Wigilia – białe pierniki, zupa brzadowa i bałwanek ze szpajzy

Tradycja każe, żeby na wieczerzę wigilijną podać 12 potraw. Nie mam nic przeciwko niej, choć zdecydowanie wolę, gdy kosztem tej różnorodności na wigilijnym stole pojawią się propozycje wyjątkowe – czy to dawno zapomniane i odkurzone, czy też może nawet znajome ale podane w zmodernizowanej formie.

Santa Lucia, białe pierniki

Na kilka dni przed Świętami w kociewskiej wsi Bytonia zorganizowano wydarzenie kulinarno-kulturalne Santa Lucia-Święto Światła. Obchody dnia św. Łucji żywe są do dziś w Szwecji. Tego dnia odbywają się tam procesje ubranych na biało dziewczynek przystrojonych wiankami z płonących białych świec. W Polsce kojarzono go z najkrótszym dniem w roku, co miało sprzyjać czynieniu magii, czarów i egzorcyzmów. Z obawy przed praktykami guślarzy z czasem zalecano okadzanie domostw i gospodarskich zabudowań. To też początek adwentu, a zatem czas na rozpoczęcie przygotowań do Świąt i ograniczenie sutych biesiad, stąd też w wieczór św. Łucji zasiadano do ostatniej przedadwentowej wystawnej kolacji.

Santa Lucia, przygotowanie kolacji

W Bytoni nie czarowano, nie okadzano, nie było też procesji odzianych na biało dziewczynek, były za to jasełka i przedadwentowa kolacja. Na stole stanął czerwony barszcz z uszkami, faszerowany karp, marynowane karasie i śledzie na różne sposoby przygotowane przez gospodynie ze Zblewa. Był też przygotowany z wyjątkową starannością iście świąteczny faszerowany szczupak w galarecie.

Faszerowany szczupak

Gospodynie z Borzechowa częstowały zupą brzadową w nowej odsłonie. Tradycyjnie zupa brzadowa to po prostu kompot z suszu, który ma ułatwić trawienie obfitości wieczerzy. Tymczasem Borzechowianki faktycznie ugotowały zupę z suszonych owoców, którą zaprawiły śmietaną, doprawiły korzeniami i podały z kluseczkami. Przemiana kompotu w zupę wyszła na dobre, bo borzechowski brzad zebrał doskonałe recenzje.

Piernik z zieloną galaretką

Słodycze podawały też gospodynie z Karolewa. Był piernik z zieloną galaretką w kształcie choinki, były serniki, ale na ich tle wyróżniał się bałwanek z citronszpajzy, cytrynowej leguminy, którą jeszcze do niedawna stawiano na kociewskich stołach przy świątecznych okazjach.

Biały piernik

Najbardziej zaskakujące były jednak znane na Kociewiu jeszcze w XIX wieku białe pierniki, którymi obdarowano mnie na drogę, a które widziałem po raz pierwszy w życiu. W Bytoni istnieje prężnie działająca Izba Regionalna, nic zatem dziwnego, że to właśnie tu zapomniane białe pierniki odkryto nowo. Trzeba jednak przyznać, że z typowymi piernikami te białe kociewskie nie mają wiele wspólnego. Przypominają co prawda z wyglądu popularne katarzynki, ale na tym podobieństwo się kończy. Nie ma w nich ani miodu, ani korzeni. Są rzeczywiście całe białe, także w środku, a zdobią je buraczkowe wzory. Zjadłem kilka do kawy i uznałem je za ciekawe.

Prezent dla smakosza - andruty sezamowo-czekoladowe

Białe pierniki elegancko opakowano w celofan, przewiązano wstążką i zaopatrzono w etykietę, która wyjaśnia ich historię, wspomina autora przepisu Maksymiliana Ciechanowskiego oraz jego córkę Basię, która je wypiekła. Bez wątpienia mogłyby stanowić gustowny i oryginalny świąteczny prezent. O innych świątecznych prezentach rozmawiałem też kilka dni temu na antenie Radia Plus z Michałem Turkiem. Proponowałem ręcznie wykonane trufle rumowe, andruty chałwowe i korzenne pierniki w czekoladzie.

Pekińska i ogórki

Także i Wam, drodzy Czytelnicy, życzę Świąt pachnących korzeniami, czekoladą i cytrusami oraz owocowym i grzybowym suszem. Niechaj żaden guślarz nie sprawi Wam figla, rzucając Was na wigilijną wieczerzę, jaką sporządzi pani, która w ramach przedświątecznych zakupów zaopatrzyła się w żelazne zapasy kapusty pekińskiej i zielonych ogórków! Niech Wasze Święta będą pełne dobrego smaku i tradycyjnego ciepła.

A w prezencie ode mnie dla miłośników przygód hrabiego Puzdro-Puginałła i barona Poćwierć-Póchacza specjalny odcinek Lekcji Smaku „Wigilijna opowieść barona”, który pojawi się na blogu w samą Wigilię i to dokładnie o północy!

Czatujcie, bo będą się działy zjawiska magiczne!

, , , , ,

2 komentarze do wpisu Wigilia – białe pierniki, zupa brzadowa i bałwanek ze szpajzy

  1. Jakub.J 23 grudnia 2013 at 10:36 #

    Przyłączam się do życzeń. Jednak uważam, że każdy powinien wybrać sobie swoją własną, najlepiej lokalną tradycję lub element, wzbogacający święta. Niech Polacy zaczną odkrywać własne, lokalne tradycje, także te zaczerpnięte z naszego sąsiedztwa, nie tylko z północy czy zachodu, ale także południa i wschodu. Dla jednego to będzie element szwedzki lub duński, dla drugiego litewski czy łotewski, dla jeszcze innego białoruski czy rumuńsko-mołdawski, dla jeszcze innych niemiecko-czesko-ukraińsko-kresowy. I to jest chyba najlepsze w polskiej tradycji, że zawsze można czerpać z bogatego dziedzictwa i sąsiednich wpływów, które niewątpliwie także zasługują na swoje miejsce.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. sikorsausage 30 stycznia 2015 at 11:04 #

    Witam, post jest sprzed ponad roku, ale wydaję mi się, że warto napisać. Napisał Pan, że został Pan poczęstowany nową odsłoną zupy brzadowej. Nie wiem, czy źle to zrozumiałem, ale zupa brzadowa właśnie ze śmietaną i kluskami czy makaronem kiedyś w niektórych domach na Kaszubach w Wigilie była wręcz obowiązkiem. W święta tamtego roku moja mama opowiadała o tym, że babcia (moja prababcia), mimo, że mało osób lubiło tą zupę, zawszę ją robiła. Czasem nie mogła słuchać jak ktoś proponował co innego na kolacje Wigilijną. Tak samo było na wsiach skąd pochodziła prababcia, niestety teraz nie pamiętam z której. Teraz cała rodzina mieszka w Gdyni i nikt nie gotuje tej zupy. Babcia i jej rodzeństwo, a moi wujkowie i ciotki, nie mają ani trochę ochoty na ciepłą zupę z owocami, nie mówiąc już o kuzynostwie. Oczywiście kompot z suszu z korzennymi przyprawami i cytryną mamy w każde święta, ale na zimno. Pozdrawiam.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Lekcje Smaku: 16. Wyrocznie smaku
Lekcje Smaku: 16. Wyrocznie smaku

Czyli jak oceniać danie

Zamknij