Polska pekińska

Odnośnik do komentowanego artykułu: “Polska pekińska”.

9 komentarzy

  1. Muscat pisze:

    Faktycznie w restauracjach mało co z warzyw można bez wstrętu do ust podnieść.
    A ludzie tak nieprzyzwyczajeni do zieleniny, że jak się gościom poda np. rukolę, to zostawiają na talerzu lub zdejmują z kanapki, a mnie szlag trafia, bo to drogie, a się marnuje ;/
    Gdzie się na obiad nie pójdzie, to: mizeria, kiszona, buraki, no i ta pekinka, z której zresztą wiele fajnych rzeczy da się zrobić, ale traktując ją, jak na to zasługuje, czyli jako wypełniacz zwiększający masę. Przykładowo: surówka z włoskimi orzechami musi mieć za bazę neutralną w smaku trawę.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. Na szczęście ostatnio widać w gastronomii zmiany. Pojawiają się sałaty różnorakie. Świeży powiew czuć nawet w dużych sieciach handlowych, które sprzedają ciekawe mieszanki siekanych sałat gotowe do użycia. To już coś.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. Grzesiek pisze:

    Pekińska jeszcze ujdzie, za to brukselki NIENAWIDZĘ szczerze i gorąco, że się tak pochwalę nie wnosząc przy tym nic do dyskusji:)

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  4. Żanetka Leta pisze:

    W imieniu właścicieli kotów chcę uściślić, że kapusta pekińska nie nadaje się jako pochłaniacz do kuwet, nie posiada bowiem żadnych właściwości absorbujących, za to absorbuje czworonogi do zabaw nią w przeróżny sposób. Zatem można stwierdzić, że jest to bardzo pożyteczne warzywo, gdyż nie każdym koty bawią się.

    Oceń komentarz Dobre 2 Słabe 0

  5. my sElf pisze:

    Kiedyś miałam świnkę morską. Nawet ona nie jadła kapusty pekińskiej, bowiem zaraz po takim posiłku trzeba było sprzątać klatkę, bo smród moczu był nie do wytrzymania.
    Może ta pekińska w gastronomii taka kochana, bo lepiej niż sałaty znosi czekanie? Styropian wody nie chłonie, więc można surówkę przygotować rano i wciskać gościom przez cały dzień, albo i przez parę dni.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

    • Być może. Nadto ma taką właściwość, że po poszatkowaniu szalenie zwiększa objętość i stanowi niesamowicie tani wypełniacz właśnie sałatek. Z dumą donoszę, że w moim otoczeniu NIKT już nie przygotowuje sałatek z kapustą pekińską. Doszło do tego, że nawet z odrobiną kapusty pekińskiej :) Cieszę się, bo wszystkim wyszło to na dobre, sałatki w moim otoczeniu stały się lepsze.

      Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  6. martyna pisze:

    A ja znam jedno GENIALNE zastosowanie kapusty pekińskiej, której także nie cierpię, bo jest sucha i bez smaku, mianowicie – kimchi, tradycyjne koreańskie „danie”. Uwielbiam i mogę zjeść naprawdę dużo :)

    Oceń komentarz Dobre 4 Słabe 0

  7. Podobnie żyć mi nie daje wszechobecna „sałatka gyros”, złożona między innymi z pekińskiej, ketchupu (!) i puszkowanej kukurydzy, którą zostałam kiedyś poczęstowana u znajomej. Sałatką, nie kukurydzą. W pierwszej chwili myślałam, że mamy prima aprilis i znajomej wyżej wymienionej na żarty się zebrało, jednak nie, po wpisaniu w pasku najpopularniejszej wyszukiwarki samego słowa „sałatka” na drugim zaszczytnym miejscu owo cudo się pojawia. Po przejściu w zakładkę „Grafika” widzimy niemalże olimpiadę przepisów, gdzie domorosłe szefowe kuchni pozbawione wyobraźni prześcigają się w tworzeniu śmieciowego dzieła sztuki wychwalając je przy tym pod same niebiosa.

    Ani to nie wygląda, ani to nie smakuje, ani z gyrosem właściwym (który swoją drogą również jest dla mnie żartem) nie ma wiele wspólnego. Przeglądając zdjęcia natknęłam się między innymi na solidną porcję czegoś co za przeproszeniem przypominało wymiociny podane z połową kajzerki, brokułem i paskiem papryki na talerzu w niebiesko żółte prostokąty. Estetyka, jej mać, kulinarna polskich gospodyń połączona jeszcze dodatkowo z kompletnym brakiem umiejętności fotograficznych. Nóż się w kieszeni otwiera.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Skomentuj

Connect with Facebook


*

XHTML: Niektóre dozwolone znaczniki: <a href=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>