak, rzeczywiście w 2014 trafiło mi się ich sporo. W lutym odwiedziłem Hamburg i w poszukiwaniu tradycji lokalnej kuchni trafiłem do bistro przy Miniatur Wunderland, […]

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Smuklej do lata
Smuklej do lata – 6. ciecierzyca

Choć to wyjątkowo wszechstronny strączek, ciecierzycę kojarzy się niemal wyłącznie z potrawami wegańskimi. I słusznie, bo to niezbędny składnik sztandarowych...

Zamknij