Kulinarny ekumenizm

Kulinarny ekumenizm odbywa się na naszych oczach i to w sklepach mięsnych. Oto niepostrzeżenie i bez wielkiego medialnego rozgłosu w ladach chłodniczych pojawiły się szynki i schaby po żydowsku. Tropem wieprzowiny o judaistycznym smaku poszły też chętnie restauracje i bary, które kotlet umazany czosnkiem sprzedają jako żydowski. Owoc mody na kulinaria etniczne? Pokłosie historycznej ignorancji? Utajona prowokacja zza węgła? A może ekumeniczna ekwilibrystyka oksymoroniczna?
schab po żydowsku

Szynki i schaby po żydowsku zaczęły się pojawiać w polskich sklepach mniej więcej w chwili, gdy klienci odkryli, że szynki i schaby dziadziunia, babuni i stryjenki szwagra, to mdłe pomysły na upchnięcie w ich gardzielach wysokowydajnych wędlin nastrzykanych wypełniaczami dokładnie tak samo, jak szynki z komina, kurnej chaty i górskiego szałasu. Pojawiła się bowiem moda na kuchnie regionalne i etniczne, zatem asortymenty wędliniarskie nagle poszerzyły się o nowe produkty.

Próby łączenia wieprzowiny z kulturą żydowską można śmiało przyrównać do potencjalnej próby posmarowania opłatka nutellą. Takie obrazoburcze porównanie i tak nie odda jednak do końca wydźwięku tego oksymoronu, bowiem o ile Polacy przyjmują opłatek i jadają nutellę, tyle że po prostu nie razem, o tyle jedzenie wieprzowiny jest w tradycji żydowskiej surowo zakazane i to obojętnie: oficjalnie czy w skrytości, z chlebem lub bez. Świnia nie jest koszerna i nie można z niej przyrządzić koszernego posiłku.

Szynka po żydowsku

Polski zwyczaj uświniania żydowskiej tradycji można już nazwać modą. Rozprzestrzenia się ona nie tylko w zakładach mięsnych ale i w restauracjach i barach. W menu niemal na każdym kroku można spotkać jakieś danie po żydowsku, które z kuchnią żydowską ma tyle wspólnego co śledź po japońsku z Japonią czy placek po węgiersku z Węgrami.

Gdy pytałem w sklepach, dlaczego producenci nadają swoim wyrobom tak durne nazwy, odpowiadano mi wzruszeniem ramiom. Witryna internetowa jednego z producentów schabu po żydowsku daje klientom możliwość zostawiania komentarzy do produktów. Przy schabie po żydowsku zostawiono już kilka komentarzy, wszystkie w tonie oburzenia. Reakcji producenta brak, jego schab w dalszym ciągu prezentuje się w witrynie internetowej i w ladach chłodniczych. Inny producent wieprzowej wędliny po żydowsku, tym razem szynki, otrzymał za swój wyrób nagrodę od instytutu wędliniarstwa. I nikt nie odczuwa absmaku!

Czy wieprzowinę po żydowsku da się jakoś wytłumaczyć nie uderzając w dzwon patosu? Chyba tylko brnąc dalej w gąszcz absurdu. Wyjdźmy zatem z popularnego ostatnio założenia, że producenci wędlin robią dziś wszystko, żeby ich wyroby zawierały jak najmniej masy mięsnej, a w konsekwencji były tańsze. W jednej z sieci dyskontów widziałem konserwy mięsne z zawartością mięsa sięgającą kilku procent. Zawartość mięsa w parówkach za 4,99 zł/kg też mogłaby zaskoczyć niejednego ich amatora. Wyciągnę zatem jedyną możliwą interpretację, która pozwoli mi zjadać szynkę po żydowsku bez wyrzutów sumienia, a jej producentów ocali od wiecznego potępienia: może taka szynka nie zawiera w ogóle szynki a schab schabu? To dopiero byłby geszeft: wędlina składająca się wyłącznie z wypełniaczy i ziołowo-czosnkowej posypki! Geniusz kulinarno-ekumeniczny. Oto Żydzi i goje przy jednym stole zastawionym szynką i schabem, pospołu raczący się obfitymi plastrami. Do tego mięsożercy z weganami bez jakichkolwiek animozji jedzący z wspólnego talerza. Czy to nie genialne?

, ,

6 komentarzy do wpisu Kulinarny ekumenizm

  1. spaceage 15 marca 2010 at 13:48 #

    Schab, wieprzowina nie są koszerne – racja, ale nie znaczy że nie są jadane przez Żydów – oczywiście są! Wiadomo że dotyczy to tylko tej paradoksalnej grupy jak „niewierzący/niepraktykujący Żydzi” ale tacy istnieją i schab jadają (znam, widziałam, słyszałam). Tak samo jak są ludzie w Indiach jedzący wołowinę (tak, jest ich nawet kilka milionów).
    Druga kwestia to sam sposób przyrządzenia – nie podam teraz przykładu – ale w wielu kuchniach krajów będących kiedyś koloniami – z dostępnych tam składników gotuje się potrawy przy wykorzystaniu tego samego schematu co w krajach dawnych kolonizatorów. Oznaczenie szynki (której nie jadam więc po nic mi to) jako „w stylu żydowskim” odczytuję że chodzi o użycie przypraw kojarzonych z kuchnią żydowską (chociaż to słaby przykład akurat bo takich nie ma, ale chodzi o zasadę).

    Wiadomo, soja i skrobia modyfikowana połączą wszystkich (to do ostatniego zdania;).

