Karpia i piernika!

Odnośnik do komentowanego artykułu: “Karpia i piernika!”.

10 komentarzy

  1. Olgacecylia pisze:

    No właśnie… Karp – ohydna ryba rodem z PRL. Mimo że lubię ryby, ta mi śmierdziała od zawsze, dlatego nigdy nie zjadłam całej (kołacze mi się w pamięci kęs wypluty z obrzydzeniem).

    A wanny u mnie w domu nie ma, więc i karpia nigdy nie było. Uważam za idiotyczne nie kąpać się przez tydzień i wyliczać, kto ma w tym roku zabić Bogu ducha winną rybę, a potem wpychać w siebie niedobre mięso tylko dlatego, że „się przyjęło”.

    Takie to polskie jak schabowy, czyli nijak, a od paru lat postu w Wigilię zachowywać nie trzeba. Znad soli po florencku życzę wszystkim smacznej kolacji :-)

    Oceń komentarz Dobre 1 Słabe 2

  2. Jakub.J pisze:

    Pan „historyk, nie kucharz” R. Makłowicz chyba zapomniał o tradycji polskich karpii regionalnych, które hoduje się już od 30-40 lat i przez to, stały się częścią polskiej tradycji. Karp jako popularna ryba, jest obecny także w Czechach, jednak to w Polsce, znajduje się najwięcej zarejestrowanych w UE i wpisanych na LPT, karpii regionalnych. Pisanie jakichś bzdur o PRL, świadczy tylko o tym, że Makłowicz powinien wrócić do nauczania historii w szkole, a nie zajmować się sprawami kulinarnymi, na których, po prostu, się nie zna.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 1

  3. Jakub.J pisze:

    Poprawka – hodowla karpii w Polsce trwa już od ponad 900 lat, m.in. Karpia Zatorskiego (z apelacją pochodzenia) czy Karpia Milickiego.
    Karp jest więcej tradycyjną, polską rybą, a to, że podaje się go głównie do Wigilii, to już wypadek historii niż jakieś wypaczenie. Od siebie dodam, że w miejscowości Pustelnia, w powiecie opolskim, województwo lubelskie, można zjeść 2 lokalne dania, produkowane z karpia, Szyneczkę z karpia oraz Wedzone dzwonka z karpia. Myślę, ze tą drogą należałoby iść, promując jedzenie tej bardzo smacznej i zdrowej, arcypolskiej ryby.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 1

    • Olgacecylia pisze:

      Czy od 900 lat istnieją hipermarkety, przenośne ciasne baseniki i torebki foliowe? Bo nie wydaje mi się.

      Zastanawia mnie jedno: skoro w jajkach „trójkach” kumulują się hormony stresu, które wydzielają się w ciałach zamkniętych w maleńkich klatkach kur, to czemu zakładamy, że karp uduszony w folii, torturowany na ladzie w sklepie przy ważeniu i zabity niewprawną ręką któregoś z domowniku takich hormonów nie wydziela?

      Może stąd te kłótnie przy Wigili…

      Oceń komentarz Dobre 2 Słabe 1

    • Rzecz chyba nie tyle w tradycyjności samego karpia, ale w zjawisku jego masowego upowszechnienia w okresie Świąt i mocno ostatnio kontrowersyjnej kwestii sprzedawania go w formie żywej.

      Faktycznie tę rybę w Polsce tu i tam się jadało i jada nadal – przynajmniej w tych regionach, gdzie był hodowany. Mówi o tym między innymi Adam Gessler w jednym z odcinków Wściekłych Garów http://www.tvp.pl/styl-zycia/kuchnia/wsciekle-gary/wideo/odcinek-4-02102010/2668659 (od 12 minuty), jednocześnie przywołując też temat, o którym mowa w tekście – hodowli masowej.

      Być może w mojej okolicy jest gdzieś hodowla karpi, choć szczerze przyznam, że nie słyszałem (pstrąga – tak, mamy w Borach i na Pomorzu takich hodowli sporo), poza tym jeśli kupuję takiego żywego karpia w sklepie sieciowym, to szansa, że pochodzi on z okolicznego stawu jest praktycznie równa tej, że pochodzi choćby ze Słowacji.

