W pogoni za Perłą

W minioną niedzielę w Poznaniu rozdano Perły, główne nagrody w konkursie Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów. To najważniejszy i największy w Polsce konkurs promujący przysmaki tradycyjnej polskiej kuchni. Od 11 lat organizuje go Polska Izba Produktu Regionalnego i Lokalnego, a ideę wspierają władze samorządowe 15 województw. Na uboczu pozostaje Łódzkie, które przygląda się Smakom Regionów i na razie organizuje własne potyczki kulinarne pod nazwą Tygiel Smaków.


Żeby zdać sobie sprawę ze skali przedsięwzięcia, wystarczy przyjrzeć się samej tylko organizowanej przy okazji poznańskich targów Polagra-Food gali. W tym roku przyznano 38 statuetek Pereł – 22 za najlepsze produkty i 16 za najlepsze potrawy, a wyróżniono przecież tylko te najlepsze. Jury regionalnego etapu pomorskiego, którego miałem przyjemność być członkiem, próbowało, analizowało i oceniało ponad 100 produktów i potraw zgłoszonych do pomorskich eliminacji wojewódzkich. W skali całego kraju w tym tylko roku zarejestrowano grubo ponad 1000 zgłoszeń.

Do niedawna polska kuchnia regionalna kojarzona była głównie z chlebem ze smalcem i kiszonym ogórkiem sprzedawanym z naprędce skleconych kramów. To się jednak bardzo szybko zmienia. Kramy to coraz częściej przemyślnie udekorowane stoiska wystawiennicze, za którymi stoją ubrane w regionalne stroje gospodynie. Produkty mają regionalne nazwy, wytwarzane są z regionalnych składników na bazie tradycyjnych przepisów. Konkurencja staje się coraz bardziej zacięta, bo wytwórcy starają się sprostać coraz bardziej wyrafinowanym gustom Polaków, którzy z coraz większą determinacją poszukują swojskich przysmaków. Kulinarne konkursy, festyny i festiwale to już nie tylko incydentalne okazje do objedzenia się grillowaną karkówką na łonie przyrody. To coraz częściej okazje do nawiązania kontaktów między klientami a wytwórcami. Degustacja, zakup, wymiana adresów i telefonów – tak oto tworzy się polski rynek produktu lokalnego i regionalnego.

A jest o co walczyć, wszak liczby mówią same za siebie – poznańską halę Smaków Regionów odwiedziło kilkadziesiąt tysięcy zwiedzających. Podobne wyniki osiąga organizowany pod koniec sierpnia w Grucznie Festiwal Smaku, a imprez plenerowych jest w Polsce przecież więcej, bo i popyt na solidne i uczciwe produkty, nakręcany rosnącą świadomością społeczną, jest coraz większy. Dlatego też znaczenia będą nabierać znaki jakości, które pomogą konsumentom wybierać to, co rzeczywiście jest najlepsze. Statuetka Perły jest w zasięgu każdego niszowego wytwórcy, zatem należy się spodziewać, że zainteresowanie jej zdobyciem będzie rosło, a pogoń za Perłą wymusi dalszy wzrost jakości lokalnych i regionalnych produktów, co może nam wyjść tylko na dobre.

I na koniec dygresja lokalna. Podczas poznańskich finałów Smaków Regionów Pomorskie miało bez wątpienia najładniejsze stoisko wystawiennicze – kolorowe, inspirowane motywami rybackiej chaty, pełne przysmaków i materiałów reklamowych. Szkoda tylko, że zabrakło na nim reprezentantów Kociewia, które przoduje w organizacji kulinarnych konkursów, i to na całkiem niezłym poziomie, ale nie umie pokazać się Polsce. Kaszubi potrafią.

, , , , ,

6 komentarzy do wpisu W pogoni za Perłą

  1. Jakub.J 19 września 2011 at 19:29 #

    Szkoda tylko, że Perły i „Nasze Kulinarne Dziedzictwo”, mają tak słabą rozpoznawalność. Niestety w Polsce producenci za bardzo postawili uczestnictwo w tym konkursie i wpis na LPT co jest dobre tylko pod względem informacyjnym i promocyjnym, ale na pewno nie zwiększy realnego zaintereowanie produktem lokalnym czy tradycyjnym. Produkt taki nie może być eksponatem muzealnym, tylko rzeczą którą można normalnie kupić, najlepiej w lokalnym sklepie, ew. delikatesach lub przez internet. Dobrze by było aby producenci, którzy wygrali Perłę zachęcali innych producentów z obszaru na którym mieszkają do wspólnego wytwarzania swoich produktów, tworzenia jakichś spółdzielni lub konsorców producenckich i wspólnego promowania i dystrybucji. Tylko produkt łatwo dostępny trafi do szerszego grona odbiorców.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. Ma 20 września 2011 at 13:00 #

