Wygrał naleśnik i porowa

To był wyjątkowo ciężki tydzień. Podjąłem się wyzwania przygotowania zestawów obiadowych dla trzynastoosobowej grupy szkoleniowej przez pięć kolejnych dni, od poniedziałku do piątku. Łącznie do przygotowania było zatem 65 zup i 65 dań głównych, które trzeba było podać w samo południe całej grupie naraz. Budżet na ten lunch nie miał przekroczyć kilku złotych na osobę, co przy założeniu przygotowywania smacznych i urozmaiconych posiłków ze składników wysokiej jakości był dodatkową trudnością.

Od samego początku czułem, że zadanie nie będzie łatwe i długo zastanawiałem się, jakie rozwiązania logistyczne zastosować, aby mu sprostać. Ustaliłem, że skoro kuchnia znajduje się w innym miejscu niż grupa szkoleniowa i posiłki trzeba dowozić, absolutnie należy wykreślić wszelkie smażeniny. Nie ma bowiem nic gorszego niż wystudzony panierowany kotlet albo zimny smażony klopsik. Dania musiały zatem dać się w sposób prosty odgrzać na prowizorycznej kuchence elektrycznej, bowiem w samym miejscu szkolenia nie było kuchni. Na miejscu można było co najwyżej ugotować ziemniaki albo makaron. Co więcej, w poniedziałek i czwartek miałem w planie wyjazd, zatem całe zadanie odgrzewania musiałem powierzyć zaufanej asystentce. Aby ułatwić jej pracę, w te dwa dni przewidziałem dania główne na zimno (sałatkę i tartę), jedynie zupa miała być gorąca.

Dwa tygodnie temu, gdy pisałem na blogu o przygotowaniach, wspomniałem o wstępnym menu. W toku realizacji zadania okazało się, że nieco się ono zmieni. Ostateczny plan posiłków wyglądał następująco: poniedziałek: zupa porowa i tarta z szynką i pieczarkami z surówką z marchwi i selera, wtorek: pomidorowa na cielęcinie i łopatka w sosie śmietanowym z ziemniakami z koperkiem i surówką z kiszonej kapusty, środa: żurek z szynką i kiełbasą i pulpety z indyka w sosie paprykowym z makaronem i sałatką z białej kapusty, czwartek: zupa gulaszowa i sałatka z makaronu penne z kurczakiem i warzywami, piątek: barszcz ukraiński i naleśnik z kapustą kiszoną duszoną z chili w sosie pieczarkowym.

Gdy w piątek podsumowywałem akcję, musiałem przyznać, że przebiegła ona stosunkowo sprawnie i bez wpadek, choć wiązała się ze zwiększoną dawką stresu i niedospanymi nocami. Jak się okazało, najtrudniejszym zadaniem było wcale nie gotowanie, ale sprawne wydanie potraw, aby zarówno zupy jak i dania główne czekały o wyznaczonej porze na uczestników szkolenia w naczyniach i były ciepłe.

W piątek postanowiłem sprawdzić, czy posiłki były smaczne i po lunchu rozdałem uczestnikom szkolenia ankiety, w których prosiłem o ocenienie każdego z dań, osobno zup i osobno głównych, za pomocą szkolnej skali ocen od 1 do 6. Sądziłem, że najwyższe noty uzyska pomidorowa na cielęcinie, no, może gulaszowa, i łopatka w śmietanie, dania według mnie najlepsze. Okazało się jednak, że to nie łopatka, a prosty naleśnik z ostrym nadzieniem kapuścianym oraz pulpety z indyka uzyskały najwyższą ocenę, a z zup najsmaczniejsza okazała się porowa, którą podawałem z drżeniem serca, wszak por to warzywo dla niektórych przerażające.

