Kujawski podpiwek i smażone ogórki

Raz do roku w Grucznie jest jak w babcinym koszyku – przetwory, sery, wina, nalewki, miody, wędzonki – wszystko w jednym miejscu. Do tego mnóstwo uroczych przekąsek – a to pierożek, a to kluska, a to kawałek ciasta albo tradycyjne lody. Wszystko naturalne, nieprzekłamane i swojskie, takie jak coraz mniej liczni szczęśliwcy pamiętają z dzieciństwa. Jednak babciny gruczeński koszyk wcale nie trąci myszką. Obok doskonałych swojskich produktów i przetworów tu i tam można wypatrzeć kram ze smakołykami spoza kraju – a to z Węgier, a to z Austrii, a to z Włoch.

Krytyk Kulinarny Artur Michna w Grucznie (2011)

Wtajemniczeni doskonale wiedzą, żeby na przedostatni weekend sierpnia rezerwować sobie czas na wizytę w Grucznie, które wówczas zamienia się w arenę Festiwalu Smaku i staje się tętniącą życiem stolicą najprzedniejszego jedzenia. Nie da się zaprzeczyć, że festiwalowe Gruczno to miejsce owiane już legendą. Tu nie tylko spotykają się wytwórcy najwyższej jakości specjałów oraz miłośnicy dobrego smaku. Tutaj zjeżdża także całe polskie środowisko kulinarne – gwiazdy ekranu, autorzy książek kulinarnych i najlepsi kucharze. W niedzielę gości zaprasza się na legendarne śniadanie prasowe, któremu towarzyszą prelekcje i dyskusje okołokulinarne. W sobotę zaś wszyscy chętni mogą przyjrzeć się widowiskowemu Turniejowi Carvingowemu oraz Turniejowi Kucharzy organizowanemu pod patronatem Międzynarodowego Stowarzyszenia Kucharzy Eurotoques. Udało mi się poznać wiceprezesa tej organizacji, Wolfganga Menge, który wysoko ocenił poziom Turnieju i umiejętności naszych kucharzy. Cóż, było nie było to elita polskiej sceny kucharskiej.

Gruczno jest modne, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Jest modne siłą swojej energii, budowanego przez lata prestiżu miejsca, pasji jego ojców oraz bliżej nieokreślonych sił przyrody, które nawet w okresie pogodowej beznadziei malowanej wichurami, burzami i ulewami potrafią na czas Festiwalu sprowadzić nagle nad Gruczno słońce. To nie jest impreza otoczona billboardami i medialnym blichtrem. Jej sukces nie opiera się na przemyślanej strategii marketingowej, a na prostej autentyczności. Wszystko jest tu prawdziwe, nic nie jest wymuszone. Grubo ponad setkę wystawców odwiedza kilkadziesiąt tysięcy zdeterminowanych gości. Do Gruczna nie wpada się bowiem przejazdem, do Gruczna trzeba się wybrać.

Święto smakoszy rozpoczyna się w Grucznie na tydzień przez Festiwalem Smaku. Zbierają się wówczas gremia jurorskie, których zadaniem jest ocena produktów i potraw zgłoszonych do konkursu o prestiżowy tytuł Smaku Roku i Miodu Roku. Zgłoszeń jest tyle, że przeprowadzenie konkursu w trakcie Festiwalu byłoby technicznie niewykonalne. Wystawcy, którym uda się zdobyć nagrodę, mają też czas na to, aby przygotować sobie zapas produktów na festiwalowe stoiska. Nagrodzone przez profesjonalne zespoły jurorskie smakołyki cieszą się wszak podczas Festiwalu niebywałym wzięciem.

W tym roku główną nagrodę w konkursie Smak Roku zdobył podpiwek kujawski Agnieszki Zamojskiej. Jurorom spodobał się jego charakterystyczny ziemisty zapach oraz nieco dymny smak. Przygotowane na stoisko 1000 butelek podpiwka rozeszło się w okamgnieniu zaraz po ogłoszeniu wyników konkursu. W niedzielę próżno było szukać nawet jednej butelki.

