Czy wiesz, co pijesz, czyli upiór w butelce wina

Odnośnik do komentowanego artykułu: “Czy wiesz, co pijesz, czyli upiór w butelce wina”.

12 komentarzy

  1. majka pisze:

    Chyba nie powinnam czytac tego co napisales :) Wino pije rzadko. Jedyne, ktore mi smakuje to Chianti. Mam nadzieje, ze nie ma w nim zadnych polepszaczy. Zreszta przy ilosciach jakie pije raczej nic mi nie grozi :)

    Oceń komentarz Dobre 2 Słabe 0

    • Dopóki na winach nie będzie etykiet z informacją, co zawierają, to tak naprawdę nie można być pewnym, czy zawierają jakiś cudaczny polepszacz, czy nie. oczywiście nikt nie napisałby, że jego wino zawiera kwas chlorowodorowy czy siarkawy, bo to już jest ścigane przez prawo, a takie wina to po prostu trucizny, ale proceder kwaszenia ma miejsce, o czym mówi film. A że oskarżeni producenci się nie przyznają? No myli tylko kadzie kwasem… tak ja ten szaleńczy Włoch, który siedzi w areszcie domowym (patrz: film) :) A na marginesie – lubisz chianti? A co Cię tak w nim urzeka, bo ja tak średnio mogę się doń przekonać :)

      Oceń komentarz Dobre 3 Słabe 0

      • Pauillac pisze:

        Być może faktycznie Chianti bywa kłopotliwe. Jest żywe, bywa dość lekkie, o wyrazistej kwasowości. Jeżeli jednak lubi się Sangiovese, to nie sposób nie polubić też Chianti. Najlepiej odkrywać Chianti w Toskanii. I to nie tylko dlatego, że to wino zdecydowanie nie lubi podróży i trudno odrywa się od swojego rodzimego terruaru, ale także dlatego, że sporo dostępnego w Polsce Chianti to typowe supermarketowe cienkusze, rozwodnione, kwaśne, bez ciała i głębi.
        Na drugim biegunie znajduje się natomiast Chianti Riserva Rancia z Fattoria di Felsina, fascynujące, złożone, balsamiczno-wiśniowe, a jednak wciąż typowe Chianti: zadziorne, niepokorne i niezwykle mineralne.

        Oceń komentarz Dobre 2 Słabe 0

  2. my sElf pisze:

    A ja piję często, bo lubię – jeśli można uznać „do 5 razy w miesiącu” za „często” :-) Obejrzę bardzo chętnie, bom ciekawa przede wszystkim, czy coś piszą o moich ulubionych winach portugalskich.

    Oceń komentarz Dobre 1 Słabe 1

    • Na polskie warunki to jest bardzo często. Masz jakieś ulubione regiony, szczepy albo teruary :) czy eksperymentujesz? :)

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

      • my sElf pisze:

        Generalnie jeśli nie jest mocno wytrawne (za Chianti nie przepadam) ani zbyt lekkie (kalifornijskim sikaczom podziękujemy), to mi smakuje. Raczej eksperymentuję, ale zawsze będę kochać vinho verde. Każde. (Niech żyje Biedronka!)

        Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

        • He, vinho verde, cóż za zabawny trunek! Ostatnio wpadło mi w ręce różowe Crustaceos i zaraz zaopatrzyłem się w kolejne kilka, bo takiego lemoniadowego wina jeszcze nie piłem – to chyba poprawiają landrynką :) Zaś poważnie to ostatnią moją miłością jest Cote Rotie z Domaine Boucharey. Ja chyba jednak faktycznie jestem już miłośnikiem doliny Rodanu!!! :) Poza Alzacją, z którą wiąże się początek mojej winnej historii.

          Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. archeona pisze:

    Nie do końca jest prawdą, że lokalni producenci gwarantują dobrą jakość. Pewna mała wytwórnia mleczarska produkuje mleko zsiadłe zawierające mleko w proszku, jakiś gaz (niestety nie pamiętam co to za licho) i żelatynę wieprzową. Trzeba też pamiętać, że jednak bardzo wielu producentów nie ujawnia wszystkich składników. Niestety chciwość jest cechą ludzką a nie korporacyjną. Na zakupy trzeba przeznaczać coraz więcej czasu, bo czytelnictwo przy półkach sklepowych jest czasochłonne, a i tak może nas nie uchować przed oszustwami, a te dotyczą zazwyczaj bardzo szkodliwych substancji.

    Oceń komentarz Dobre 2 Słabe 2

  4. ToJa pisze:

    Informuję uprzejmie, że kwas siarkawy (systematyczna nazwa kwas siarkowy IV) zawierają wszystkie wina – kwas ten tworzy się w wyniku siarkowania moszczu a później wina za pomocą dwutlenku siarki. To zwykły proces technologiczny, konieczny podczas produkcji wina.
    Albumina (białko jaja kurzego) bywa używane do klarowania wina. To równiez normalne i, jak najbardziej, dozwolone. Szaptalizacja, czyli dodatek cukru do moszczu przed fermentacją jest dozwolony, bądź nie, w zależności od strefy uprawy winorośli (w UE mamy strefy A, B i C). Podobnie jest z procesem odkwaszania i dokwaszania.
    Kurcze, widac można kręcić filmy nie mając nawet zielonego pojęcia o temacie.

    Dobry komentarz! Oceń: Dobre 5 Słabe 0

    • my sElf pisze:

      Ale co innego, jak wino ZAWIERA kwas siarkawy wytworzony w wyniku itd., a co innego, jeśli ten kwas jest DODAWANY.

      O albuminie wiedziałam i to mnie nie dziwi :-)
      Nie uważasz jednak, że wszystkie te dodatki powinny być wyszczególnione na etykiecie? Nie jestem pewna, czy np. osoba uczulona na jaja nie miałaby problemów po tej albuminie. Ten film pokazuje nie tyle CO dodaje się do wina, ale że robi się to całkowicie bezkarnie, bo – z niewiadomych dla mnie powodów – na winie nie trzeba wyszczególniać składu.

      Oceń komentarz Dobre 1 Słabe 0

  5. Konrad pisze:

    Pozostaje mi tylko napisać „straszne”…
    Poziom merytoryczny artykułu kwalifikuje go do publikacji na łamach „plotkarki częstochowskiej” …

    Oceń komentarz Dobre 1 Słabe 1

Skomentuj

Connect with Facebook


*

XHTML: Niektóre dozwolone znaczniki: <a href=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>