Udało się zatem i cieszę się. Mimo że strasznie się spracowałem przy kuchni i kuchence, to jednak doświadczenie z przeprowadzeniem cateringu dla sporej jednak grupy uważam za owocne. Nie ma wszak lepszego sposobu na sprawdzenie swoich umiejętności niż stawienie czoła wyzwaniu. Nadto, jako krytyk kulinarny czuję obowiązek przejścia wszystkich możliwych szczebli kulinarnej drabiny – od pomywacza po szefa kuchni, aby swoje sądy głosić odpowiedzialnie i z szacunkiem dla wszystkich elementów gastronomicznego świata. A taki catering jest do tego świetną okazją.

Na zakończenie dodam, że zakładany budżet na głowę uczestnika nie został przekroczony i wyniósł bagatelne cztery i pół złotego.

Średnie ocen dla poszczególnych dań (skala od 1 do 6):

ZUPY:

  • porowa: 5,0
  • pomidorowa na cielęcinie: 4,7
  • żurek z szynką i kiełbasą: 4,3
  • barszcz ukraiński: 4,2
  • gulaszowa: 4,1

GŁÓWNE:

  • naleśnik z kiszoną kapustą: 4,7
  • pulpety z indyka: 4,7
  • łopatka w sosie śmietanowym: 4,6
  • tarta z szynką i pieczarkami: 4,0
  • sałatka z makaronu penne: 3,0

, ,

6 komentarzy do wpisu Wygrał naleśnik i porowa

  1. dart 29 marca 2010 at 13:21 #

    Wypada Ci tylko pogratulować sukcesu! Za niewielką kwotę przygotowałeś zestawy domowej, uniwersalnej kuchni, proste a zarazem wyrafinowane i oryginalne. Mam nadzieję, że będziesz miał też okazję sprawdzić się ( i zarobić więcej 🙂 ) przy nieco większym budżecie.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. Muscat 14 kwietnia 2010 at 21:26 #

    Imponujące! Że tak tanio. Porcje wprawdzie małe, raczej bym się nie najadła do syta, ale wygląda to dobrze. I takie ciekawe pomysły! Może przepisy też podasz? Czy to tajemnica zawodowa? 😉

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. my sElf 17 kwietnia 2010 at 06:16 #

    Godny podziwu sukces!
    Jedyne, co mnie odrzuca, to te plastikowe naczynia, nie znoszę, ale podejrzewam, że inaczej się nie dało. Czego nie rozumiem, to po co organizować szkolenie w miejscu bez zaplecza gastronomicznego, ale to już pytanie nie do Ciebie.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Krytyk Kulinarny 19 kwietnia 2010 at 12:37 #

      … ale odpowiem chętnie 🙂 : Te plastikowe naczynia były, jak się okazało, wymogiem chwili. Nie dało się tego inaczej rozegrać – brak urządzeń myjących i ogólnie brak zastawy, sztućców itp. Urząd Pracy zaś organizuje przetargi na szkolenia, wygrywa ten, kto zaoferuje taniej 🙂 Dlatego szkolenia tego typu są momentami zadziwiające, zdumiewają też budżety np na „osoboporcję” 🙂

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

      • my sElf 30 kwietnia 2010 at 06:57 #

        Dlatego właśnie podejrzewałam, że inaczej się nie dało – bo jak naczynia i sztućce, to i GHP, i tysiąc zlewów, i wyparzarka… Jednak moja antypatia do jedzenia w plastiku jest tak wielka, że nie zdecydowałabym się podjąć takiego wyzwania.

        Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  4. derdycja 19 kwietnia 2010 at 00:34 #

    O jej! Ale smakowicie wyglądają te dania. Słyszałam małe co nieco, o samym procesie twórczym dań za niewiarygodnie małe pieniądze, ale dopiero po ich zobaczeniu doceniam kunszt przygotowań. Dla mnie to mistrzostwo świata. Jesteś WIELKI!!!

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Polska bez gwiazdek Michelina

Co u licha jest z naszą gastronomią? Czy jest aż tak kiepsko, żeby 38 milionowy kraj nie miał nawet jednej...

Zamknij