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  2. Krytyk Kulinarny 16 marca 2010 at 09:29 #

    Nie wiem, co to jest niepraktykujący / niewierzący Żyd – przechrzta? To jeśli zmieni wyznanie, a jeśli w ogóle porzuci swoje, to ateista lub agnostyk. Żyd to ktoś, kto wierzy w to, że jest Żydem, a wcale nie musi być Chasydem, podobnie jak katolik to ktoś, kto jest wyznawcą katolicyzmu. Nie istnieje coś takiego jak niepraktykujący wyznawca. Zatem jeśli odnosimy się do Żydów, którzy nie jedzą z założenia wieprzowiny, to raczenie szerokich mas społecznych żydowską wieprzowiną jest dokładnie takim samym bluźnierstwem jak (domniemane) raczenie szerokich warstw społecznych np w Indiach opłatkiem w czekoladzie. Przecież katolicy jedzą wafelki w czekoladzie, czyż nie?

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  3. my sElf 17 kwietnia 2010 at 06:49 #

    Poszukiwaczu, mylisz pojęcia – są Żydzi i żydzi. Ci pierwsi mieszkają w Izraelu, ci drudzy to wyznawcy judaizmu. Ci pierwsi mogą jeść wieprzowinę, pod warunkiem, że nie są jednocześnie tymi drugimi.

    Mieszkanie w Indiach też nie determinuje wyznania, nie każdy Hindus to hindus.

    A ja widziałam kiedyś „kaszankę koszerną”. Kolejka była, więc nie spytałam, co w niej koszernego.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  4. Krytyk Kulinarny 19 kwietnia 2010 at 13:00 #

    No tak, tu się zgodzę. Ale jeśli pośród Żydów jedzących trzęsące się włochate golonki i duszoną pachwinę, są też żydzi, dla których wieprzowina jest zakazana, to mimo wszystko, nazywanie wieprzowej wędliny „po żydowsku” jest nietaktem i głupotą. Nestle też nie nazwała swoich okrągłych wafelków Princessa „opłatkami” mimo, że tak właśnie wyglądają.

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  5. Marciasek 4 sierpnia 2010 at 20:03 #

    Ja też widziałam tę koszerną kaszankę. Spytałam, bo mnie zszokowała – otóż była bez krwi i na drobiowych podrobach. No niech będzie, w kategoriach supermarketowych i tak przewyższa „poprawnością” te schaby i szynki, a czas i miejsce na pewno nie były odpowiednie do wykładów na temat kaszrutu.

    A teraz przyjdzie mi się nie zgodzić z MysElf: każdy hindus to hindus, natomiast nie każdy Indus jest hindusem. Ponadto mieszkańcy Izraela nie są Żydami, tylko Izraelczykami, bez względu na narodowość czy pochodzenie. Owszem, większość spośród nich stanowią Żydzi, ale są również Arabowie, Rosjanie (tak tak, mowa o tych bez żydowskiego pochodzenia), sporo chrześcijan różnych narodowości, bahajowie i pewnie wielu innych. O dualizmie znaczeniowym pojęcia Żyd napisano już kilometry tekstu – oznacza ono zarówno narodowość, jak i wyznanie – przy czym znaczenia te mieszają się w specyficzny sposób. Osoba konwertowana na judaizm (oraz jej potomstwo) automatycznie jest przez społeczność traktowana jak osoba narodowości żydowskiej. Z drugiej strony narodowość żydowską w świetle żydowskiego prawa religijnego dziedziczy się po kądzieli i to aż do 7. pokolenia – nawet, jeśli po drodze przydarzyła się zmiana wyznania. Jeszcze inaczej definiuje te sprawy izraelskie prawo do powrotu: do ubiegania się o obywatelstwo Izraela wystarczy 1/4 krwi żydowskiej (babcia lub dziadek). Obywatelstwo dostać można, ale narodowość już definiowana jest zgodnie z żydowskim prawem religijnym. Zatem po dziadku Żydzie można zostać obywatelem Izraela narodowości polskiej, nie żydowskiej. Tak więc nie są to takie proste sprawy 🙂

    A co do Żydów wsuwających włochate golonki: kiedy już zrozumie się dualizm znaczeniowy pojęcia Żyd łatwiej jest sobie ich wyobrazić – to ci, którzy nie są religijni i tyle. Natomiast zaręczam, że pomimo ochoczego zajadania świniny wszyscy oni mają ogromny szacunek dla żydowskiej tradycji i wiary i z pewnością oburzyli by się lub co najmniej uśmiali na widok schabu po żydowsku. Tradycja żydowska jest nierozerwalnie związana z religią żydowską, a kuchnia żydowska jest z natury swej określona prawami kaszrutu. Niezależnie od tego, co jadają lub jadali Żydzi niereligijni, areligijni czy zasymilowani. Umejn 🙂

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

  6. Tomasz 4 listopada 2010 at 14:21 #

    Zgodzę się ,że Żydzi mogą jeść wieprzowinę…
    ale „schab po żydowsku”?.Kuchnia to raczej tradycja.Żydzi mogą jeść schab po polsku lub golonkę po bawarsku,ale nazywanie przyrządzanego schabu „po żydowsku,to ignorancja!

    Oceń komentarz Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Sałatka z różnych sałat
Polska pekińska

Jakieś dwa lata temu na kulinarnym forum Wyborczej rozpętała się prawdziwa burza. Wtedy to, w odpowiedzi na rozpaczliwe zapytanie forumowiczki,...

Zamknij