      Wiele racji mają zatem przeciwnicy tradycji kupowania żywego wigilijnego karpia – zestresowanego i umęczonego, tradycji, która z konieczności faktycznie rozpoczęła się w epoce reżimu, a która z nieuzasadnionych przyczyn trwa nadal.

      Jeśli zatem mamy wybór i chcemy mieć karpia na Wigilię, lepiej wybrać już sprawionego niż żywego i to ze zarówno ze względów czysto kulinarnych jak i etycznych.

      Oceń komentarz Dobre 2 Słabe 0

  4. niewsciekly pisze:

    Coście się uczepili tego karpia! Ja karpia LUBIĘ za smak jego oraz za to, że jest TŁUSTY! Jak słyszę jak mi jeden taki mówi, że szczupak to jest smaczna ryba szlachetna (o orzechowym bukiecie) to mnie skręca, bo szczupak to w ogóle smakuje jak jakaś kłoda spróchniałego drewna namoczona bulionem z kostki! :D o! niech żyje tłusty karp! (nie mówię, że pędzony na proteinowych kostkach oczywiście, bo tego nie pochwalam)

    Oceń komentarz Dobre 1 Słabe 2

  5. Lemmis i Vitry o karpiu w Posce (‘W staropolskiej kuchni’): ‘Dodajmy, iż karp jest w kuchni polskiej od wieków, rybą nr 1. Hodowany był w Polsce już w XIII wieku, w Polsce też wyhodowano jedną z najszlachetniejszych odmian tej ryby: słynnego karpia królewskiego.’
    Czyli jednak nie tak znowu młody.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 2

  6. Jakub.J pisze:

    Przedmówcy polecam wniosek z rejstracji Karpia Zatorskiego. Jak wół napisane, że jego hodowlę rozpoczęto w tym regionie, na przełomie XI i XII wieku.
    http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:C:2010:253:0006:0011:PL:PDF
    Ale zgodzę się z autorem bloga, że chodzi raczej o to, że karpia skomercjalizowano i ograniczono praktycznie do jednego posiłku, a źle.

    Oceń komentarz Dobre 3 Słabe 0

  7. Toczka pisze:

    Hm, co do karpia to sama nie przepadam, ale moi rodzice uwielbiają i nie wyobrażają sobie Świąt bez niego. Zwykle kupują sprawione, choć pamiętam jeszcze czasy kiedy karp przez pół dnia pływał w naszej wannie… Mnie tam było go żal, ale w końcu ludzie to drapieżniki ^^’ Jednocześnie zgadzam się z obrońcami karpia, który nie dość, że za chwilę wyląduje na talerzu, to jeszcze końcówkę życia przeżywa dusząc się w stłoczonej mikrej balii z pięcioma warstwami kumpli na głowie -.- Będąc ostatnio w markecie widziałam takie baseny pełne karpi leżących jeden na drugim i żałośnie chwytających powietrze. Nie jest to fajny widok i przy okazji Świąt powinno się takie praktyki raczej ucinać niż propagować :(

    Oceń komentarz Dobre 2 Słabe 0

    • Olgacecylia pisze:

      Te praktyki od niedawna są ZABRONIONE – robi się zdjęcia i zgłasza takie przypadki, bo to podpada pod paragraf znęcania się nad zwierzętami.

      A na krakowskim Kleparzu sprzedają karpie całe żywe po 19 zł, a patroszone (rzecz jasna martwe) po 18 zł. Taka zachęta do nieznęcania się :-)

      Aha, i ludzie od dawna nie są drapieżnikami – w każdym razie nie bezpośrednio. Jako wszystkożerni możemy nie polować, ale zaopatrywać się w mięso już zabitych zwierząt.

      Oceń komentarz Dobre 1 Słabe 1

Skomentuj

Connect with Facebook


*

XHTML: Niektóre dozwolone znaczniki: <a href=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>