    Brawo Jakub! Czytajac ten tekst zastanawialam sie wlasnie, czy ow Kumpiak Podlaski jest do obejrzenia w muzeum czy mozna go gdzies kupic? Czytam czasami o polskich produktach regionalnych ale ich nazwy prawie nigdy nic mi nie mowia. Poniewaz mieszkam za granica, za kazdym razem kiedy przyjezdzam do Polski, swiadoma doniesen o boomie ekonomicznym, edukacyjnym i gastronomicznym w Polsce (jak twierdza media), marze, ze tych pysznosci sprobuje ! A w spozywczym czekaja na mnie landrynkoworozowe szynki i sery z importu:((

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 22 września 2011 at 11:05 #

      Można je kupić. Czy wszystkie, to już zależy od ich autorów/producentów/wytwórców. Nie można nikogo zmuszać, żeby sprzedawał to, co zgłasza w konkursach.

      Jest grono producentów przetworów owocowo-warzywnych, wędlin, słodyczy, piw, serów, a także i restauratorów, właścicieli gospodarstw agroturystycznych, którzy taką nagrodę traktują nie tylko jako trofeum do ustawienia na półce, ale jako skuteczny mechanizm wzmacniający sprzedaż. Problem jest nie w braku producentów i słabej rozpoznawalności znaków jakości, ale w braku otwartego rynku takich produktów. Nie ma ich w sieciach handlowych (które sprzedają produkty regionalne np z Francji czy Hiszpanii). Dlatego warto wybierać się na targi, festiwale smaku i inne podobne imprezy, podczas których można nawiązać bezpośredni kontakt z wytwórcą, spróbować tego, co oferuje, ustalić formę kontaktu i zakupu.

      To na razie jedyna skuteczna platforma rynkowa dla polskiego produktu regionalnego, a gala Pereł jest właśnie jedną z takich okazji. No i wstęp na targi – jest bezpłatny.

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. Jakub.J 21 września 2011 at 08:31 #

    Pocieszę Cię, właśnie pracuję nad tym, aby takie „eksponaty muzealne” były dostępne łatwiej i za granicą. Problemy jakie z tym są związane, są o wiele większe niż mi się to wydawało jeszcze kilka miesięcy temu. Obserwując jednak rynek od ponad 2 lat, mam wrażenie, że normalność, pod względem dostępności polskich produktów tradycyjnych i regionalnych osiągniemy w okolicach roku 2020-2025. Problem leży w zasadzie po stronie i konsumenta (który nie potrafi odróżniać produktu regionalnego od tradycyjnego lub ekologicznego), sprzedawcy (który nie potrafi wskazać wyjątkowości danego produktu i jego unikalnych cech oraz odpowiednio zareklamować swojej oferty, bez uciekania się do sprawdzonego sloganu „zdrowa, ekologiczna żywność”. Największą winę, choć niezamierzoną, a wynikającą z zacofania Polski pod tym względem, ponoszą producenci, którzy nie chcą się organizować w konsorcja i związki producenckie, nie chcą rejestrować produktów, poprzestają tylko na wpisie na LPT i sprzedaży na jarmarkach, tudzież do nielicznych sklepów.
    Warto przy okazji odnotować, że w TVP 1 pojawił się program „Klimaty i Smaki”, w który przedstawia się w profesjonalny sposób polskie produkty regionalne i tradycyjne. Jak na razie były tylko 2 odcinki i mówiono od Miodzie Kurpiowski ChOG, Śliwce Szydłowskiej ChOG i kilku produktach z LPT.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  4. Poshy Gourmet 21 września 2011 at 11:45 #

    IMHO zdecydowanie placek chałwowy ze stanowiska kaszubskiego zasługuje na perłę a nawet trzy 🙂 nie wspominając niebiańskiej nalewki truskawkowej, która aromatem i mocą zawstydza nawet najbardziej wyszukane nalewki ze sklepu. 100% truskawki w truskawce. 🙂

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Trackbacks/Pingbacks

  1. Kociewie nieskoordynowane » Krytyk Kulinarny - 21 listopada 2011

    […] turysty. Jak ma jednak istnieć, skoro przy tak doskonałej okazji promocji regionów, jaką są jesienne targi poznańskie, w pawilonie Smaków Regionów na stoisku województwa pomorskiego Kociewia nie reprezentował […]

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zamiastyzm

Mamy w Polsce coraz lepsze restauracje, pojawiają się niszowi wytwórcy produktów tradycyjnych, lokalnych i regionalnych, z których coraz więcej nosi...

Zamknij