Dziennikarzy i artystów zaciekawił zaś przetwór Izabeli Pyry „Smażone ogórki cioci Kazi”. Pod tą enigmatyczną nazwą kryły się ogórki smażone w karmelu z dodatkiem korzeni. Jury dziennikarsko-artystyczne co prawda nie przyznaje nagrody specjalnej, ale wieści o absolutnie szokującym smaku zamkniętym w słoiku błyskawicznie rozeszły się wśród festiwalowych gości, a ciocine ogórki natychmiast zniknęły ze stoiska.

Nagród było więcej, bo konkurs o Smak Roku przewiduje wyróżnienia najlepszych produktów w różnych kategoriach. Dziennikarze i artyści nagrodzili więc wielką pieczoną szynkę z kością Stanisława Barańczaka, która wrażenie robiła jeszcze zanim odkroiliśmy z niej kilka słusznych plastrów – doskonałych, kruchych, wymarzonych dla szynki. Uznanie jurorów zyskała też szynka dojrzewająca Jacka Spychalskiego i nic dziwnego – była genialnie aromatyczna i fantastycznie soczysta.

Najtrudniej było ocenić sery. Mnie najbardziej zaskoczył kozi Krzywonos w parafinie Marka Grądzkiego. Ser to wesoły, wręcz krotochwilny, z mnóstwem szalbierczych dziurek, ganiał po podniebieniu przeróżne wrażenia, wreszcie pozostawiał w nosie ów przyjemny kozi aromat. Krzywonos dostał nagrodę ex-aequo z kozim dojrzewającym łomnickim. Dziennikarze i artyści nagrodzili finezyjną i elegancką goudę z kozieradką Sylwestra Wańczyka.

Pełną listę nagrodzonych smakołyków z Gruczna znajdziecie na portalu Poszukiwacze Smaku, zaś kolejny Festiwal Smaku w Grucznie 18 i 19 sierpnia 2012 r. Do tego czasu warto zaglądać na internetową witrynę Festiwalu, bo od czasu do czasu organizowane są w Grucznie niedzielne jarmarki, a czasem też i kulinarne warsztaty tematyczne.

, ,

4 komentarze do wpisu Kujawski podpiwek i smażone ogórki

  1. Jakub.J 27 sierpnia 2011 at 16:57 #

    Podpiwek Kujawski – świetna sprawa, ale ten oryginalny, wpisany na LPT, a nie ten w wersji „instant”.
    Fajnie, że te wszystkie imprezy są już stałym elementem życia kulinarnego w Polsce, ale kiedy w końcu producenci się wezmą za rejestrację swoich produktów w UE.
    Taki Podpiwek Kujawski można by zarejestrować jako Chronione Oznaczenie Geograficzne i sprzedawać w całej Europie a nawet dalej. Kujawy zyskały by sławę ludzie by przyjeżdżali by napić się tego arcysmacznego napoju, tak jak przyjeżdżają np. do Asturii, by napić się Sidry (regionalnego cydru, zarejestrowanego już dawno w UE).

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Agnieszka 29 sierpnia 2011 at 18:19 #

      Jestem tego samego zdania. Planujemy powalczyć o Chronione Oznaczenie Geograficzne, ale jest to trudniejsze niż LPT. Wierzę jednak, że nam się to uda. Zapraszam do współpracy! agnieszka@podpiwek-kujawski.pl

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. jakub.j 2 września 2011 at 06:18 #

    Skontaktuję się z Panią za jakiś czas, bo mam kilka pytań.
    No i życzę powodzenia w aplikacji. Produkty z ChOG można sprzedawać po wyższej cenie, a wiem, że lepiej się sprzedają. No i jest większe zainteresowanie tymi produktami, klientów z Zagranicy, głównie z tych krajów które mają dużo tego typu produktów typu Francja czy Włochy.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Trackbacks/Pingbacks

  1. W pogoni za Perłą » Krytyk Kulinarny - 19 września 2011

    […] tysięcy zwiedzających. Podobne wyniki osiąga organizowany pod koniec sierpnia w Grucznie Festiwal Smaku, a imprez plenerowych jest w Polsce przecież więcej, bo i popyt na solidne i uczciwe produkty, […]

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Gdańskie Smaki

W minionym tygodniu zaproszono mnie do gdańskiej Tawerny Ołowianka na degustację potraw podawanych w ramach V edycji Festiwalu Kulinarnego Gdańskie...

Zamknij